Premier Tusk przekonał się do związkowych postulatów?

Związkowe postulaty z wolna docierają do rządzących. NSZZ „S” od lat domaga się likwidacji patologii na rynku pracy. Projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych wprowadzający obowiązek odprowadzania składek emerytalno-rentowych od umów zleceń oraz od wynagrodzeń członków rad nadzorczych zaprezentował premier Donald Tusk.

Po posiedzeniu rządu Tusk zapewniał, że zmiany będą wprowadzane „ostrożnie”. W pierwszej kolejności dotyczyć mają tego, co sam premier określił jako patologię. Tusk wymienił m. in. osoby, które pracują na kilku zleceniach, ale składki odprowadzają tylko od najniższej. Nie towarzyszą jednak temu zmiany, które zakładałyby ściślejszą kontrolę nad umowami na czas określony oraz umów cywilno-prawnych. Chodzi tu też o rozszerzenie uprawnień inspektorów pracy, tak by w przypadku faktycznego świadczenia pracy mogli oni w trybie nakazowym wydać zarządzenie o zmianie umowy cywilno-prawnej na umowę o pracę. Tymczasem w sytuacji kontraktów i umów cywilno-prawnych  inspektorzy pracy są bezradni. Mogą bowiem podejmować interwencję w ramach umów o pracę.

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna składka emerytalna i rentowa od umów-zlecenia ma być płacona od kwoty co najmniej minimalnego wynagrodzenia – o ile ubezpieczony taki przychód osiąga.  

Oskładkowani zostaną też członkowie rad nadzorczych, co jest w kontekście patologii rynku pracy, marginesem, ale przysporzy budżetowi dodatkowych pieniędzy. DGP podaje, że oskładkowanie umów-zlecenia oraz objęcie członków rad nadzorczych obowiązkowymi ubezpieczeniami emerytalnymi i rentowymi spowoduje wpływy do FUS w 2014 r. – ok. 650 mln zł.

Wszyscy członkowie rad nadzorczych, pobierający z tego tytułu wynagrodzenie, zostaną objęci obowiązkowymi ubezpieczeniami: rentowymi i emerytalnym – bez względu na to, czy podlegają ubezpieczeniom z innych tytułów (np. od umowy zlecenia) bądź pobierają emerytury i renty.

- Zaproponowane przez rząd rozwiązania są półśrodkami, a nie konieczna gruntowna reforma systemu ubezpieczeń społecznych. Świadczy o tym chociażby odrzucenie propozycji posła Janusza Śniadka rozszerzająca uprawnienia inspektorów pracy – mówi Jacek Rybicki, członek Prezydium ZRG NSZZ „S”. 

Zmiany są konieczne, bo coraz więcej Polaków pracuje na umowach-zleceniach. W I kwartale 2013 r. było ich ponad 800 tys. Ich liczba rośnie. W niektórych przypadkach nowe regulacje oznaczają wzrost składki na ZUS, ale wyższe ozusowanie takich umów przełoży się na wyższe emerytury. Obecnie pracujący na umowy o dzieło i płacący od najniższej płacy nie będą mieli szans nawet na minimalne emerytury.

W przypadku umowy-zlecenia składka emerytalna i rentowa ma być pobierana od kwoty równej co najmniej wartości pensji minimalnej. W 2014 r. to jest 1680 zł brutto. Składka będzie pobierana od jednej umowy (której wartość jest równa lub przekracza pensję minimalną) albo od kilku umów (których łączna wartość jest równa lub przekracza wynagrodzenie minimalne).  

Obecnie niektórzy płatnicy w przypadku kilku umów-zlecenia ubezpieczają zleceniobiorców tylko od pierwszej umowy, najniżej płatnej, w pozostałych przypadkach odprowadzają tylko składkę na ubezpieczenie zdrowotne. I to wbrew woli ubezpieczonego, który, ze względu na trudną sytuację na rynku pracy, zgadza się na warunki określone przez zleceniodawcę.

W efekcie, jak analizuje DGP, traci zleceniobiorca, który mimo, że jest przez wiele lat ubezpieczony, nie jest w stanie wypracować minimalnego świadczenia emerytalnego. Tymczasem pracownicy, którzy pracują w tym samym miejscu i często wykonują taką samą pracę, podlegają innym zasadom ubezpieczenia, zależnym od tego, jaką podpisali umowę.

Jak wylicza dziennik zaproponowane zmiany zmierzają do zrównania zasad opodatkowania z wykonywania umowy-zlecenia z umową o pracę. Jeżeli  zleceniodawcy ubruttowią przychód z umowy zlecenia, ze względu na jej oskładkowanie, osiągane przez zleceniobiorców przychody nie zmienią się.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę