Rząd już wie: Będziemy pracować do śmierci

Rząd stwierdził w „Wieloletnim planie finansów państwa”, że gdy ludzie przekonają się o wysokości świadczeń z nowego systemu, sami będą chcieli i musieli pracować dłużej.   Emerytury okażą się tak niskie, że niewielu z nas zrezygnuje z zarabiania – informuje Dziennik Gazeta Prawna.

Rząd PO-PSL liczy, że będziemy aktywni zawodowo znacznie dłużej niż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Tymczasem to, czy jego podniesienie do 67 roku życia było zgodne z ustawą zasadniczą, bada Trybunał Konstytucyjny.

W „Wieloletnim planie finansów państwa na lata 2014–2017” przygotowanym przez ministerstwo finansów wprost napisano, że „spadek stopy zastąpienia będzie motywować starsze pokolenia do późniejszego przechodzenia na emeryturę”. Zatem zdaniem rządowych ekspertów dramat emerytów ma „motywować”.

Przed tak dramatyczną sytuacją systemu emerytalnego przestrzegali też związkowcy oraz niektórzy politycy m.in. Janusz Śniadek, poseł PiS, były lider „Solidarności”.

Jak pisze DGP stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do ostatniej pensji, ma się radykalnie obniżyć. Przejście w 1999 r. z systemu zdefiniowanego świadczenia na system zdefiniowanej składki spowodowało, iż stopa zastąpienia spadła z ponad 60 proc. do ponad 50 proc. Za 30 lat będzie ona wynosiła, jak wskazują prognozy – 40 proc., a według wielu ekspertów spadnie do poziomu 30 proc.

Osoba zarabiająca ostatnio średnią krajową 3,7 tys. zł i przechodząca na emeryturę w 2014 r. otrzyma świadczenie w wysokości 2 tys. zł. Za 30 lat przy identycznych założeniach mogłaby liczyć na kwotę odpowiadającą 1,4 tys. zł.

Zdecydowana większość będzie starała się pracować jak najdłużej, tak by otrzymać nieco wyższe świadczenie. Rząd liczy, że obecnie rysujące się   niekorzystne tendencje demograficzne – coraz mniej osób wchodzących na rynek pracy przy rosnącej liczbie emerytów – staną się mniej odczuwalne.

Jak wynika z zestawienia ministerstwa pracy i polityki społecznej, czas niższych emerytur już się zaczął. Przyznane w lutym b.r. świadczenie, obliczone zgodnie ze starymi zasadami (obowiązującymi przed 1999 r., opierającymi się na kryterium przepracowanych lat), wyniosło 3120 zł. Świadczenie przyznane w tym samym czasie, ale ustalone zgodnie z regułami obowiązującymi od 1999 r., kiedy wprowadzono system zdefiniowanej składki i OFE, to jedynie 1970 zł. Różnica zatem to 1150 zł.

Wysokość waloryzacji dla emerytów i rencistów zależy także od polityki. Wysokość podwyżek emerytur w kolejnych latach nie będzie odbiegać znacząco od tegorocznej. Waloryzacja wyniosła 1,6 proc. i była najniższa od dekady. Powodem jest niska inflacja. Na co mogą liczyć emeryci? Jak wynika z wyliczeń DGP opartych na prognozach z „Wieloletniego planu finansów państwa”, w przyszłym roku waloryzacja będzie zaledwie nieco wyższa od tegorocznej – około 1,8 proc., a w 2016 r. ok. 2,6 proc.

Wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w danym roku wylicza się na podstawie średniorocznej inflacji z poprzedniego roku. Prognoza na 2014 r. wskazuje, że ma ona wynieść 1,2 proc. i będzie podstawą do wyliczenia emerytury w 2015 r. Do inflacji doliczana jest jedna piąta wskaźnika realnego wzrostu wynagrodzeń w roku poprzedzającym waloryzację.

W większości krajów europejskich coroczna podwyżka emerytur powiązana jest z realnym wzrostem kosztów utrzymania i wynagrodzeń. W Portugalii – ze wzrostem cen i PKB, a w Niemczech dodatkowo jest on związany ze stosunkiem liczby pracujących do emerytów.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę