Sędziowie – kasta najwyższa

Stowarzyszenie Godność: W latach 90 stworzono zamkniętą, uprzywilejowaną, z immunitetem sędziowskim kastę. Mamy w Polsce Sejm i Senat, rząd oraz władzę najwyższą, czyli sądownictwo, czy raczej sędziów – członków najwyższej w swoim przekonaniu – klasy nieomylnych. Taki przekaz popłynął z Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich, który zebrał się w sobotę 3 września w Warszawie.

W towarzystwie polityków opozycji  sędziowie zgromadzenia na Kongresie pomstowali na próby ograniczenia ich pozycji poprzez choćby wymóg składania jawnych oświadczeń majątkowych, czy postulat samooczyszczenia się sądownictwa z ludzi niegodnych noszenia togi i łańcucha sędziego RP. Czarę goryczy przechyliła odmowa prezydenta Andrzeja Dudy nominacji dziesięciu sędziów na wyższe szczeble. Prezydent stwierdził, że oni sami wiedzą najlepiej dlaczego tak zdecydował.

Przywołując Konstytucję RP, a w niej artykuł 10, stanowiący, iż ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej, godzi się przy tym przypomnieć, że nie ma w nim mowy o dominacji władzy sądowniczej.

Piętnując grożącą nam jakoby dyktaturę i przyjeżdżając na Kongres na własny – o zgrozo – koszt sędziom trudno przychodzą, jeśli w ogóle, przykłady potępienia układów w wymiarze sprawiedliwości, nadmiernego przeciągania przewodów sądowych, sprzeniewierzenia się sędziowskiej niezawisłości, czy wreszcie występowania części sędziów w roli aparatu represji w czasach PRL. A i później np. przy „falandyzacji” czyli procederze naginania prawa przez prezydenta Lecha Wałęsę, środowisko sędziowskie nie protestowało na nadzwyczajnych kongresach.

Chyba nie uznało ono za przykład praworządności pozostawianie w sądownictwie na lata zasiadających w sekcjach tajnych sądów Marię Gurowską vel Górowską vel Marię Sand vel Genowefę Marię Danielak-Zand i Emila Merza, który przewodniczył tajnej sekcji sędziów Sądu Najwyższego – Wydział III Izby Karnej? A może Igora Andrejewa (współautor podręcznika Prawo karne Polski Ludowej oraz Kodeksu karnego z 1969)?

Złogi prawne pozostawione przez te postaci dopiero czekają na posprzątanie!

Sędziowskie środowisko po 1989 r. nie przeszło weryfikacji. Godny skądinąd szacunku prof. Adam Strzembosz, pierwszy po 1990 r. prezes Sądu Najwyższego, uważał nawet, że środowisko oczyści się samo.

Na kanwie warszawskiego Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich z 3 września br.  głos zabrali byli więźniowie  polityczni z lat 1981-1988, zrzeszeni w Stowarzyszeniu Godność.

– Oceniamy dyskusję na Kongresie i jego uchwały jako obronę swoich pozycji i atak na władze Państwa wybrane w demokratycznych wyborach. Od wyborów w 1989 r. środowisko sędziowskie nie podjęło próby oceny swojej działalności w PRL. Wielu uczestników Kongresu milczało kiedy w PRL działo się bezprawie, w którym brali udział sędziowie. Apogeum bezprawia z udziałem sądów cywilnych i wojskowych miało miejsce po 13 grudnia 1981 r. i trwało do 1988 r.

Jako byli represjonowani i skazywani przez sądy znamy z własnego doświadczenia wielu sędziów i ówczesny ,,dorobek socjalistycznej sprawiedliwości“. Jest faktem bezspornym, że sądownictwo w minionych 27 latach nie dokonało samolustracji, co obiecywał nam w sali Akwen prof. Adam Strzembosz w 1994 r.

W latach 90-tych stworzono zamkniętą, uprzywilejowaną, z immunitetem sędziowskim kastę, powołując do swojej obrony Krajową Radę Sądownictwa.

Wystarczy sprawdzić jedno orzeczenie na skargę Józefa Raszewskiego, który został skazany za to, że w 1984 r. chciał w Gdyni przed wyborami wypuścić świnię z napisem ,,Ja głosuję”. Sędzia Andrzej Węglowski z Sądu Rejonowego w Gdyni skazał go na 2,5 roku więzienia. Odsiedział 8 miesięcy. Kiedy Józef Raszewski poskarżył się w 2000 r. do Krajowej Rady Sądownictwa, ta utajniła rozprawę i uniewinniła sędziego. Nikt z autorytetów obecnych na Kongresie nie zabrał wówczas głosu.

Od 1993 r. nasze środowiska w kraju domagały się osądzenia komunistycznych zbrodni popełnionych na Wybrzeżu w Grudniu 1970 r. i w kraju po wprowadzeniu stanu wojennego. Środowiska sędziowskie, niestety także przy udziale polityków wywodzących się z „Solidarności”, zrobiło wszystko, aby najwięksi komunistyczni zbrodniarze uniknęli kary.

W latach 1999-2000 środowiska sędziowskie nie dopuściły do wyboru Krajowej Komisji Weryfikacyjnej, która zgodnie z ustawą miała zweryfikować sędziów orzekających w PRL z naruszeniem  niezawisłości sędziowskiej.

Na przestrzeni 27 lat robiono wszystko, aby sędziom, którzy gorliwie stosując socjalistyczne prawo i walczyli z wrogami ustroju nie stała się krzywda. Spodziewaliśmy się że wymiar sprawiedliwości po 1989 r. dokona głębokiej oceny stanu prawnego państwa, zweryfikuje swoje kadry, także na uczelniach i pomoże stworzyć nowe prawo dla wolnej Polski. Niestety tak się nie stało.

W ocenie społeczeństwa sądy są opieszałe, wiele wyroków szczególnie w ostatnich 3 latach budzą zastrzeżenia. Zamiast na Kongresie zastanowić się nad przyczynami tych zjawisk, grupa wpływowych sędziów broni kastowych przywilejów, stając w obronie partii, która przegrała wybory i próbuje ingerować w prerogatywy prezydenta.

Znamy także niektóre sądy z procesów byłych więźniów o odszkodowania za represję w stanie wojennym. W niektórych sądach sędziowie, którzy skazywali w procesach politycznych  dziś rozpatrują wnioski o odszkodowanie. Czy jest to moralne w państwie prawa?

Dzięki „Solidarności”, ludziom represjonowanym, działającym w podziemiu, wsparciu wolnego świata odzyskaliśmy niepodległą Ojczyznę. Środowisko sędziów zamiast włączyć się w budowę nowego sprawnego ładu prawnego Polski, próbuje wykazać, że jest  kastą zamkniętą i uprzywilejowaną. Walczyliśmy o wolną demokratyczną  Polskę, w której wszyscy obywatele są równi wobec prawa, sędziowie też – czytamy w przekazanym nam Oświadczeniu Stowarzyszenia Godność, podpisanym przez jego sekretarza Stanisława Fudakowskiego, wiceprezesa Andrzeja Osipowa i Czesława Nowaka, prezesa.

ASG

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę