Spadła liczba urodzeń. Nie osiągniemy celów rozwojowych, jeśli nie powstrzymamy procesów, które nas osłabiają

Patrząc na Polskę XXI wieku, na nasze osiągnięcia, ale także i na niebezpieczeństwa, jakie stoją przed nami, dostrzegamy, że nie osiągniemy najważniejszych celów rozwojowych, jeśli nie powstrzymamy procesów, które nas osłabiają, przede wszystkim kryzysu demograficznego, wzmocnionego przez wyludnianie się Polski z powodu emigracji osób zawiedzionych warunkami życia. Są mocne przesłanki, aby uznać, że nie jest to proces determinowany tylko przez ekonomię. Ma on także przyczyny kulturowe. Brak poczucia własnej wartości, wartości własnej kultury może być czynnikiem decydującym o sile negatywnych procesów. Polityka prodemograficzna musi być wielostronna i uwzględniać także czynnik kulturowy i polityczny

– czytamy w programie PiS „Polski model państwa dobrobytu”.

W 2018 r. GUS odnotował spadek dzietności – po raz pierwszy od wprowadzenia programu „Rodzina 500+”.

Po raz pierwszy od wejścia programu 500+ załamał się trend wzrostowy dzietności. W 2016 i 2017 roku przybywało urodzeń, a w 2018 roku urodziło się 388 tys. dzieci, czyli o 14 tys. mniej niż w roku 2017. Chociaż sytuacja jest nadal lepsza, niż przed wprowadzeniem programu to czas na korekty.

W 2016 r. liczba urodzeń żywych wyniosła 382 tys. i była większa o 13 tys. niż w roku poprzednim; w 2017 r. urodziło się ok. 402 tys. dzieci, tj. o kolejne 20 tys. więcej. W ub.r. nastąpił spadek.

Jednym z czynników spadku dzietności, który przywołuje rządowy raport, jest malejąca liczba kobiet w wieku rozrodczym, opisanym w przedziale wieku 15-49 lat. W ministerialnym raporcie o realizacji programu, skierowanym do Sejmu, podano, że w ub.r. liczba kobiet w tym właśnie przedziale wiekowym, jest mniejsza o ok. 65 tys. w porównaniu z 2017 r. i wynosi nieco ponad 9 mln.

Tymczasem dziennik „Rzeczpospolita” wskazuje, że kobiet w tym przedziale wiekowym ubywało także w latach 2016 i 2017, a mimo to liczba urodzeń rosła. Rząd w raporcie broni się argumentem, że w Polsce rodzi się wciąż więcej dzieci, niż w 2015 r. (2018 rok to 388 tys. do 369 tys. w 2015 r.), czyli przed wprowadzeniem programu 500+. Wzrost liczby urodzeń w 2016 i 2017 r. dotyczył przede wszystkim dzieci urodzonych jako drugie, trzecie i dalsze w kolejności.

W 2018 r. wzrósł z kolei procent Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie do 5,4 proc. –  o 1,1 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2017. Odsetek osób dotkniętych ubóstwem był najwyższy od wprowadzenia programu 500+. Mowa jest o odsetku osób żyjących poniżej minimum egzystencji, które w 2018 r. wynosiło 595 zł na osobę samotną i 1606 zł na czteroosobową rodzinę. Informacja znalazła się też w sprawozdaniu z realizacji programu 500+.

Rząd ocenia: „Odnotowano wyhamowanie trendu spadkowego ubóstwa, co wiązało się m.in. z wyczerpaniem się efektu programu na poziom wydatków gospodarstw domowych, na podstawie których dokonywany jest pomiar ubóstwa skrajnego. Poziom ubóstwa w 2018 roku nadal jednak pozostawał na niższym poziomie niż w 2015 roku”.

Dr Piotr Broda-Wysocki z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW twierdzi, że rząd powinien przyjrzeć się strukturze kosztów najbiedniejszych rodzin. Jego zdaniem poszerzenie skrajnej biedy jest spowodowane tym, że inflacja jest relatywnie wysoka w kategorii produktów żywnościowych, na które biedniejsi wydają znaczną część dochodów.

Rok 2018 był jednak ostatnim, gdy program 500+ obowiązywał w dotychczasowym kształcie, bo w kwietniu br. został rozszerzony na pierwsze dziecko. Sytuacji finansowej biednych gospodarstw to jednak może nie zmienić, bo one już dostawały pieniądze na pierwsze dziecko, jeśli nie przekroczyły wymaganego progu dochodowego.

Kluczowe jest pytanie: Czy poprawi się dzietność?

– Jeżeli uznać za logiczną tezę, że pieniądz nie jest czynnikiem decydującym w przypadku urodzeń, jego dalsze dosypywanie nie musi wiele zmienić – komentuje dla „Rz” dr Broda-Wysocki.

Za sprawą 500+ najwięcej zyskały rodziny z dziećmi. Jednak korzyści podatkowe zwykłych obywateli mocno ograniczył brak podniesienia kwoty wolnej od podatku. Chodzi o obietnicę podniesienia kwoty wolnej do 8000 złotych rocznie dla wszystkich podatników podatku PIT rozliczających się według skali podatkowej.

ASG

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę