Polsce potrzeba więcej Solidarności – wykład prof. Krasnodębskiego

Czym jest solidarność w realiach współczesnych? Skąd się wzięła i jaka jest współczesna wymowa tego terminu w realiach XXI wieku? Czy rzeczywiście rynek jest racjonalny, a źli związkowcy doprowadzają do pauperyzacji kapitalistów?  Czy praca jest zbyteczna bo to pieniądz pracuje? To pytania, na które podczas wykładu w gdańskim Akwenie starał się odpowiedzieć socjolog i filozof społeczny prof. Zdzisław Krasnodębski, wykładowca Uniwersytetu w Bremie. Jeden  z tych ludzi nauki, którzy kontestują zastaną rzeczywistość w duchu nowoczesnego konserwatyzmu, którego patronem może być prezydent RP ś.p. Lech Kaczyński.

 

Zdjęcia: Paweł Glanert

 

Jak zauważa Krasnodębski ruch „Solidarności”, zapoczątkowany strajkami 1980 r., był ruchem „dla innych”, jako reakcja na krzywdę ludzi pracy.

- Musimy być solidarni z tymi, którym dzieje się niesprawiedliwość. Taka była solidarność robotników XIX i XX wieku – mówi prof. Krasnodębski.

Strajk w stoczni zaczął się bowiem w proteście przeciwko zwolnieniu robotnicy Anny Walentynowicz z pracy. Tym NSZZ „Solidarność” był podobny do proletariackich ruchów XIX i XX wieku. Był ruchem zakorzenionym w nauce społecznej Kościoła, czemu dał wyraz Jan Paweł II w swych encyklikach.

Encyklika Laborem exercens (Wykonując pracę) – encyklika społeczna papieża Jana Pawła II, ogłoszona 14 września 1981, była jak mówi Krasnodębski pisana wbrew XIX wiecznego modelu liberalizmu i wyzyskowi ludzi pracy, który liberalizm sankcjonował.

Co ciekawe sam termin solidarność niektórzy lewicowi myśliciele wywodzą od francuskiego terminu „braterstwa” zatem sytuują go  w dziedzictwie rewolucji francuskiej. Tu jednak jest zasadnicza różnica jako, że rewolucja francuska oparta była na przemocy, na wyeliminowaniu „rasy królów”, a „Solidarność” poszła drogą pokojowych przemian. Powstanie NSZZ „Solidarność” nadało więc nowe znaczenie temu terminowi, a jednocześnie – jest głównym motywem pozytywnego mówienia o Polsce w świecie w potoku opinii krytycznych, podobnie jak pojęcie społeczeństwa obywatelskiego.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy „solidarność” w nazwie organizacji została użyta przez Studenckie Komitety Solidarności, powstałe po tajemniczej śmierci studenta UJ Stanisława Pyjasa w maju 1977 r.

- Solidarność stała się jednym z podstawowych słów polskiego języka politycznego – zauważa Krasnodębski.

Ta największa jednolita organizacja związkowa paradoksalnie, wbrew koncepcjom marksistowskim i pismom Engelsa doprowadziła nie do upadku kapitalizmu a do upadku realnego socjalizmu.

- Paradoksalnie nie kapitalizm a socjalizm realny został obalony – mówił socjolog.

Ten filozof społeczny nie określił systemu PRL wprost jako komunistyczny, lecz jako system wasalnej zależności od ościennego mocarstwa, które zainstalowało sobie powolnych ludzi.

- PRL jawił mi się jako swoiste bagienko moralnej korupcji, które jednak choć nie wypełnione przemocą po przemoc sięgało, o czym niektórzy przekonali się dopiero 13 grudnia 1981 roku.  – mówi Krasnodębski.

Powstanie „Solidarności” przywracało zaś poczucie odpowiedzialności za państwo za społeczeństwo i „obywatelskie samorządzenie”.

- ‘Solidarność’ była nawiązaniem do Rzeczypospolitej, do konfederacji narodu przeciwko państwu ościennemu. Traktowała też  pracę, pozbawioną elementów wyzysku, jako siłę łączącą wspólnoty i czynnik ładu społecznego, jako oś solidarności – dodał socjolog.

W ocenie Krasnodębskiego ruch „Solidarności” działał łącząc elementy tradycji myśli republikańskiej, czyli podmiotowości i praw obywatelskich, chrześcijańskiej tradycji miłości bliźniego i godności człowieka i walki zniewolonego narodu, czyli tradycja narodowa i klasowa. Przenikanie się tych trzech płaszczyzn budziła zainteresowanie na Zachodzie jako zaczątek nowej myśli.

- 16 miesięcy 1980 i 1981 roku były czasem dumy z odzyskiwanej godności – przekonywał Krasnodębski.

Po 1989 r. triumfowały jednak koncepcje liberalne. Nota bene ich główny promotor w Europie Środkowej Jeffrey David Sachs po przeprowadzeniu dramatycznej deindustrializacji, upadku przemysłu i zapatrzenia na magię rynku oraz sprawczą siłę usług i finansów doszedł – jak twierdzi Krasnodębski, do wniosku, że zrobił błąd, a dzisiaj jest krytykowany przez  środowiska gospodarczych liberałów, którzy oceniają jego koncepcje jako utopijne. To jednak oni stali się

głównymi beneficjentami transformacji. W 1989 Sachs, jako 35-latek, przygotował wstępny projekt transformacji polskiej gospodarki – planu Balcerowicza, doradzał rządowi Tadeusza Mazowieckiego we wprowadzaniu radykalnych reform gospodarczych.

Zdaniem Krasnodębskiego w elitach rządowych, wspieranych przez główny nurt mediów, że to dogmat gospodarki finansowej, giełda i usługi są motorem rozwoju i dobrobytu. Pieniądze będą pracować, bo to kapitał pracuje a nie ludzie, zatem praca staje się deficytowa.  Jednak to Niemcy, kraj stawiający na produkcję wyrósł na hegemona w Europie.

- Elity władzy mówią o kapitale, który musi napłynąć do Polski, o gospodarce powiązanej z gospodarką niemiecką. To myślenie o sobie, jako o kraju zależnym – przekonywał socjolog.

Wytworzył się lansowany mit „pauperyzacji przedsiębiorców”, którym związkowcy odbierają kapitał. Stąd i atak na partnera społecznego, by osłabić znaczenie związku.

Krasnodębski zauważa, że w koncepcji „ojca założyciela” transformacji Leszka Balcerowicza, wspieranego propagandowo przez Adama Michnika, założeniem była racjonalność rynku. Liberałowie zaś, mający wpływ na gospodarcze przemiany, lansowali tezę, że nie ma zapotrzebowania na aktywność polityczną obywateli. Dzisiaj pokutuje to w powiedzeniu o „ciepłej wodzie w kranach”.

Jaka zatem jest diagnoza? Oto tworzy się model państwa peryferyjnego kapitalizmu. Pojawia się zjawisko płynnej nowoczesności, czyli rozbijanie więzi społecznych, rodzinnych i narodowych.  Prof. Krasnodębski zauważył, że nie może być „Solidarność” ruchem jednego pokolenia, że konieczna jest obecność związku w wielkich korporacjach, w sieciach handlowych, czyli tzw. uzwiązkowienie.

Warto rozmawiać o solidarności i „Solidarności” nie tylko  w rocznicę Sierpnia’80. Choć ta jest niewątpliwie dobrą okazją by zastanowić się nad kondycją społeczeństwa AD2013 – 33 lata po Sierpniu.

Wykład w Sali Akwen przy Wałach Piastowskich 24 w Gdańsku,  mimo letniego wakacyjnego wieczoru,   przysłuchiwało się sto kilkadziesiąt osób. Organizatorami wykładu byli Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz Region Gdański NSZZ Solidarność w ramach cyklu „Polska na poważnie”.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę