Czas urlopów. Górskie wyzwanie – pokonać siebie z szacunku dla gór

Niezależnie do zasobności portfeli po trudach dnia codziennego warto pomyśleć o odpoczynku. I to niezależnie, czy będzie to działka rekreacyjna czy plaże Madery, Lazurowego Wybrzeża. A może warto zaplanować wyprawę w Alpy lub na Alaskę? Dla rodaków nie ma rzeczy niemożliwych. 

Zdjęcia z archiwum Krzysztofa Maliszewskiego

 

O swojej pasji do wspinaczki wysokogórskiej opowiada Krzysztof Maliszewski z organizacji zakładowej NSZZ „Solidarność” w Federal Mogul Bimet SA i społeczny inspektor pracy. W maju ub.r. zdobył on szczyt McKinley, najwyższą górę Alaski i całej Ameryki Północnej.

Czasem pytają mnie dlaczego się wspinam? Odpowiadam – bo są góry, jest miłość do gór, emocja i chęć by być bliżej nieba. Góry uczą pokory. Nie do powtórzenia jest poczucie euforii i dumy, ale też pokory, w spotkaniu z ogromem gór.

Wyprawa na szczyt McKinley wyruszyła 14 maja ub.r. Stanęliśmy na szczycie 30 maja. Towarzyszył mi Grzegorz Bargiel z Zakopanego, ratownik TOPR, międzynarodowy przewodnik wysokogórski.

Doświadczenie zdobywa się latami. Pasja nie jest tania. Trzeba się do niej dobrze przygotować. Ale nie jest to misja niemożliwa. Są przecież kluby wysokogórskie, są grupy ludzi o wspólnych zainteresowaniach. Zdobycie sponsorów nie jest łatwe, ale nie jest też niemożliwe. Do wyprawy na Alaskę szykowałem się cztery lata. McKinley słynie z trudnych warunków. Potrzebna była wytrwałość i cierpliwość. Tak jak przy wędrówce w górę. Nadzieja i wiara w to, co się robi. Jest też satysfakcja, gdy przezwycięży się słabość i moment kryzysowy.

Wspinaczka to też okazja do spotkania wspaniałych ludzi. Tak było w ub.r. gdy podczas wyprawy spotkałem Janusza Gołąba, zdobywcę ośmiotysięczników takich jak K2, czy Gaszerbrum 1 i to podczas zimowego wejścia (drugi po K2 co do wysokości szczyt Karakorum, zdobyty po raz pierwszy zimą 9 marca 2012 r. przez polski zespół A. Bielecki i J. Gołąbdop.red.).

Teraz przygotowuję się do przyszłorocznej wyprawy w Alpy. Celem jest Matterhorn, przez wielu uważana za najpiękniejszą górę Alp. Zadanie jest trudne. Szczególnie podejście granią. Szczyt Matterhorn został zdobyty jako jeden z ostatnich alpejskich gigantów.

Wysłuchał ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę