Polska ma niski poziom udziału płac w PKB nawet na tle innych krajów Europy Środkowej

– Dla większości Polaków ostatnie 26 lat nie było wcale „złotym wiekiem” jak to określał w wielu wypowiedziach w kampanii wyborczej na szczęście były już prezydent Bronisław Komorowski – pisze poseł Zbigniew Kuźmiuk, dr nauk ekonomicznych na portalu wpolityce.pl.

Na portalu bankier.pl ukazała się analiza struktury wynagrodzeń w polskiej gospodarce oparta na danych GUS za rok 2014. Poseł Kuźmiuk analizując dane statystyczne dowodzi, iż okazuje się, że 10 proc. pracujących (ok. 800 tys.) miało wynagrodzenia poniżej 1181 zł netto (czyli 1600 zł brutto ), a więc poniżej ówczesnej płacy minimalnej, 18 proc. pracujących wynagrodzenia poniżej 1423 zł netto (1950 zł brutto), 66 proc. (około 5,2 mln osób), osiągało wynagrodzenia poniżej 2776 zł netto (czyli 3890 zł brutto), wreszcie 80,5 proc. (6,4 mln) wynagrodzenia poniżej 3549 zł netto, czyli około 5000 zł brutto.

GUS nie podał jednak tzw. samozatrudnionych, którzy podlegają podatkowi liniowemu na poziomie 19 proc.

Wynagrodzenia powyżej 3549 zł netto (czyli 5000 zł brutto) miało około19,5 proc. pracujących, a więc około 1,6 mln osób; wynagrodzenia powyżej 7 000 zł netto (ok. 10 tys. zł brutto), 3,47 proc. pracujących (270 tysięcy osób); wynagrodzenia powyżej 14 tys. zł netto (czyli ok. 20 tys. zł brutto) 0,06% pracujących.

Polska ma niski poziom udziału płac w PKB nawet na tle innych krajów Europy Środkowo- Wschodniej.

Udział ten wyniósł 47 proc. średniej europejskiej (podobnie jak w Czechach, Słowacji i Rumunii), podczas gdy w krajach, które podobnie jak Polska wyszły w latach 90-tych z gospodarki centralnie planowanej, jak Węgry, Bułgaria, Litwa i Estonia, udział ten przekroczył 50 proc. średniej europejskiej.

Z kolei w krajach tzw. starej Unii udział płac w PKB przekraczający 56 proc. średniej unijnej mają np. Niemcy, Francja, Anglia, Austria i Finlandia, a w przedziale 52-56 proc. znajdują się takie kraje jak Hiszpania, Portugalia, Włochy czy Grecja.

Udział naszych płac w PKB w latach 1995-2014 zamiast wzrastać, malał. Rosła bowiem   produktywność, natomiast wynagrodzenia rosły wolniej.

Zdaniem posła Kuźmicka konieczne jest odwrócenie tej tendencji na podstawie umowy społecznej wypracowanej w trójkącie rząd – pracodawcy zrzeszeni w reprezentatywnych ogólnopolskich organizacjach – pracownicy zrzeszeni w reprezentatywnych ogólnopolskich centralach związkowych.

Kolejny temat to płaca minimalna. Wyraźny wzrost tej płacy nastąpił w 2007 roku decyzją   rządu Prawa i Sprawiedliwości, LPR i Samoobrony. Wówczas płaca ta wzrosła z 934 zł na 1126 zł. A kolejne lata? Rok 2013 to podwyżka o 100 zł do 1600 zł; 2014 – podwyżka o 80 zł do 1680 zł; 2015 rok – podwyżka o 70 zł do kwoty 1750 zł, na 2016 rok rząd zaproponował podwyżkę o 100 zł do 1850 zł.

Mimo związkowych postulatów płaca minimalna jest niższa od 50 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce.

Niewielki optymizm wynika z tego, że według GUS spada w Polsce od 2005 roku wartość współczynnika Giniego (współczynnik opisujący rozwarstwienie dochodowe między najwyższymi a najniższymi dochodami; zero oznacza równomierny rozkład dochodów, a im wyższa wartość tym bardziej nierównomierny rozkład.), przybliżając się z wolna do średniej w całej Unii Europejskiej.

Przypomnijmy, że za 2013 rok współczynnik Giniego w Polsce wyniósł 30,7 przy średniej unijnej 30,5.

Według danych Eurostatu za 2013 rok największe nierówności występowały w Bułgarii  i Rumunii, państwach bałtyckich (Łotwa, Litwa, Estonia) oraz w krajach południa, czyli w Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Italii. Najniższą wartość współczynnika Giniego zanotowano w Irlandii (24,2) oraz w krajach skandynawskich.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę