Reforma służby zdrowia: sieć szpitali

– Koniec z podziałem na pacjentów lepszych i gorszych. Wprowadzenie sieci szpitali jest pierwszym krokiem do uporządkowania służby zdrowia – mówił na konferencji prasowej minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, odnosząc się do przyjętego 21 lutego przez rząd projektu ustawy o tzw. sieci szpitali.

Ustawa zakłada utworzenie „systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej” (tzw. system PSZ), którą w toku debaty publicznej i prac nad dokumentem przyjęło się nazywać siecią szpitali. Sieć szpitali zakwalifikowanym do niej placówkom gwarantuje otrzymywanie ryczałtu na leczenie przez okres czterech lat (ważne: tylko największe szpitale otrzymają środki na działanie wszystkich oddziałów). Chodzi o niebagatelną kwotę, bo o 91 procent funduszy przeznaczanych przez państwo na leczenie szpitalne. To prawie 27 miliardów złotych. Dla porównania – placówki, które do sieci nie zostaną przyjęte, będą mogły ubiegać się o finansowanie w ramach konkursu. Tyle że tutaj do rozdysponowania są niecałe 3 miliardy złotych. Lista placówek zakwalifikowanych do sieci ma być znana na początku marca.

Kryteria kwalifikacji do sieci szpitali szczegółowo będzie określać stosowna ustawa oraz rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia tę ustawę wprowadzające. Wśród wymogów ma się znaleźć m.in. udzielanie świadczeń w ramach szpitalnych oddziałów ratunkowych albo izby przyjęć na podstawie umowy z NFZ (okres trwania musi wynosić co najmniej dwa lata kalendarzowe). Drugim kryterium będzie udzielanie świadczeń w zakresie leczenia szpitalnego w trybie hospitalizacji (min. w okresie ostatnich dwóch lat kalendarzowych w momencie wprowadzenia ustawy).

Według reformy nastąpi podział istniejących placówek na trzy podstawowe i cztery specjalistyczne poziomy. Pierwszy z poziomów podstawowych to małe szpitale powiatowe, w których realizowane są świadczenia m.in. z zakresu chirurgii ogólnej czy położnictwa i ginekologii. Na poziomie drugim mamy większe szpitale powiatowe (w tym byłe szpitale wojewódzkie), które oprócz świadczeń z niższego poziomu oferują także m.in. okulistykę, kardiologię czy ortopedię. Z kolei poziom trzeci to wieloprofilowe placówki specjalistyczne (zazwyczaj o statusie wojewódzkim). Poza świadczeniami z dwóch niższych poziomów pacjenci mogą w nich liczyć też na chirurgię naczyniową czy leczenie chorób płuc i chorób zakaźnych. Jeśli zaś chodzi o cztery poziomy specjalistyczne, to wyróżnione zostały tu placówki pediatryczne, onkologiczne, pulmonologiczne i ogólnopolskie.

Zgodnie z założeniami, każdy szpital zostanie przypisany do określonej kategorii finansowania, co oznacza, że jedni dostaną więcej, inni mniej. Z kolei dla tych placówek, które znajdą się poza siecią, takie rozwiązanie może oznaczać groźbę likwidacji.

– „Solidarność” wyraża stanowisko, że system opieki zdrowotnej powinien opierać się na placówkach publicznych. Prywatne placówki powinny uzupełniać ofertę placówek publicznych. Dotyczy to też szpitali. Szpitale prywatne często leczą w lepszych warunkach, ale nastawione są na zysk i zależy im, aby pacjent jak najszybciej opuścił łóżko – mówi Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

W województwie pomorskim wszystkie szpitale znajdą się w sieci. Było jednak sporo nerwów i koniecznych działań, które to w końcu umożliwią.

– Aby wszystkie szpitale weszły do sieci, nastąpiło łączenie kilku szpitali w jeden podmiot. Chodziło tylko o to, by te, które nie zostałyby zakwalifikowane do sieci, funkcjonując jako inny podmiot nabyły taką możliwość. Ale to działania sztuczne, nic w praktyce niezmieniające – ocenia Irena Jenda, przewodnicząca Regionalnej Sekcji Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę