Pomnik Gdynian, których w 1939 roku zmuszono do opuszczenia domostw

Postument upamiętniający  przymusowe przesiedlanie polskiej ludności przez niemieckich okupantów podczas II wojny światowej został we wtorek 14 października w południe odsłonięty na Placu Gdynian Wysiedlonych, nieopodal gdyńskiego Dworca Głównego. Stąd gdynianie wyruszali w dalszą wojenną tułaczkę. Przybyli na uroczystość m.in. Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, Dorota Arciszewska – Mielewczyk i Janusz Śniadek, posłowie PiS, gdyńscy samorządowcy i kandydaci na radnych. Nasz Związek reprezentował Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S”.

Figuratywna kompozycja rzeźbiarska przedstawia kobietę z dwójką dzieci. Jedno z nich odwraca się ze smutkiem żegnając psa pozostawionego na peronie. Koncepcja podkreśla dramat rozstania.
Przypomnijmy, że Gdynia przed wybuchem II wojny światowej była jednym z najnowocześniejszych w Europie portów handlowych. Liczyła około 126 tys. mieszkańców. Okupanci hitlerowscy docenili jej walory morskie i zaczęli dostosowywać Gdynię do potrzeb zmilitaryzowanej gospodarki Rzeszy, przekształcając ją w bazę marynarki wojennej. Z rozkazu Hitlera 19 września 1939 r. polską Gdynię zmieniona na Gotenhafen. Rozpoczęła  się akcję wysiedleń ludności polskiej, zgodnie z uchwałą Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP) o usunięciu polskiej ludności. Z chwilą zdobycia Pomorza przystąpiono do akcji „oczyszczania korytarza” przy udziale  jednostki SS, policji, Wehrmachtu oraz Selbstschutzu, który wcześniej przygotował  listy proskrypcyjne.

Reichsführer SS Heinrich Himmler 11 października 1939 r. dał sygnał do komendanta Gotenhafen Schalla-Emnena do rozpoczęcia wysiedleń ludności polskiej. Wyznaczone osoby i ich rodziny zmuszano do opuszczania domów.

- Pomnik w Gdyni traktuje jako swego rodzaju upamiętnienie wysiedlonych z innych rejonów Pomorza. Moi przodkowie, rodziny Klein i Bielińskich zostały wysiedlone. Dziadek był działaczem polskim i redaktorem Gazety Kartuskiej. To, że mówił biegle po niemiecku i z niemiecka brzmiące nazwisko pomogło mu w pierwszym dniu wojny przy przypadkowym spotkaniu z wkraczającymi okupantami. Ostrzeżony w porę przez sąsiadów o planowanej eksterminacji uszedł wraz z rodziną z Kartuz. Ich tułaczka zakończyła się w Lublinie. Wrócili wiosną 1945 roku – wspomina pedagog Marzena Korzeniewska, z gdyńskiej KM NSZZ „S” POiW, kandydująca do Rady Miasta Gdyni z listy KWW „Samorządność”.

Datę na upamiętnienie wysiedleń wybrano nieprzypadkowo. 12 października 1939 roku  na rozkaz SS-Brigadenführera Christopha Diehla nakazano następnego dnia tzw. ewakuację ludności polskiej z dzielnicy Orłowo. 13 października 1939 r. Gdynię Orłowo opuściło 2,7 tys. dorosłych i 1,3 tys. dzieci. 13 i 14 października 1939 r. to też wysiedlenia dzielnic Kack, Wzgórze Focha (Wzgórze św. Maksymiliana), ulicy Świętojańskiej, Grabówka i Witomina.   Wysiedlanych gromadzono przed dworcem kolejowym od strony ul. Morskiej (Albert-Forster-Strasse) i wywożono wagonami towarowymi w kierunku Częstochowy, Kielc i Lublina. Podróż taka trwała nawet kilkanaście dni.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę