Regionalny Ośrodek Psychiatrii Sądowej w Starogardzie Gdańskim: Trwa akcja protestacyjna

– W Regionalnym Ośrodku Psychiatrii Sądowej sytuacja jest bardzo trudna – mówi Zdzisław Czapski, kierownik Oddziału Starogard Gdański RG NSZZ „Solidarność”.  – Byliśmy tam dzisiaj (piątek 21 grudnia 2018 r.) z przewodniczącym Krzysztofem Doślą. Około 80 osób załogi jest na zwolnieniach lekarskich lub urlopach, pozostali są oflagowani i od 18 grudnia odbywa się strajk. Jednak ci pracownicy, którzy przyszli do pracy zabezpieczają pensjonariuszy jedynie do minimum podstawowego.

Akcja protestacyjna w Warszawie.

psych-warszawa

 

 

Problem Ośrodka jest bardzo skomplikowany, gdyż podlega on pod Ministerstwo Zdrowia, ale to Ministerstwo Sprawiedliwości dostarcza petentów. Są to osoby bardzo niebezpieczne, przysłane do Ośrodka na przymusowe leczenie. Na terenie Polski do niedawna były trzy ośrodki psychiatryczne, w których przebywały osoby skierowane na leczenie przez sąd. Obecnie są dwa. Jednym z nich jest ten w Starogardzie Gdańskim.

Pracownicy od lat bezskutecznie dobijają się do ministerstwa, chcą rozmawiać, bo ich warunki pracy są wyjątkowo ciężkie. Dlatego zdecydowali się na rozwiązanie ostateczne, czyli strajk.

– Przeprowadziliśmy referendum dotyczące podjęcia strajku. Na 166 osób zatrudnionych głosowało 155 osób, z tego 153 osoby poparły rozpoczęcie strajku – wyjaśnia Grażyna Wika, przewodnicząca KZ NSZZ „S” w Ośrodku Psychiatrii Sądowej.

Z postulatów płacowych przedstawionych dyrekcji Ośrodka przez „Solidarność” wynika, że Związkowcy domagają się m.in. wynagrodzenia zasadniczego dla starszych pielęgniarek i pielęgniarzy w wysokości 4000 zł, a dla specjalistów pielęgniarstwa psychiatrycznego 4250 zł. Ponadto domagają się wzrostu wynagrodzenia zasadniczego dla pozostałych pracowników ROPS o 1200 zł. Należy dodać, że praca z pacjentami, których zachowanie jest bardzo agresywne powoduje duży stres i obciążenie psychiczne pracowników.

– Powinniśmy zarabiać więcej niż personel w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych, a zarabiamy mniej. Gdyby ministerstwo waloryzowało nasze pensje od 2007 r., czyli dostawalibyśmy co roku po kilkadziesiąt złotych więcej, dzisiaj nie byłoby strajku. Obecna sytuacja jest wyjątkowo trudna, gdyż nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć pacjentów szczególnie niebezpiecznych. Dyrektor nie chce się do tego przyznać. Zatrudnia ludzi z zewnątrz na umowy zlecenia, bo my pracujemy w składzie okrojonym o połowę. Kiedy przychodzę do pracy nie wiem, kto jest pacjentem, a kto nowym personelem. Istnieje zagrożenie, że w przypadku buntu pacjentów mogą oni wydostać się na zewnątrz Ośrodka, a to zagraża bezpieczeństwu okolicznych mieszkańców – tłumaczy Ryszard Landowski, członek ZRG NSZZ „Solidarność” i pracownik ROPS.

– Ministerstwo zaproponowało nam podwyżkę w wysokości 700 zł, ale 400 zł brutto od stycznia, a od lipca 300 zł, wszystkie do dyspozycji dyrektora. Czyli to dyrektor ma decydować komu należy się podwyżka. My nie zgadzamy się na te warunki i chcemy negocjować z ministerstwem. Proponujemy 800 zł i to już od stycznia 2019 r., a nie w dwóch transzach – dodaje Landowski.

Rozmowy trwają.

(mig)

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę