Siłą jest miłość wbrew pogańskiej swastyce – męczeństwo św. Maksymiliana Kolbe

29 lipca 1941 roku polski zakonnik, franciszkanin, dał świadectwo chrześcijańskiej miłości bliźniego. Zdecydował się oddać życie w zamian za innego człowieka. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe (Rajmund Kolbe), święty, męczennik, kapłan, filozof i teolog, wydawca, misjonarz, franciszkanin umierał śmiercią głodową na przełomie lipca i sierpnia 1941.

Franciszkanin oddał swoje życie za bliźniego – Franciszka Gajowniczka. Jego postawa,wierna Chrystusowi, zdziwiła oprawców spod znaku pogańskiej swastyki. Konał w celi nr 18 w podziemiach bloku 11. Do końca spowiadał i udzielał rozgrzeszenia towarzyszom niedoli.

17 lutego 1941 r. Niemcy aresztowali o. Kolbego i uwięzili na Pawiaku, poddając go brutalnemu śledztwu,  Został przewieziony do KL Auchwitz 28 maja 1941 roku. Na ręku wytatuowano mu numer 16670.  Do współwięźnia Józefa Stellera powiedział: „Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość”.
29 lipca 1941 roku podczas apelu obozowego Ojciec Kolbe wyszedł przed szereg współwięźniów po tym, jak na obozowym placu wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć w głodowej celi śmierci za to, że jeden więzień uciekł, w tym Franciszka Gajowniczka, który rozpaczliwie błagał o litość.

„Czego chce ta polska świnia?” – zapytał zaskoczony „Lagerfuehrer” Karl Fritzsch, przedstawiciel „rasy panów”, kiedy ku zaskoczeniu wartowników i kapo wysunął się z szeregu o. Maksymilian w pasiaku, wyprostowany jak struna, z majestatycznym spokojem na twarzy.

Po niemiecku O. Maksymilian poprosił, aby mógł zająć miejsce współwięźnia Franciszka Gajowniczka, który rozpaczliwie błagał o litość. Zapytany „dlaczego?” odparł „Jestem księdzem katolickim”.  Niemiecki nadzorca wobec tego „argumentu” wyraził zgodę. Paradoksalnie w ten sposób więzień KL Auschwitz uzyskał nad nim przewagę.  

Po kilku dniach głosy z celi śmierci cichły. Niemcy kazali więźniom, pod nadzorem kapo, wynosić ciała kolejnych zmarłych.
Kolbe zmarł ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego wstrzyknięty mu najprawdopodobniej 14 sierpnia 1941 r. Tłumacz, który przeżył obóz, Brunon Borgowiec wspominał: „Ojciec Kolbe siedział na posadzce oparty o ścianę. Miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”.

Ciało przyszłego świętego zostało spalone w krematorium. Franciszek Gajowniczek, żołnierz Września 1939 został przeniesiony do obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen, w którym doczekał się wyzwolenia przez wojsko amerykańskie.

O. Maksymilian Kolbe założył wraz ze współbraćmi w 1917 roku Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae). Wstrząsnęły nim bolszewicki przewrót w Rosji i agresja wobec religii ogarniająca ówczesny świat.

Od 1922 r. wydawał miesięcznik „Rycerz Niepokalanej” (w 1938 r. nakład miliona egzemplarzy), a od 1935 r. „Mały Dziennik”. W latach 1931–1935 prowadził działalność misyjną w Japonii, w Chinach i w Indiach.

Po powrocie do Polski postanowił, wbrew władzom sanacyjnym, uruchomić małą radiofonię, czyli stacje nadawcze małej mocy w Niepokalanowie. Zgodnie z obowiązującym w przedwojennej Polsce prawem nie istniała taka możliwość więc franciszkanin został krótkofalowcem o znaku SP3RN (jak Radio Niepokalanów). Stacja nadawała na przełomie lat 1937/1938, pokrywając swoim zasięgiem praktycznie obszar całego kraju.

Na przyszłe losy świętego wpłynęło widzenie jakie miał w kościele św. Mateusza w Pabianicach

Prosiłem Matkę Bożą, żeby mi powiedziała, co ze mną będzie… Wtedy Matka Boża pokazała mi się trzymając dwie korony: jedną białą, a drugą czerwoną. Spytała, czy chcę tych koron; biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, a czerwona, że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę dwie – wspominał o. Kolbe.

 

Papież Paweł VI 17 października 1971 roku ogłosił ojca Maksymiliana Kolbego błogosławionym. Papież Jan Paweł II 10 października 1982 roku zaliczył ojca Maksymiliana do grona świętych męczenników Kościoła.

Papież Franciszek modlił się w celi, w której osadzono męczennika w 2016 r.

- Panie, miej litość nad Twoim ludem! Panie, przebacz tyle okrucieństwa – napisał w księdze pamiątkowej.

Artur S. Górski

Zdjęcie: Wikimedia Commons
Download PDF
Powrót Drukuj stronę