Podwójne standardy polityków PO? Przypadek Adama Korola

Czy politycy Platformy Obywatelskiej stosują podwójne standardy, uznając nie wiadomo dlaczego, że im wolno więcej niż pozostałym uczestnikom życia publicznego? Jeśli potwierdzą się informacje „Gazety Gdańskiej”, właśnie tak trzeba będzie ocenić ich postawę.

korol
fot. „Gazeta Gdańska”

 

Gdański tygodnik (nr 476) opisuje działalność Adama Korola, byłego mistrza świata i olimpijskiego w wioślarstwie, który w 2015 r. przez kilka miesięcy sprawował funkcję ministra sportu w rządzie Ewy Kopacz, a obecnie jest posłem z ramienia PO.

Niedawno Korol złożył interpelację poselską ws. zawierzenia koncernu Energa Opatrzności Bożej, co odbyło się w jednym z gdańskich kościołów. Z pytań byłego ministra sportu można wywnioskować, że ta inicjatywa mu się nie spodobała. Uznał m.in., że łamie ona zasady laickości państwa.

Szkopuł w tym, że – jak pisze „Gazeta Gdańska” – Adam  Korol w ostatnich kilku latach, aż do utraty władzy przez PO jesienią 2015 r., znajdował się na liście płac Grupy Energa. Dziwnym trafem zbiegło się z jego zaangażowaniem politycznym po stronie obozu Donalda Tuska, Ewy Kopacz i Bronisława Komorowskiego. Zdaniem tygodnika Korol mógł otrzymać z Energii, jako tzw. ambasador marki, nawet pół miliona złotych! Co więcej, w jego oświadczeniu majątkowym te pieniądze nie zostały ujęte. Czy zatem byłego ministra z PO czeka droga, jaką od kilku lat również w związku ze swoim oświadczeniem majątkowym przechodzi prezydent Gdańska Paweł Adamowicz?

Zdaniem dziennikarza „Gazety Gdańskiej” Adam Korol mógł złamać prawo także w innym przypadku. Otóż niedawno został on prezesem Pomorskiej Federacji Sportu. Problem w tym, że fundacja najprawdopodobniej prowadzi działalność gospodarczą. Tymczasem ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora zabrania parlamentarzystom jakiegokolwiek udziału w prowadzeniu działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia państwowego lub komunalnego…

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę