Prawda i kłamstwo w rocznicę Porozumień Sierpniowych

Tegoroczne uroczystości rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność” wywołały wielkie emocje. Przy okazji spadły przeróżne maski, a pracownicy i związkowy po raz kolejny, chyba ostateczny, mogli przekonać się kto stoi po ich stronie.

Rangę 35-lecia NSZZ „Solidarność” w sposób wyjątkowy podniósł prezydent RP Andrzej Duda, który przez trzy dni towarzyszył związkowcom w ich święcie. Związkowcom, ale tak naprawdę wszystkim Polakom, bo przecież nie byłoby współczesnej Polski bez Sierpnia ’80. A 31 sierpnia to oficjalne święto państwowe – Dzień Solidarności i Wolności. W sobotę 29 sierpnia Andrzej Duda bez wcześniejszej zapowiedzi wziął udział – na widowni – w koncercie „My Naród”. Prezydent tylko na chwilę pojawił się scenie, aby powiedzieć członkom i sympatykom „Solidarności”: „Gdyby nie wy, nie byłoby wolnej Polski”.

30 sierpnia prezydent uczestniczył w Szczecinie w obchodach 30 rocznicy podpisania Porozumień Szczecińskich. Podkreślił tam nie tylko historyczny wymiar NSZZ „Solidarność”, ale także rolę „S” jako związku zawodowego we współczesnej Polsce: „Niestety, Polska nie jest dziś krajem, o którym można by powiedzieć, że jest państwem sprawiedliwym dla swoich obywateli, państwem, w którym obywatele traktowani są równo. Czy porozumienie sierpniowe zostały zrealizowane? Czy prawo pracy jest przestrzegane? Czy pracownik jest szanowany? Wielu ludzi udzieli na to odpowiedzi przeczącej. I to jest istota problemu – to jest zmiana, która musi zostać dokonana. Ta zmiana wymaga solidarności, rozumianej właśnie jako wspólne niesienie brzemienia. Przez pracowników, przez pracodawców, ale też przez władzę. To brzemię, ta odpowiedzialność, powinny wreszcie zostać przez władzę podjęte. Nie ma władzy bez odpowiedzialności, wielokrotnie to mówiłem. Związek zawodowy ma stać na straży ludzi i ich interesów, a nie stać na straży władzy, ma prawo mówić, co o władzy myśli. I niech nikt nie śmie tego w Polsce związkom zawodowym nigdy odbierać”. Tak mocne słowa, wspierające „Solidarność”, nie padły na polskiej scenie politycznej chyba od tragicznej śmierci śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Prezydent Andrzej Duda uczestniczy także w najważniejszych oficjalnych uroczystościach 35-lecia NSZZ „Solidarność”, które odbyły się 31 sierpnia w Gdańsku. Z ludźmi „S” obecni byli także m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oraz kandydatka tej partii na urząd premiera Beata Szydło, która na mszę św. została zaproszona przez członków „Solidarności” z KWK „Brzeszcze”. Podczas uroczystej mszy św. w Bazylice św. Brygidy poświęcony został sztandar organizacji związkowej z kopalni znajdującej się w rodzinnej miejscowości Beaty Szydło.

W rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych w Gdańsku obecna była także Ewa Kopacz. Jednak, co symboliczne, szefowa rządu wybrała samotne składanie kwiatów pod pomnikiem Poległych Stoczniowców rankiem, przed pojawieniem się tam związkowców. Ewie Kopacz towarzyszył ubrany jedynie w koszulę z podwiniętymi rękawami Bogdan Borusewicz. Na niestosowny, nieoficjalny strój marszałka Senatu zwróciły uwagę media.

W czasie gdy w Bazylice św. Brygidy trwała uroczysta msza św., Ewa Kopacz wystąpiła na wspólnej konferencji prasowej z Henryką Krzywonos-Strycharską, sygnatariuszką Porozumień Sierpniowych, która w 2014 r. bezskutecznie startowała z list PO do Parlamentu Europejskiego.

– „Solidarność” walczyła przeciw monopolowi jednej partii. Dziś ta sama „Solidarność” chce władzy tylko jednej partii! Niech pan Duda się określi, czy pan Duda chce być politykiem i uprawiać ten styl z sali sejmowej, czy też może chce być wreszcie zupełnie innym politykiem. Ale nawet jeśli wejdzie do polityki, to zadatki ma kiepskie – zaatakowała „Solidarność” i jej przewodniczącego Piotra Dudę Ewa Kopacz.

Wcześniej szefowa rządu żaliła się publicznie, że nie otrzymała oficjalnego zaproszenia na uroczystości 35-lecia NSZZ „S”. Były to zastanawiające roszczenia ze strony osoby, która w latach 80., gdy do Związku zapisało się niemal 10 milionów Polaków, działała w komunistycznym Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym, a w 2012 r. jako marszałek Sejmu nie wpuściła na obrady parlamentu delegacji „S” z Piotrem Dudą na czele.

Tym samym Ewa Kopacz powieliła wprost ataki i manipulacje, które stosował jej poprzednik Donald Tusk. Przypomnijmy, że obecny szef Rady Europejskiej jako premier nazwał lidera Związku „pętakiem”, wypromował również – wbrew prawdzie historycznej – do roli „legendy” „Solidarności” Henrykę Krzywonos, w miejsce Anny Walentynowicz, prawdziwie legendarnej suwnicowej ze Stoczni Gdańskiej.

W ten sposób w 35 rocznicę powstania „Solidarności” swoje miejsce i swoją twarz znalazły prawda i kłamstwo.

Adam Chmielecki

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę