Protest przed centralą Lidl: Nie dla podwójnych standardów pracowniczych w Europie

Nie ma przyzwolenia na łamanie praw pracowniczych i szykanowanie związkowców w zagranicznych koncernach czerpiących pożytki z działalności w Polsce.

We wtorek 9 września przed centrum dystrybucyjnym i logistycznym niemieckiej sieci Lidl w Jankowicach k. Tarnowa Podgórnego przeciwko niegodnym warunkom pracy oraz zwolnieniu dwójki działaczy „Solidarności” protestowało około siedmiuset związkowców z Wielkopolski, Regionu Łódzkiego, Zagłębia Miedziowego i Pomorza Zachodniego. Nie zabrakło też kilkudziesięciu koleżanek i kolegów związkowców z Regionu Gdańskiego oraz Regionu Słupskiego. Dali oni wyraz swemu oburzeniu traktowaniem polskich pracowników w tej sieci handlowej.     

- „Solidarność” daje wam, przedsiębiorcy, gromadzący kapitał bez chęci dzielenia się nim z wypracowującymi go pracownikami,  możliwość dialogu o godności pracy. Konstytucja mówi jasno związki mają prawo być w zakładach pracy – mówił Stanisław Szukała, lider Związku ze Słupska, zwracając się sprzed bramy centrum Lidla do zarządu tej sieci w Polsce.

- Prawa pracownicze są nagminnie łamane, dlatego też spotykamy się na kolejnej akcji protestacyjnej. Związkowcy są oskarżani i zwalniani, a przedsiębiorcy, jak właściciele  Lidla, mają wielką kasę i nie chcą swoim finansowym sukcesem podzielić się z tymi, którzy ten sukces wypracowali. Te pieniądze, lokowane w bankach zagranicznych, pracują tam, a nie tutaj na rzecz polskich obywateli. Przecież godna płaca nakręca popyt, napędza gospodarkę, jest jej kołem zamachowym. Niestety, pracownicy zmuszani są do pracy za pensje, które nie wystarczają na życie. Jeśli się upominamy o nasze prawa jesteśmy szykanowani. Za to co jest oczywistym uprawnieniem w Niemczech, w Polsce się karze. Na łamanie praw pracowniczych pozwala obecna władza polityczna – dodał Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący ZRG NSZZ „S”.

NSZZ „Solidarność” domaga się poprawy warunków pracy i wynagradzania w sklepach Lidl i centrach dystrybucyjnych należących do tej sieci handlowej, poszanowania prawa do działania związków zawodowych oraz przywrócenia do pracy zwolnionych działaczy związkowych.

 - Przyjechaliśmy tutaj z całej Polski, żeby głośno zaprotestować przeciwko łamaniu podstawowych praw pracowniczych i związkowych w sieci Lidl. Zarząd tej firmy nie chce z nami rzetelnie rozmawiać przy stole negocjacyjnym, dlatego o naszych postulatach musimy mówić na ulicy. – powiedział po zakończeniu pikiety Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność.

Podczas trwania akcji protestacyjnej szef handlowej Solidarności mówił m.in. o podwójnych standardach traktowania pracowników w Lidl. Przekonywał, że w Niemczech skąd pochodzi ta sieć handlowa są oni traktowani nieporównywalnie lepiej niż w Polsce.

- Stosunek kosztów osobowych do obrotów sklepów jest u nas ok. 3 razy mniejszy, niż w Niemczech. Polscy pracownicy przynoszą koncernowi gigantyczne zyski, ale ich wynagrodzenia są kilkakrotnie niższe od tych w Niemczech. Z kolei ceny wielu produktów w sklepach u nas i na Zachodzie są porównywalne – podkreślał Bujara.

Kolejny protest został zapowiedziany w Niemczech, przed główną siedzibą sieci Lidl w Neckarsulm. Ten protest będzie prowadzony wspólnie z niemiecką centrala związkową Ver.di.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę