Poprawa koniunktury będzie sprzyjała władzy – o ile ta się znów nie spóźni

- Poprawa koniunktury idzie w sukurs władzom, które w 2013 r. spóźniły się z reakcją na kryzys na rynku pracy – wieszczy dziennik „Rzeczpospolita”. O ile rząd znów się nie spóźni z reakcją na niekorzystne tendencje, sytuacja na rynku pracy może się poprawić.

Kończący się rok był jednym z najcięższych w ostatnich latach dla rynku pracy. W listopadzie   w urzędach pracy zarejestrowanych było aż 2 mln 116 tys. osób, a stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 13,2 proc.

Ustawa o ochronie miejsc pracy i tak gwałtownie forsowane przez rząd Donalda Tuska uelastycznienie czasu pracy praktycznie nie zadziałały. Na rynku pracy byłoby znacznie gorzej, gdyby nie 3,3 mld zł wydane na wsparcie dla bezrobotnych. To był jedyny instrument antykryzysowy, który przyniósł choć krótkotrwały efekt. Ciągle jednak środki na Funduszu Pracy są zamrożone. Tymczasem czeka nas wzrost bezrobocia.

– Szacuję, że w grudniu stopa bezrobocia wzrośnie maksymalnie o 0,4 pkt proc. i nie przekroczy 13,6 proc. – przyznaje w rozmowie z „Rz” Jacek Męcina, wiceminister pracy.

To oznaczałoby o 0,2 pkt proc. więcej niż na koniec 2012 r. Zdaniem wiceministra Męciny przy słabym wzroście gospodarczym w 2013 r. (w pierwszych trzech kwartałach PKB urosło zaledwie o 1,1 proc. wobec 2,4 proc. rok wcześniej) wynik i tak jest zadowalający.

– Gdyby nie nasze interwencje na rynku pracy, stopa bezrobocia jak nic doszłaby do 15 proc. – przekonuje o prawidłowości działań MPiPS wiceminister Męcina.

Z danych resortu wynika, że w tym roku urzędy pracy na aktywizację bezrobotnych dostały owe 3,3 mld zł. To prawie o 700 mln więcej niż w 2012 r. Z tych pieniędzy sfinansowały m.in. staże, szkolenia, dofinansowanie działalności gospodarczej czy refundowanie kosztów doposażenia stanowisk pracy. Z pomocy skorzystało prawie pół miliona osób.

Z innymi rozwiązaniami władze się jednak spóźniły. Chodzi o tzw. drugą ustawę antykryzysową, która miała ratować pracowników przed zwolnieniami. Zakłada ona wsparcie finansowe dla firm, które z powodu trudności na rynku wpadły w tymczasowe tarapaty. Ustawa przewiduje płatny przestój ekonomiczny finansowany z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, obniżenie pracownikowi wymiaru etatu i dopłacanie z funduszu do jego pensji oraz finansowanie z Funduszu Pracy szkoleń dla zatrudnionych w firmie.

- Ustawa zapowiadana była szumnie już od 2011 r. Rząd przesłał gotowy projekt do Sejmu pod koniec maja, ale posłowie zajęli się nią dopiero na przełomie sierpnia. Przepisy zaczęły obowiązywać pod koniec października – przypomina „Rzeczpospolita” i wylicza, że z danych MPiPS wynika, że z przepisów ustawy antykryzysowej skorzystała w tym roku… jedna firma. Było to przedsiębiorstwo z województwa dolnośląskiego, które złożyło wniosek o 6202,16 zł na dopłaty do pensji 23 pracowników.

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia 2013 r. weszły w życie przepisy wydłużające okres rozliczeniowy czasu pracy z dotychczasowych czterech miesięcy do roku. To rozwiązanie wprowadzono głównie z myślą o dużych firmach, np. z branży motoryzacyjnej, i tych, które w zależności od sezonu mają więcej lub mniej zamówień. Przeciwko tej zmianie protestują  związkowcy. W wyniku zmiany przepisów pracownicy mogą stracić wynagrodzenie za nadgodziny. Z danych Państwowej Inspekcji Pracy, na które powołuje się „Rz” wynika, że na uelastycznienie czasu pracy od 23 sierpnia (moment wejścia w życie przepisów) do końca listopada 2013 r. zdecydowało się 318 firm. Wśród podpisanych porozumień zaledwie w 49 przypadkach umowę negocjowały związki. Pozostałe zostały podpisane z przedstawicielami pracowników.

Z opublikowanego na początku grudnia Barometru Manpower Perspektyw Zatrudnienia pokazującego perspektywy w I kwartale 2014 r. wynika, że prognoza netto zatrudnienia wynosi +9 proc. To najlepsze prognozy dla Polski od dziewięciu ostatnich kwartałów. Najwięcej pracy ma być dla kierowców i ekspertów od logistyki, najmniej dla urzędników.

ASG

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę