Protest oświatowej „Solidarności” 9 grudnia br.

Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” wobec braku pozytywnej odpowiedzi ze strony rządu RP na postulat 9 proc. podwyżki w roku 2015 dla pracowników oświaty oraz sfery budżetowej postanowiła zwołać w dniu 9 grudnia 2014 r. przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów przy al. Ujazdowskich 1/3 w Warszawie nadzwyczajne posiedzenie Rady powiększone o przedstawicieli środowiska oświatowego.

Jednocześnie zobowiązała przewodniczących komisji międzyzakładowych, zakładowych oraz kół  „S” do wywieszenia w tym dniu na budynkach szkolnych flag NSZZ „Solidarność”  jako wyraz poparcia akcji.

Rada  Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania przygotowując się do wzmocnienia akcji protestacyjnej podjęła uchwałę, której celem jest przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę akcji szkoleniowej w zakresie procedur strajkowychw szkołach i placówkach oświatowych.

Wiedza ta może zostać wykorzystana w sytuacji, gdy rząd będzie nadal uporczywie ignorował postulaty „Solidarności” oświatowej.

Po głębokiej analizie napływających z całego kraju przypadkach łamania prawa Rada KSOiW przyjęła, skierowane do odpowiednich organów państwowych, stanowisko w sprawie nieodpłatnej realizacji doraźnych zastępstw przez pedagogów szkolnych nauczycieli – bibliotekarzy bibliotek szkolnych i nauczycieli świetlic szkolnych. To jeden z wielu rażących przykładów łamania prawa oświatowego, prawa pracy i prawa karnego przez dyrektorów i władze samorządowe.

Rada KSOiW „S” powołała specjalny zespół do analizy zebranego materiału informacyjnego w sprawie łamania prawa, który zostanie przedstawiony Minister Edukacji Narodowej.

 

 

 

Matury też sfałszowane?

W tym roku 15 tysiącom uczniów „podkręcono” wyniki na egzaminie dojrzałości – wyliczyli eksperci, a alarmuje „Rzeczpospolita”. Do wątpliwych wyników wyborów doszły wątpliwe wyniki matur.

Jak analizuje „Rz” choć tegoroczną maturę oblało blisko 30 proc. uczniów, to okazuje się, że powinno być ich znacznie więcej. Jak do tego doszło? Egzaminatorzy dodali punkty, które w efekcie zadecydowały o zdaniu matury z poszczególnych przedmiotów nawet 5 proc. z 300 tys. przystępujących do egzaminu. Były szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej mówi otwarcie, że złamano prawo.

W rozmowie z „Rz” dr Bogdan Stępień z Instytutu Analiz Regionalnych, który zajmuje się badaniami edukacyjnymi, stwierdził, iż jego niepokój wzbudził egzamin z języka polskiego. Okazuje się, że zaskakująco duża grupa uczniów osiągnęła minimalny próg zdawalności wynoszący 30 proc. To jest co najmniej 21 z 70 możliwych do zdobycia punktów. Taki wynik uzyskała w tym roku największa część zdających, ok. 3,7 proc. uczniów. Ci, którzy osiągnęli wynik minimalnie niższy, czyli 20 lub 19 punktów, stanowią zaledwie ułamek promila.

- Według moich wstępnych szacunków w skali kraju „podkręcono” ok. 4 proc. prac z języka polskiego, tak by ich autorzy mogli przeskoczyć próg zdawalności” – mówi ‚Rzeczpospolitej” dr Stępień.

To daje w sumie 12 tys. prac.

Podobny mechanizm zastosowano także w przypadku matematyki, choć na mniejszą skalę, bo możliwość ingerencji egzaminatorów w wyniki jest mniejsza, gdyż zadania zamknięte z matematyki sprawdza skaner. W wynikach matury z matematyki zdecydowanie ponad przeciętną wybija się odsetek uczniów z minimalnym wynikiem gwarantującym sukces, a zdecydowanie mniej jest prac z wynikiem niewiele niższym od progu zdawalności. Według szacunków dr. Stępnia w skali kraju „podkręcono” ok. 3 tys. prac z matematyki.

Zdaniem prof. Krzysztofa Konarzewskiego, byłego szefa Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, nie da się tego zjawiska wytłumaczyć inaczej niż tym, że dyrektorzy poszczególnych komisji kazali ponownie sprawdzić wszystkie prace na granicy zdawalności i szukać wszelkich możliwości ich zaliczenia.
 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę