Rząd łaskawie chce zmniejszyć karę za krytykę

Rząd Donalda Tuska, jakoby chce łaskawie, by znieważanie „konstytucyjnych organów” nie było karane surowiej niż znieważanie każdego innego funkcjonariusza.

© Dobosz Jan

 

Na razie jest decyzja o posłaniu do Sejmu nowelizacji kodeksu karnego. A więc za nazwanie premiera „matołem” (popularne   zawołanie wśród kibiców piłkarskich) będzie groziło to samo, co za nazwanie tak  zwykłego urzędnika, czyli kara pozbawienia wolności do roku, a nie, jak dziś – do dwóch lat. „Matoł” to brzmi blado, skoro największe obelgi ciskają sami politycy m.in. Stefan Niesiołowski czy Władysław Bartoszewski, nazywając oponentów motłochem i bydłem. Andrzej Lepper nazwał prezydenta Kwaśniewskiego –”leniem”, a Lech Wałęsa powiedział o Lechu Kaczyńskim, że jest „durniem”. Potem politycy skarżą się, że są wygwizdywani. Ilość zniewag i obelg, które przyjął Lech Kaczyński była tak duża, że  istniała nawet swoista moda, na szydzenie z prezydenta. Tymczasem rząd PO-PSL by poprawić notowania, w imię praw obywatelskich, ogranicza sam swoje przywileje. Co za zmiana w podejściu kartelu władzy, który dotychczas represjonowała obywateli fotoradarami, podsłuchami, zakazem manifestacji. Przypomnijmy, że przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunja Mijatović skrytykowała skazanie w Polsce twórcy strony antykomor.pl na ograniczenie wolności za obrazę prezydenta Bronisława Komorowskiego i wezwała do dekryminalizacji zniesławienia w Polsce. W nowoczesnej demokracji sankcje karne za obrażenie głowy państwa są nie na miejscu, zwłaszcza że Europejski Trybunał Praw Człowieka od dziesięcioleci uchyla takie wyroki.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę