Projektowanie i budowa statków to unikatowa, niszowa dziedzina konstrukcyjna, która powinna być osobnym sektorem wiedzy

Rozmowa z inż. Krzysztofem Czerwińskim z Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej, członkiem ZRG i delegatem na KZD NSZZ „S”

czerwinski_krzysztof

 – Premier Morawiecki sporo mówi o innowacyjności. Na Wybrzeżu, wydawałoby się, trudno o bardziej znaczący dla gospodarki regionu wydział niż okrętownictwo…

– Przemysł okrętowy i jego naukowa podstawa są o tyle istotne, że statki i okręty maja swoją żywotność. Stąd konieczna cykliczność odnowy floty. Wzrost wymiany handlowej, której gros odbywa się drogą morską, i tym samym zapotrzebowania na nowe statki, tworzy szansę by i Polska włączyła się do ich budowy. Europa dominuje w statkach o wysokiej wartości dodanej, w statkach pasażerskich i badawczych. Musimy zatem prezentować i oferować wyższą technologię i pomysły nasycone nowoczesnością. Kraje Dalekiego Wschodu dysponują olbrzymim potencjałem technologii i ludzi, konkurując w niższych cenach budowy statków. Rywalizacja z takim potencjałem jest trudna. Dlatego trzeba bronić naszego potencjału w umiejętności tworzenia wysokiej jakości jednostek pływających.

Jesteśmy w Unii Europejskiej. Jest potrzebna tarcza dla naszego przemysłu okrętowego?

– Może nie tyle tarcza co wsparcie. Pozostaje otwarte pytanie o priorytety. Są deklaracje rządu, że gospodarka morska ma być wśród priorytetów. Mam nadzieję, że uda się skutecznie złożyć aplikację o przyznanie środków finansowych na badania i rozwój tego sektora. W puli, w unijnej perspektywie finansowej na lata 2020-2032, jest sto miliardów euro na badania i wsparcie sektora okrętowego. Tymczasem grozi nam zniknięcie Wydział Okrętownictwa, który ma się pojawić, ale jako dodatek do Wydziału Mechanicznego. Decyzjami administracyjnymi zaszeregowano Wydział Okrętownictwa jako dyscyplinę „budowa i eksploatacja maszyn”. Klasyfikowani jesteśmy w tej dyscyplinie więc trudno będzie pozyskać finansowanie na nie wymienioną w rozporządzeniu dziedzinę okrętownictwa.   

– Pojawia się kwestia zaufania do deklaracji rządu o odbudowie przemysłu stoczniowego…

– Mamy argumenty, które pomogą w realizacji owych deklaracji. Jeśli zachowamy kadrę, która jest na wydziałach, a która niestety nie robi badań naukowych na niezbędnym poziomie, bo nie ma za co. Po latach macoszego traktowania stoczniowego sektora gospodarki nie ma   wymiany pokoleniowej na uczelniach. Jest zaś luka pokoleniowa. Nasze atuty mierzone publikacjami, cytowaniami, wkładem w gospodarkę, ocenili inni. Na „Liście szanghajskiej” w dyscyplinie Ocean/ Marine Engineering dzięki Wydziałowi Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechnika Gdańska sklasyfikowana jest na 39 miejscu (Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju przygotowuje Academic Ranking of World Universities, znany jako lista szanghajska – dop. red,). Nie mamy się czego wstydzić. Chyba nie trzeba tłumaczyć znaczenia kadry naukowej dla rozwoju przemysłu stoczniowego. Stąd nasz niepokój i sprzeciw wobec nie umieszczenia dziedzin i dyscyplin naukowych związanych z przemysłem stoczniowym w Rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie dziedzin nauki i dyscyplin naukowych.

– Nie dacie się „wygumkować” wicepremierowi Gowinowi?

– Zadaniem nauki jest wspieranie rozwoju kraju, stąd waga wskazania kierunków rozwoju i badań, uwzględniając na specyfikę poszczególnych dziedzin. Tymczasem minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego wprowadza nową klasyfikację dziedzin nauki i sztuki oraz dyscyplin naukowych, bez określania obszarów wiedzy. A przecież w obrębie tak wyróżnionych dyscyplin będzie prowadzony proces, w wyniku którego nastąpi podział środków finansowych na utrzymanie i rozwój potencjału badawczego, będą przyznawane uprawnienia do nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego oraz tworzone studia na określonym kierunku i poziomie.

– Dydaktyka opiera się na badaniach. Poczuliście się zmarginalizowani?   

– Kryzys w przemyśle stoczniowym odbił się na kondycji wydziału. Nie mamy funduszy na poważne badania, w tym sensie zostaliśmy zdegradowani i włączeni w dyscyplinę budowa i eksploatacja maszyn. Pion badań naukowych i pion dydaktyki nie może być rozdzielony. Z troską patrzę na kadry, na potencjał intelektualny. Zmiany są konieczne, ale ich tempo niesie wysokie ryzyko błędów. Stąd postulat wprowadzenie ciała odwoławczego, korygującego mniejszy lub większy błąd. Dyscyplina naukowa okrętownictwa dotyczy wiedzy szczególnej. Mówimy o konstrukcjach o długości 460 metrów, o szerokości 60 metrów, przez które przetaczają się tysiące ton wody, pojawiają się przyspieszenia i  naprężenia. To jest unikatowa, niszowa dziedzina konstrukcyjna, która powinna być osobnym sektorem wiedzy, w pewnym sensie – ekskluzywnej. Zaprojektowanie i zbudowanie statku wymaga dużego doświadczenia w trakcie projektowania i jego budowy.

Rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę