Płażyński: samorząd powinien służyć mieszkańcom

Z Kacprem Płażyńskim, kandydatem Zjednoczonej Prawicy na prezydenta miasta Gdańska, rozmawia Artur S. Górski

– Pański ojciec Maciej Płażyński przyjechał do Gdańska z Młynar na studia i zajął się też działalnością gospodarczą, utrzymaniem siebie i rodziny, zakładając, wraz z grupą kilku studentów i absolwentów uniwersytetu, Spółdzielnię Usług Wysokościowych „Świetlik”. Jak ważny jest dla Pana etos pracy?

SONY DSC

– Zostałem wychowany w atmosferze wielkiego szacunku dla pracy. Bliskie jest mi rozumienie jej etosu w kontekście nauczania św. Jana Pawła II. Podkreślał on, że podstawową wartością pracy, jej celem, jest człowiek. Że to praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy. Ojciec Święty przestrzegał przed traktowaniem pracy jako narzędzia czy towaru, w centrum musi być zawsze osoba ludzka. Oczywiście nie można bezpośrednio przekładać tych rozróżnień na obszar polityki, ale w funkcjonującym w jakimś stopniu do dzisiaj sporze pomiędzy koncepcją „Polski liberalnej” i „Polski solidarnej” opowiadam się jednoznacznie za „Polską solidarną”. Wartość przesłania i doświadczenia „Solidarności” podkreślał mój Ojciec, również ja staram się nawiązywać do niego w swojej działalności publicznej.

– W Gdańsku swoją niebagatelną rolę odegrało i odcisnęło środowisko quasi-liberalne. Jego dorobek poprawił głównie dobrostan ekip rządzących i środowisk im pokrewnych. Jaką ma Pan receptę na sprawy społeczne: oświatę, opiekę zdrowotną, seniorów?

– Chcemy, by Gdańsk stał się lepszym miejscem do życia dla każdego, niezależnie od poglądów politycznych, znajomości czy grubości portfela. Wbrew temu, co próbują ludziom wmówić nasi konkurenci, związani właśnie z owym środowiskiem quasi-liberalnym, wcale nie twierdzimy, że miasto „jest w ruinie”, że nic tu się nie udało. Udało się wiele. Ale też bardzo dużo spraw zaniedbano. Polityka senioralna jest w moim przekonaniu jednym z takich obszarów. My zamierzamy ją rozruszać, uważamy, że miasto ma narzędzia, by lepiej troszczyć się o najstarszych gdańszczan. Dlatego wybudujemy na przykład 10 nowych domów dziennej opieki dla seniorów, którzy nie wymagają całodobowej opieki lekarskiej, ale potrzebują rehabilitacji, pomocy w codziennych sprawach czy po prostu towarzystwa innego człowieka. Podobnie w obszarze gdańskiej oświaty, tu także jest mnóstwo do zrobienia. Poza ofertą dla gdańskich szkół (a chcemy, by miały one na przykład więcej środków na remonty) i uczniów (m.in. zajęcia sportowe w okresie ferii letnich i zimowych, wyższe stypendia) powzięliśmy zobowiązania wobec nauczycieli. To nasza pozytywna odpowiedź na postulaty nauczycielskiej „Solidarności” – w każdej gdańskiej szkole wprowadzimy dodatkową godzinę płatną na zajęcia pozalekcyjne dla każdego oddziału, podniesiemy dodatek funkcyjny za wychowawstwo do 300 złotych we wszystkich szkołach, a nauczyciele prowadzący zajęcia w okresie ferii i wakacji dostaną dodatkowe wynagrodzenie na zasadzie umowy zlecenia. Opieka zdrowotna jest obszarem, na który samorząd ma relatywnie najmniejszy wpływ, ale i tutaj mamy swoje propozycje. Chcemy, by miasto finansowało trudno dostępne badania, będziemy poprawiać transport publiczny, by starsi ludzie mogli łatwiej korzystać z placówek lekarskich, zaproponujemy nowe miejskie programy profilaktyki zdrowotnej. Powtórzę: Gdańsk powinien być miastem dla wszystkich. Dla starszych, mniej zamożnych, chorych – też.

– Jaka jest Pańska filozofia zarządzania miastem?

– „Zarządzanie miastem” to dobre określenie, ono poniekąd oddaje moje spojrzenie na samorząd. Bo samorząd powinien po prostu służyć mieszkańcom, czyli organizować w odpowiedni, racjonalny sposób życie miasta. Prezydent zaś powinien właśnie „zarządzać” dość skomplikowanym organizmem, jakim jest urząd, a nie „rządzić”, czyli egzekwować swoją wolę. Ja będę Gdańskiem zarządzał, sprawnie i wyłącznie w interesie mieszkańców miasta. Chcę też, żeby mieszkańcy mieli znacznie większy niż dziś wpływ na losy Gdańska. Postulujemy więc zwiększenie kompetencji rad dzielnic czy powiększenie i wydzielenie z puli środków organizowanych w ramach budżetu obywatelskiego części przeznaczonej na inwestycje związane z zielenią miejską. Kandydaci na radnych startujący z listy Prawa i Sprawiedliwości zobowiązali się natomiast do regularnego organizowania spotkań otwartych w każdym okręgu, podczas których mieszkańcy będą mogli oceniać ich pracę. Przy naszym klubie radnych stworzone zostanie biuro bezpłatnych porad prawnych, w którym pomoc otrzyma każdy gdańszczanin. Każdy radny co najmniej raz w miesiącu będzie też uczestniczył w posiedzeniu rady dzielnicy w swoim okręgu.

– Państwa hasło to: „Gdańsk naszych marzeń”. Czy wyborcy mają gwarancję, że nie będzie to czas spełnionych marzeń działaczy. radnych, którzy zasilą później tłumnie zarządy rozmaitych spółek, bywa bez doświadczenia, niczym z programu „pierwsza praca”?

– To będzie czas, kiedy zwykli gdańszczanie będą mogli łatwiej spełniać marzenia. To są różne marzenia. Wielu lokatorów gdańskich mieszkań komunalnych marzy o tym, by po prostu godnie żyć – bez biegających po podłodze szczurów, bez grzyba zżerającego ściany. Wszyscy marzymy, żeby spokojnie budować nasze rodziny, a do tego potrzebne są m.in. nowe żłobki i przedszkola. Chcemy w Gdańsku stworzyć 170 hektarów nowych parków, by miasto było zielone, a nie betonowe; chcemy zbudować nową oś komunikacyjną miasta – szybki tramwaj pokonujący w 15 minut trasę z południa do Wrzeszcza przez ul. Łostowicką. Nasze hasło opisuje prostą rzecz: samorząd jest od tego, żeby ludziom żyło się lepiej, wygodniej, żeby było bezpiecznie. Ja gwarantuję realizację tego programu słowem honoru. Nie idziemy do wyborów po zaszczyty, stanowiska czy pieniądze. Idziemy do nich, bo chcemy służyć gdańszczanom.

– Czy przewiduje Pan renegocjację umowy wiążącej Gdańsk z Saur Neptun Gdańsk?

– Będę dążył do jej wypowiedzenia. Siecią wodociągowo-kanalizacyjną z powodzeniem może zarządzać GIWK, przejmując obowiązki SNG, spółki z przeważającym udziałem kapitału zagranicznego. Miasto zaoszczędziłoby w ten sposób ponad 10 milionów złotych rocznie. Pracownicy SNG znaleźliby oczywiście zatrudnienie w GIWK. Majowa awaria przepompowni na Ołowiance jest przesłanką przewidzianą w samej umowie z SNG umożliwiającą jej rozwiązanie. Umowy, która jest moim zdaniem skrajnie niekorzystna dla Gdańska.

– Program „Mieszkanie Plus” na jakich będzie realizowany terenach?

– Przede wszystkim Gdańsk przystąpi do tego programu, te możliwości nie są dziś w naszym mieście wykorzystywane. Chcemy, by domy wybudowane w ramach „Mieszkania Plus” stanęły m.in. w dzielnicy Orunia, Święty Wojciech, Lipce. Gdańszczanie zyskają łatwo dostępne mieszkania, a te dzielnice nowy impuls rozwojowy.

– Dziesięć żłobków, pięć przedszkoli i dziesięć domów seniora to brzmi dobrze, ale jakie są źródła sfinansowania tego planu? Co prawda budżet miasta to 3,13 miliarda złotych, ale zadłużenie to miliard złotych.

– Projekty, które proponujemy w trakcie kampanii wyborczej, to efekt długiej i żmudnej pracy zespołu ekspertów. Ważną postacią jest tu dr Tomasz Sowiński, pierwszy wojewoda pomorski. Projekty są zakrojone na pięć lat, a Gdańsk jest miastem o dość pojemnym budżecie. Przewidujemy oczywiście bardzo znaczące wsparcie ze strony rządu, chcemy z rządem współpracować, a nie z nim wojować. Gdańskowi potrzebna jest także pewna dyscyplina budżetowa, dobre planowanie wydatków. Dziś znajdują się miliony na propagandowy portal czy luksusowe loże na stadionie dla menedżerów spółek komunalnych, a brakuje ich na godne pensje dla kierowców i motorniczych komunikacji miejskiej. Bez lóż i portalu Gdańsk może funkcjonować. Bez wykwalifikowanych, wypoczętych kierowców autobusów – nie może. A więc spuentuję tak: pieniądze są. Trzeba tylko po nie sięgnąć, a następnie w racjonalny sposób wydawać.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę