Sierpień 1988 r. Krok ku demokratycznej Polsce

Lato 1988 roku było gorące. Po strajkach wiosennych, które władzom PRL udało się spacyfikować lub zastraszyć strajkujące załogi, strajki sierpniowe były lepiej przygotowane i objęły więcej zakładów.

Determinacja strajkujących, postępujący rozkład aparatu władzy i kryzys ZSRS, wywołany m.in. zbrojnym uwikłaniem się w Afganistanie od 1978 r. oraz decyzje o wycofaniu się Moskwy z NRD i zgoda Gorbaczowa na zjednoczenie Niemiec (z 1986 r., sfinalizowana w październiku 1990 r.) były głównymi przyczynami zachwiania się systemu PRL. Gdy partyjna nomenklatura i „wojskówka” postawiły na kapitał system runął. 

Strajkujących łączył postulat legalnego działania NSZZ „Solidarność”. Ówczesna władza nie zdecydowała się już na rozwiązania siłowe (oprócz prowokacji w Hucie Stalowa Wola, wejścia ZOMO do ZKM w Szczecinie, otoczenia kopalni) mimo tajnego przygotowania do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Strajki były dla niej na tym etapie wygodnym pretekstem do transformacji i tzw. prywatyzacji, w której pierwsze skrzypce grała nomenklatura partyjna młodszego pokolenia i tzw. wojskówka.

Fala

15 sierpnia 1988 r. rozpoczął się strajk w KWK „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu Zdroju (w tej samej, która opierała się stanowi wojennemu do 27 grudnia 1981). W ciągu kilku dni strajk podjęły górnicze załogi kopalń „Andaluzja”, „Borynia”, „Brzeszcze”, „Jastrzębie”, „Jaworzno”, „Krupiński”, „Morcinek”, „Moszczenica”, „1 Maja”, „XXX- lecia PRL” i „ZMP”.

Od 17 sierpnia do strajku przystąpiły zakłady z Pomorza Zachodniego, m.in. Port Szczeciński, w którym powstał MKS. 18 sierpnia protest rozpoczęli pracownicy szczecińskich zakładów komunikacyjnych.

Łatwo nie było. 19 sierpnia zarządzono mobilizację Rezerwowych Oddziałów MO (ROMO), jako preludium do wprowadzenia stanu wyjątkowego, do którego przygotowywania wszczęto od 29 kwietnia 1988 r.

22 sierpnia 1988 r. rozpoczął się strajk w Hucie Stalowa Wola, mającej znaczenie militarne. Tego dnia (22 sierpnia) strajki pod znakiem „Solidarności” wybuchły też w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, Północnej i w Porcie Gdańskim, w Gdańskiej Stoczni Remontowej, Stoczni Wisła i Stoczni Radunia.

Na czele MKS stał Jacek Merkel. Koncertował w stoczniowych halach i na placu Piotr Szczepanik, ten od „Żółtych Kalendarzy”, „Kochać”, „Goniąc kormorany” czy „Nigdy więcej”.

W wystąpieniu telewizyjnym gen. Czesław Kiszczak zagroził, iż w przypadku kontynuacji strajków wprowadzona zostanie godzina milicyjna oraz inne nadzwyczajne środki.

Między stołem a pałką

Prof. Antoni Dudek w książce „Reglamentowana Rewolucja” napisał:

„Wystąpienie Kiszczaka stanowiło jeden z rezultatów posiedzenia Komitetu Obrony Kraju pod przewodnictwem Jaruzelskiego. W tym czasie trwała zarządzona dzień wcześniej mobilizacja Rezerwowych Oddziałów Milicji Obywatelskiej, w ramach której do służby powołano ponad 12 tys. ludzi mających wspierać ewentualne działania ZOMO i Służby Bezpieczeństwa”.

Jednak 20 sierpnia doszło do spotkania sekretarza KC PZPR Józefa Czyrka i prezesa Klubu Inteligencji Katolickiej prof. Andrzeja Stelmachowskiego, występującego z upoważnienia Episkopatu. Rozmowy dotyczyły „nawiązania dialogu” z częścią opozycji. Kolejne dni kontynuowano poufne rozmowy. 25 sierpnia Lech Wałęsa skierował do władz PRL oświadczenie zawierające propozycje zagadnień, które miałyby być omawiane oficjalnie, w tym legalizacji „Solidarności”.

W odpowiedzi gen. Kiszczak (szef MSW, wywodzący się z „wojskówki”) przedstawił propozycję: „odbycia w możliwie najszybszym czasie spotkania z przedstawicielami różnorodnych środowisk społecznych i pracowniczych”, które mogłoby „przybrać formę okrągłego stołu”. 28 sierpnia Biuro Polityczne KC PZPR podjęło decyzję, iż oświadczenie Lecha Wałęsy jest uznane jako wstęp do rozmów.

Dobra wola generała…

Do poufnego spotkania Kiszczaka z Wałęsą doszło 31 sierpnia 1988 r. Uczestniczyli w nim też biskup Jerzy Dąbrowski, ks. Alojzy Orszulik i sekretarz KC Stanisław Ciosek. Było to grono szczególnego zaufania. Szczególnie Dąbrowski i Ciosek.

W książce „Droga do wolności” Lech Wałęsa opisuje: „Nie byłem zadowolony, ale też nie mogłem zbytnio podskakiwać. Kilkanaście strajkujących zakładów to nie kilkaset, jak w sierpniu 1980, a generał powiedział bez ogródek, że i tak „beton” partyjny próbuje torpedować każdą ofertę ugody z opozycją”. Warunkiem postawionym przez stronę rządową, było zakończenie strajków, które doprowadzą do jakiejś formuły porozumienia, a w efekcie do „Okrągłego Stołu”.

Dochodzi wówczas do prowokacji. Tego dnia, tj. 31 sierpnia 1988, w Hucie Stalowa Wola, gdy trwa jeden z największych strajków tego lata, na terenie zakładu znajduje się w służbie patrolowej porucznik MO. Kiedy straż strajku chce go zmusić do opuszczenia huty pada strzał. Milicjant trafiony w głowę z własnej broni umiera. Sprawa pozostaje niewyjaśniona. Czy było to samobójstwo, czy prowokacja w zakładzie, który ze względu na produkcję zbrojeniową był „pod osłoną” V Departamentu MSW (Wydziały V i VI tego departamentu zajmowały się tzw. ochroną przemysłu)?

W tym czasie w stolicy Wałęsa – jak sam napisze po latach, „czuł, że Kiszczak mówi szczerze, lecz zastanawiał się, jak spojrzy w oczy zarośniętym, czekającym z nadzieją stoczniowcom czy górnikom”.

W Trójmieście strajk trwał. Na dachach stoczniowych hal robotnicy wymalowali główne postulaty, w tym legalizacji „Solidarności”.

Rozpoczęcie rozmów z Wałęsą stanowiło dla Jaruzelskiego i jego ekipy przełom psychologiczny i wstęp do rezygnacji z forsowania rozwiązań siłowych. Suma summarum w ciągu kilku dni strajki przerwano: w Stoczni Gdańskiej 1 września przemarszem do kościoła św. Brygidy oraz w Hucie Stalowa Wola (na którego czele stał Wiesław Wojtas), a 3 września 1988 protesty w kopalniach.

Epilog

26 lipca 1988 r. rzecznik rządu Jerzy Urban twierdził, że ruch „Solidarność”, trwale należy do przeszłości. Dlaczego udało się nam i właśnie „Solidarności”, skoro jarzmo wprowadzanego siłą systemu próbowaliśmy zrzucić od pierwszego dnia po wojnie?

– Widzę tu pewne podobieństwa z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Jeszcze w 1914 roku mało kto uznawał za realne to, że możliwy jest upadek wszystkich trzech zaborców i odrodzenie Polski. Podobnie w drugiej połowie lat 80. większości Polaków nie mieściło się w głowie, że niedługo na mapie świata może zabraknąć Związku Sowieckiego. A jednak udało się w obu przypadkach, i w obu był to wynik gotowości i działalności samych Polaków, jak i korzystnej sytuacji międzynarodowej – analizował przed dwoma laty na łamach „MS” prof. Wojciech Polak.

Pod koniec 1988 r. rząd M.F. Rakowskiego i Biuro Polityczne KC PZPR podjęli decyzję o wprowadzeniu transformacji ustrojowej. Pakiet ustaw wprowadził zmiany centralnego kierowania gospodarką, opodatkowania, finansów przedsiębiorstw państwowych, bankowości i systemu dewizowego. Ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 r., zrównała prawa podmiotów państwowych, spółdzielczych i prywatnych w dostępie do kredytów oraz reglamentowanych dóbr.

W 1989 roku elity Okrągłego Stołu zdecydowały się na liberalną drogę budowy gospodarki, na terapię ekonomicznym szokiem.

Artur S. Górski

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę