Populizm zawsze kończy się klęską, czyli wybory, wybory i po wyborach

Polacy w większości woleli pozostać w domach/na działkach/na spacerach, niż wybierać swoich przedstawicieli do Brukseli. Nie lubimy tych wyborów – już w 2004 roku, zaraz po referendum akcesyjnym, niewiele ponad 20 proc. wzięło w nich udział, a pięć lat później – trochę ponad 24 proc. To zdecydowanie mniej niż w pozostałych elekcjach – najliczniej uczestniczymy w wyborach prezydenckich. Rekord frekwencji padł w drugiej turze w 1995 roku, gdy wybrać między Wałęsą a Kwaśniewskim do urn poszło 68,23 proc. Polaków. Ale już w ostatnich wyborach prezydenckich, mimo że po Smoleńsku można by oczekiwać większej społecznej mobilizacji, wzięło udział 55 proc. obywateli.

Nasza aktywność obywatelska w tych wyborach jest – niestety – o niemal połowę mniejsza niż europejska średnia. Wydaje się, że wynika to nie tylko z niechęci do zakonserwowanej sceny politycznej, ale także z niedoceniania tego, o czym instytucje unijne decydują. A przecież decyzje dotyczące klimatu, energetyki, funduszy pomocowych – zapadają w Brukseli. Sukces dotychczas nieobecnych w Europie przedstawicieli tzw. skrajnej prawicy czy lewicy dowodzi, że europejskie instytucje są zbyt odległe od obywatela, który czuje się pionkiem w grze „brukselskich biurokratów”.

Trzeba jednak mimo wszystko uważać, czy głos oddany na pozornie pro-obywatelskie ugrupowania nie okaże się strzałem w stopę. Już dwa dni po wyborach czarny koń w muszce, czyli Janusz Korwin-Mikke wezwał do niezwłocznej prywatyzacji polskiego sektora energetycznego, bo jego zdaniem zawsze prywatny kapitał będzie wiedział lepiej. Czy w swoich ideologicznych zapędach pan JKM nie dostrzega, że ten „prywatny” kapitał w przypadku polskiej energetyki i zasobów naturalnych natychmiast przybierze kształt Gazpromu, Łukoil czy innych tego typu „prywatnych” firm?

Prawicowa czy lewicowa skrajna ideologia zawsze opierała się na populizmie i antysystemowym buncie i zawsze kończyła klęską, a często prowadziła do konfliktów na wielką skalę.

Jacek Rybicki

Artykuł pochodzi z „Internetowego Biuletynu Informacyjnego Solidarności”, ukazującego się co tydzień w środę w formacie PDF.

Zamów bezpłatną prenumeratę biuletynu „IBIS”

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę