„Polityka prorodzinna” w wykonaniu PO

Poseł to ma biedne życie. Przynajmniej zdaniem szczecińskiej posłanki PO Magdaleny Kochan. Uważa ona zasiadanie w parlamencie i reprezentowanie 38-milionowego narodu (na marginesie – ciekawe, że tak zatroskana o tę liczbę nie poparła programu Rodzina 500+) za „wielki zaszczyt”. Ten, kto go doświadczył, „wychodząc z parlamentu” nie powinien „tułać się od urzędu pracy do urzędu pracy”. Jej zdaniem byli posłowie powinni mieć rok na znalezienie nowej pracy, a przez ten czas otrzymywać specjalny zasiłek. To się nazywa mieć tupet! Albo nie znać realiów życia milionów Polaków, których drogi często prowadzą właśnie od jednego do drugiego urzędu pracy. Swoją drogą, szkoda, że posłanka Kochan nie doprowadziła to końca (tak nam się przynajmniej wydaje) swojego procesu myślowego. Swoje złote myśli uzasadniła bowiem tym, że byli parlamentarzyści nie mogą znaleźć pracy. Pani poseł, jak pani myśli – dlaczego?

Tyle teorii o pieskim życiu posłów. Teraz trochę praktyki. Poseł Magdalena Kochan narzekała na sytuację „odrzuconych wybrańców narodu” komentując sytuację swojej byłej koleżanki parlamentarnej Renaty Zaremby. Po przegranych wyborach do Sejmu ta biedna i skrzywdzona przez niewdzięcznych wyborców osoba szybko znalazła nową pracę w Zachodniopomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Agencję nadzoruje marszałek województwa, jednocześnie szef PO w Szczecinie. Krótko mówiąc, w Szczecinie wszystko zostało w rodzinie (partyjnej). I to jest prawdziwy program polityki prorodzinnej, w którym świadczenia z pewnością są dużo wyższe niż jakieś tam 500 zł.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę