Polska Solidarna to hasło, które zawsze będzie aktualne

Rozmowa z Kacprem Płażyńskim, nowo wybranym posłem z listy Prawa i Sprawiedliwości           

– Uzyskał Pan najlepszy wynik wyborczy w województwie pomorskim, zyskując poparcie 89 384 wyborców. Jak to się robi?

– Robi się to systematycznie pracując na rzecz mieszkańców. Jako działacz społeczny, a potem radny robiłem wszystko, aby dobrze wywiązywać się ze swoich działań i nie zawieść zaufania, które we mnie pokładano. Swoje zrobiła też z pewnością wyczerpująca, trudna kampania wyborcza. Jej z kolei nie byłoby bez rzeszy moich współpracowników, wolontariuszy i ludzi dobrej woli, którzy zechcieli się włączyć w nasze działania. No i oczywiście – bez mojej żony, która jako szef sztabu koordynowała wszystkie prace.

– Jakie są pierwsze wrażenia nowego posła w gmachu Sejmu?

– Ja ten gmach dość dobrze znam, bywałem tam jako społecznik i jako radny. Chciałbym, żeby to była dobra dla Polski kadencja. Jeśli uda mi się dołożyć do tego swoją cegiełkę – będę szczęśliwy. Idę do Sejmu, by służyć ludziom, a nie dla splendorów i widoków.

– Czy hasło „Polska Solidarna” niesie ze sobą aktualne treści?

– Polska Solidarna to hasło, które zawsze będzie aktualne. Musimy działać w duchu solidarności – tej zwykłej, międzyludzkiej, która nakazuje nam troskę o słabszych, ale też w zgodzie z etosem wielkiego ruchu społecznego „Solidarności”. Myślę, że rząd Prawa i Sprawiedliwości jest wierny temu przesłaniu. Państwo zwraca się twarzą ku obywatelom, mamy w kraju prawdziwą rewolucję godności, mamy wreszcie poczucie, że nie jesteśmy sami z naszymi problemami i wyzwaniami, jakie stoją przed Polską

– Czy będzie Pan nadal pilnował spraw gdańskich, w tym spraw związanych z gospodarką morską? Co będzie Pańskim priorytetem w poselskim działaniu?

– Jako poseł chciałbym przede wszystkim dobrze reprezentować mieszkańców naszego regionu, zabiegać o ich sprawy. Będę zajmował się także problematyką gospodarki morskiej oraz kontynuował rodzinną tradycję dbałości o sprawy Polonii, o to, by nasi rodacy mieszkający poza granicami kraju mogli wracać tam, gdzie jest ich dom: do Polski.

Rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę