Rozszerza się akcja protestacyjno-strajkowa w regionie śląsko-dąbrowskim

Zaostrza się protest na Śląsku spowodowany bezczynnością i arogancją władzy wobec górników i polskich kopalń dostarczających strategicznego surowca energetyce – węgla. Związki zawodowe rozszerzają akcję protestacyjno-strajkową w całym regionie śląsko-dąbrowskim. Premier Ewa Kopacz udaje się do Katowic, by spotkać się z górnikami po fiasku rozmów z przedstawicielami rządu.

Dzisiaj od godz. 10 górnicy protestując przeciwko rządowym planom likwidacji czterech kopalń zablokowali tory w Katowicach. Wstrzymany został ruch wszystkich pociągów na odcinku Katowice – Katowice-Zawodzie.

Podziemna akcja protestacyjna przeciwko rządowemu programowi restrukturyzacji górnictwa, który zakłada likwidację kopalń i tysięcy miejsc pracy trwa już w ośmiu kopalniach Kompanii Węglowej:  Chwałowice, Jankowice, Marcel, Rydułtowy-Anna, Brzeszcze, Bobrek-Centrum, Pokój i Sośnica-Makoszowy. W protestach na dole i na powierzchni kopalń bierze udział kilka tysięcy górników.`

Kobiety z czterech kopalń przeznaczonych do likwidacji pojechały dziś rano do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Są wśród nich pracownice zakładów przeznaczonych do likwidacji oraz żony górników. Spotkają się z prezydentową Anną Komorowską. Prezydent RP, jak podaje jego kancelaria, ma inne zaplanowane obowiązki. Kobiety zabrały ze sobą petycję, którą zamierzają przekazać prezydentowi. Podkreśliły w niej, że z dnia na dzień dowiedziały się, że ich kopalnie, miejsca pracy ich mężów i ojców mają zostać zlikwidowane.

- W tej walce na pewno nie zabranie nam determinacji. Dlatego gorąco prosimy Pana Prezydenta o pomoc. Wierzymy, że tylko Pan Prezydent jest dzisiaj w stanie przerwać koszmar naszych rodzin i doprowadzić do zmiany postawy rządu, która pozwoli wypracować program prawdziwej naprawy, a nie likwidacji polskiego górnictwa – czytamy w petycji.

Z kolei przewodniczący górniczej „Solidarności” Jarosław Grzesik, relacjonując wczorajsze rozmowy związkowców z przedstawicielami strony rządowej, powiedział, że zanim doszło do zerwania rozmów, związkowcy udowodnili prezesowi Kompanii Węglowej, że wydobycie w kopalni Brzeszcze już w przyszłym roku może być ekonomicznie opłacalne.

- Zarząd Kompanii Węglowej przyznał, że jest to prawda, ale mimo to trzeba tę kopalnię likwidować. Z tego wywnioskowaliśmy, że rządowi wcale nie zależy na ratowaniu polskiego górnictwa, ale na zamykaniu kopalń i oddaniu tego rynku komuś innemu – powiedział Jarosław Grzesik.

Przypomnijmy, że Polski nie stać na likwidację żadnego miejsca w przemyśle. Likwidacja czterech kopalń Kompanii Węglowej nie jest konieczna. Po zrealizowaniu programu technicznego będą one ponownie rentowne, gdyż w tych kopalniach są zasoby węgla i mają one pełne szanse stać się opłacalne. I tak np. w kopalni Brzeszcze, gdzie przygotowano plan restrukturyzacji mający zapewnić rentowność zakładu już w 2016 r.  Kopalnia    zmniejszyła zatrudnienie, udostępniła zupełnie nowe pokłady, dokonała modernizacji procesu wzbogacania węgla.

Po drugie trwa import rosyjskiego węgla, i to polskie instytucje kupują rosyjski węgiel.

Węgiel w Polsce to bezpieczeństwo energetyczne państwa. Mimo to importujemy 12 mln ton węgla, co jest równoznaczne z utrzymywaniem 20 tys. miejsc pracy w górnictwie poza granicami kraju. Stać nas na to?  Rząd PO-PSL biernie przyglądał się sytuacji w górnictwie. Donald Tusk, który obiecywał przed wyborami do Europarlamentu, że nie zlikwiduje kopalń, patrzy na obecną dramatyczną sytuację w górnictwie z perspektywy wygodnej posady w Brukseli.

ASG

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę