Pracownik państowy w okresie międzywojennym. Tabela wynagrodzeń od prezydenta do posterunkowego

W oświacie wrze. O większe płace upominają się też inne grupy pracowników wynagradzanych z daniny publicznej. Jak płace „budżetówki”, wojska i policji kształtowały się w okresie międzywojennym?

II RP zarobki pracujących osób, od prezydenta do podoficera Wojska Polskiego, regulowała specjalna tabela punktowa i mnożna identyczna dla wszystkich grup zawodowych, ze składnikami zależnymi od grupy urzędniczej, stażu, regionu i stanu cywilnego.

Przez cały niemal ubiegły rok świętowaliśmy stulecie odzyskania niepodległości. Odbudowa państwowości po 1918 roku nie mogła się powieść bez odpowiednio przygotowanego korpusu urzędników, których zadanie polegało na administracyjnym zjednoczeniu ziem po zaborach. Najpełniejszą charakterystykę służby publicznej w doktrynie prawnej lat dwudziestych przedstawił Stanisław Kasznica (ostatni komendant główny Narodowych Sił Zbrojnych, ofiara mordu sądowego z 1948 r.) w pracy „Polskie prawo administracyjne”.

Ocena kwalifikacji

W 1922 r. rządowy projekt ustawy o pracownikach służby cywilnej zakładał powołanie komisji kwalifikacyjnych do oceny przydatności urzędnika. Na etapie legislacyjnych prac wprowadzono jednolitą formę ocen w postaci tabeli. Było to o tyle ważne, że według tejże tabeli określano też płace. Zmiana w jednym z segmentów tabelarycznych pociągała też zmiany w kolejnych.

 Kategorie

Dawało to poczucie stałości w relacjach między poszczególnymi grupami zawodowymi w ramach ówczesnej „budżetówki”, a dysproporcje nie ulegały pogłębieniu.

Dwa podstawowe prawa urzędnika, to jest prawo do wynagrodzenia i do uposażenia emerytalnego, regulowały osobne ustawy o uposażeniu funkcjonariuszów (pisownia oryginalna – dop. red.) państwowych i wojska z 9 października 1923 r. oraz ustawa o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszów państwowych i zawodowych wojskowych.

Uposażenie ustalane było przy pomocy jednakowej dla wszystkich grup mnożnej poprzez grupę i szczeble. W obrębie danej grupy przejście na wyższy poziom uposażenia odbywało się w stałych terminach półrocznych. Każdorazowa zmiana mnożnej następowała na wniosek ministra spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrem skarbu. Rada Ministrów brała przy tym pod uwagę zmianę wysokości kosztów utrzymania.

Ustawa uzależniała nabycie pełni praw od otrzymania „pisma ustalającego w służbie państwowej polskiej”, a urzędników piastujących stanowiska od IV do VI stopnia służbowego od zgody premiera.

Generalną zasadą było, iż „pracownicy państwowi pobierają płace na podstawie podziału na kategorje”. Urzędnicy należeli do jednej z czterech kategorii służby państwowej: administracji ogólnej, szkolnictwa, sądownictwa i wojska.

 Od prezydenta do posterunkowego

Prezydent RP miał do dyspozycji też budżet na reprezentację. W budżecie na rok 1937/1938 (ustawa skarbowa od 1 kwietnia 1937 r. do 31 marca 1938 r.) roczne uposażenie prezydenta Rzeczypospolitej określono na kwotę 195 tys. ówczesnych złotych (czyli około 2 mln zł). W preliminarzu budżetowym na rok 1929/1930 było to 240 tys. zł. Z tego pensja prezydencka oscylowała wokół 5 tys. zł.

W administracji ogólnej najwyższe uposażenie posiadał premier, którego pensja wynosiła w grudniu 1928 r. 2 tysiące złotych (dokładnie 1937 zł), a w 1938 r. ok. 3 tysięcy złotych. Pensja ministra, mającego drugą klasę (premier miał pierwszą), wynosiła w tym czasie od 1589 zł do 1806 zł (w zależności od jego stanu rodzinnego i lat służby), podsekretarz stanu zarabiał od 1255 zł do 1610 zł, dyrektor departamentu i wojewoda od 994 zł do 1414 zł, starosta od 456 zł do 714 zł.

Na prowincji pensje były nieco niższe, a do urzędników niższej kategorii należeli sekretarze, kanceliści i woźni, których pensje sięgały od 110 zł do 484 zł, w zależności od stopnia i miejsca pobytu oraz stosunków rodzinnych.

W szkolnictwie (dane za 1928 rok) na szczycie drabiny stał profesor uniwersytetu z pensją od 886 zł do 1488 zł. Nauczyciel gimnazjum zarabiał od 301 zł do 636 zł (żonaty nauczyciel gimnazjum w Warszawie, mając dwoje dzieci, po 12 latach pracy), a nauczyciel szkoły powszechnej w tych samych warunkach rodzinnych 444 zł, a na prowincji 367 zł.

Sędziowie Sądu Najwyższego otrzymywali od 1190 do 1545 zł. Dalej – 1350 zł w sądzie apelacyjnym, 1118 zł w składzie sądu okręgowego, zaś 884 zł w sądzie powiatowym, a najniższą pensję miał sędzia sądu pokoju lub powiatowego – od 431 zł do 884 zł.

W policji wynagrodzenie zasadnicze wahało się od 150 zł dla posterunkowego i przodownika (180 zł), przez 335 zł dla komisarza, po 700 zł dla inspektora.

Żołd też był zależny od stanu cywilnego. W wojsku najwyższe uposażenie otrzymywał oficer lub podoficer żonaty, mający dwoje dzieci. Pensja generała dywizji (mającego rodzinę) w 1928 r. to 1998 zł, pułkownika 1442 zł, majora 1035 zł, kapitana 822 zł, plutonowego 368 zł. Najniższe uposażenie miał samotny kapral na prowincji 167,17 zł.

Dla porównania – robotnik przed i po Wielkim Kryzysie (1929–1934) zarabiał średnio 96 zł miesięcznie (równowartość 20 ówczesnych dolarów). Na wyższe zarobki można było liczyć w hutnictwie – 128 zł.

W dwudziestoleciu międzywojennym na wahania pensji wpływ miała powojenna inflacja, reforma monetarna, polityka premiera Władysława Grabskiego (ustabilizowanie kursu marki polskiej – 9 milionów marek za 1 dolara, wprowadzenie złotego i zdławienie hiperinflacji) oraz Wielki Kryzys drenujący kieszenie z co trzeciej złotówki.

Grupy i dodatki

W budżecie na 1939 r. przewidziano 62 640 etatów urzędniczych i 89 131 etatów nauczycielskich, podzielonych na grupy. Grupa I to jeden etat prezydenta RP. W najniższej grupie XII były 3503 etaty. Nauczyciele w zbiorowości urzędników państwowych byli sytuowani w grupach od IV (566 etatów po 1000 zł) do XI (12 452 etaty po 130 zł). W II RP sędziowie i prokuratorzy (3645 etatów w odrębnych grupach od I do IV) cieszyli się pensją od 425 do 1100 zł.

Były dodatki funkcyjne: rektor: 500 zł, dyrektor szkoły średniej 100–150 zł, kierownik szkoły podstawowej 5–50 zł.

Ceny

Według „Małego rocznika statystycznego 1939” za kilogram mięsa wołowego i wieprzowego trzeba było zapłacić 1,50–1,56 zł, a za kilogram ziemniaków – 10 groszy. Litr mleka kosztował 27 groszy, a kilogram cukru złotówkę (w latach 1936– 38). Na 10 kilogramów węgla trzeba było wydać 48 groszy. Za złotówkę można było zjeść w knajpie dobry obiad.

Auta były luksusem. Za popularnego fiata 508 trzeba było w 1938 r. zapłacić 5,4 tys. zł (60 tys. zł). Klasyczny, kultowy motocykl sokół 600 kosztował 2,7 tys. zł (dzisiaj to byłoby 29 tys. zł).

Kurs dolara z marca 1939 r. to 1 USD – 5,31 zł. Od 1920 do 1929 przeciętny dochód per capita wzrósł trzykrotnie (!) z 678 USD do 2117 USD rocznie (wg siły nabywczej USD z 1990 r.). To wynik imponujący.

Artur S. Górski

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę