Pięćdziesiątki bez szans na pracę

– W pracy koleżanki i koledzy odsunęli się ode mnie, omijają mnie szerokim łukiem. Tak jakbym mogła zarazić ich swoim bezrobociem – mówi jedna z kobiet, która niedługo skończy 50 lat i właśnie się dowiedziała, że pracodawca zamierza ją zwolnić.

50_bez_szans

Wszystkie bohaterki reportażu uważają się za dobrych, sumiennych pracowników. Niektóre niebawem skończą 50 lat, inne są starsze. Do niedawna wydawało się im, że będąc dobrymi, związanymi przez wiele lat z firmą pracownikami, nie będą musiały martwić się o swój zawodowy los. Teraz wiek stał się ich największą przeszkodą życiową. Przeszkodą, na którą nie mają wpływu.

Propaganda rządu PO-PSL brzmi: Polacy w wieku 60 lat i więcej są zdolni do pracy, a na ich ewentualne emerytury będą musieli płacić wszyscy. Niech zatem pracują. I według wprowadzonej przez rząd reformy emerytalnej mają pracować do 67 lat.

Nie tylko sama ustawa emerytalna, ale i polityka państwa daje jasny sygnał pracodawcom, że nie muszą się już przejmować żadnymi pracownikami, tym bardziej wieloletnimi.

Czy po wypowiedzeniu pracy mają jakąś osłonę finansową, perspektywy na inną pracę, jak będzie wyglądać ich przyszłe życie? Na te pytania odpowiadają bohaterki reportażu.

Trzy panie otrzymały informację, że pracodawca złożył zawiadomienie o zamiarze ich zwolnienia, jedna dostała już wypowiedzenie.

Kasia – niedługo skończy 50 lat, w firmie przepracowała ponad 26 lat. Do uzyskania świadczenia przedemerytalnego pozostało jej niecałe 6 lat.

Monika – 49 lat, we wrześniu miałaby 30 lat pracy. Do uzyskania świadczenia przedemerytalnego pozostało jej 5 lat.

Ola – 55 lat, w lipcu będzie miała 35-letni staż pracy i uzyska uprawnienia do świadczenia przedemerytalnego, u ostatniego pracodawcy przepracowała 25 lat, wcześniej 10 lat u innego.

Małgosia – 54 lata, we wrześniu mogłaby przejść na świadczenie przedemerytalne, bo będzie miała 35 lat pracy.

Nowe kryteria – możliwość zwolnienia pracownika

Skuteczną metodą na pozbycie się pracownika, stosowaną przez niektórych, pozbawionych skrupułów pracodawców, jest ustalenie nowych kryteriów oceny pracy. Kryteria nie mają na celu dania obiektywnej oceny pracownika, a stanowią jedynie pretekst do jego zwolnienia.

– Byłam zawsze wysoko oceniana jako pracownik. Nagle stworzono nowe kryteria, zupełnie nieoddające rzeczywistej sytuacji, na przykład dotyczące dyspozycyjności – opowiada Kasia. – I choć nigdy nie odmawiałam, kiedy trzeba było wykonać jakąś pracę, zostawałam nawet po godzinach, nagle się okazało, że mam mniej niż średnia punktów.

Również Monika bardzo się zdziwiła, kiedy podano jej kryteria, według których była oceniana i z jakiego powodu została zwolniona.

– Jednym z nich była moja sytuacja rodzinna i majątkowa. Mam już dorosłe dziecko, które nie muszę utrzymywać. Sugerowano, że brano pod uwagę fakt, że ładnie się ubieram i jeżdżę do pracy autem – tłumaczy Monika.

Monika dodaje, że czuje się tak, jakby dostała dyscyplinarkę.

– Ta sytuacja bardzo mnie przybiła. Kryteria zostały wymyślone, żeby zwolnić konkretnych pracowników. Na 24 punkty w klasyfikacji otrzymałam jedynie 12. A przecież ukończyłam studia magisterskie i podyplomowe. Studiowałam na kierunku zgodnym z wykonywaną przeze mnie pracą. Nigdy nie otrzymałam żadnej nagany. Chwalono moją pracę. Teraz czuję się bezwartościowa, tak jakbym nic nie potrafiła.

Nawet jeśli ocena pracownika wypadała dobrze, można ją było zdaniem pracodawcy zmienić.

– Nagle przeczytałam, że wypowiadają mi pracę z powodu niskiej oceny od bezpośredniego przełożonego oraz ze względów ekonomicznych. Ale przecież ja otrzymałam wysoką ocenę. Widziałam na własne oczy na wykazie – opowiada Ola. – Mówi się na korytarzach, iż pracodawca zmusił kierowników, odpowiedzialnych za weryfikację, pod groźbą utraty pracy, do wskazania osób, z którymi najbardziej chcą pracować, bo zwolnienia i tak będą.

 Z raportu NIK wynika, że osoby powyżej 50 roku życia stanowią ponad jedną piątą ogółu bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach. O ile ogólna liczba bezrobotnych w okresie 2010-12 r. w grupie osób poniżej 50 roku życia wzrosła o 7,6 proc., o tyle wśród osób powyżej 50 roku życia odsetek ten wzrósł o 15,4 proc. W tej grupie było też najwięcej osób dotkniętych bezrobociem długotrwałym, czyli powyżej jednego rok – alarmuje NIK.

Pieniądze ważniejsze niż człowiek

Monika ma żal do dyrektora, że nie chciał poczekać ze zwolnieniem do jej jubileuszu 30 lat pracy.

– Tym sposobem pracodawca chce oszczędzić na mojej jubileuszówce. Powinnam ją otrzymać we wrześniu.

Ola 1 lipca miała odebrać jubileuszówkę za 35 lat pracy. Ma żal do dyrektora, że nie pozwolił jej dopracować do wieku emerytalnego, chce zaoszczędzić na nagrodzie jubileuszowej.

– Czuję złość, że tyle lat przepracowałam, a teraz nie liczę się zupełnie dla pracodawcy jako człowiek, jako pracownik – mówi Ola. – Te zwolnienia przeprowadzane są w bardzo złym stylu, są niemoralne. Znam osoby, które mają swoje małe biznesy, jest im ciężko, ale nie zwalniają pracowników, szczególnie tych, które związały swój los z firmą. A ja pracuję w instytucji finansowanej z budżetu państwa i doświadczam wyjątkowej bezwzględności.

Tylko pięć miesięcy pozostało Małgosi, aby mogła otrzymać świadczenie przedemerytalne. Pracodawca nie wziął tego w ogóle pod uwagę.

– Albo właśnie wziął – denerwuje się Małgosia. – Czuję się ukarana za mój wiek. Jestem według pracodawcy pracownikiem, który generuje koszty. Powinna mi zostać wypłacona nagroda jubileuszowa i z uwagi na wysługę lat przysługuje mi wyższe wynagrodzenie niż młodym koleżankom.

Małgosia dodaje, że przez wiele lat uznawano ją za dobrego pracownika. A ona, pomagając młodym koleżankom, uczyła ich fachu, dzieliła się swoim doświadczeniem.

– Tak mi podziękowano za lata pracy – wzdycha Małgosia. – To nieetyczne postępowanie.

Kobiety opowiadają, że w tym samym czasie zatrudniane są młode osoby. A przecież dotychczasowych pracowników, w razie konieczności, można było poprzesuwać na inne stanowiska.

Ludzkie tragedie

Każda z historii jest inną ludzką tragedią. Monika zachorowała na raka, w grudniu przeszła operację. – Chciałam jak najszybciej wrócić do pracy. Żeby wesprzeć się psychicznie, bo po takiej traumie lepiej być z ludźmi, zająć się pracą. Ale też ze względu na koleżanki, bo na początku roku jest dużo pracy, m.in. pisanie rocznych sprawozdań – opowiada Monika. – Nie wykorzystałam należnego mi półrocznego zwolnienia. Chciałam nawet podczas radioterapii pracować.

Pracodawca nawet po tej informacji nie zmienił swojej decyzji.

– Dotąd nie mogę w to uwierzyć, że można być tak bardzo pozbawionym skrupułów, że można nie mieć zrozumienia dla ludzkiego nieszczęścia – żali się Monika. – A moja bezpośrednia przełożona powiedziała mi nawet: Każde wypowiedzenie umowy to ludzka tragedia. Jak można było pracownikowi po tak ciężkiej chorobie coś takiego powiedzieć?

Ola dzieliła życie między pracą zawodową a opieką nad chorymi osobami: mamą i teściową. Jedna ma demencję starczą, druga chorobę Alzheimera. Praca pozwalała jej oderwać się od ciężkiego rodzinnego życia, ale też comiesięczna pensja była wyjątkowo potrzebna.

Małgosia mówi, że świat się jej zawalił. Wcześniej przeszła bardzo ciężką operację, niedługo czeka ją kolejna. Jest ciężko chora. Ale dodaje, że nie choroba powinna być przeciwwskazaniem do jej zwolnienia, ale fakt, iż przepracowała w firmie 35 lat, była dobrym, sumiennym pracownikiem. Nikt nie posiada tak fachowego doświadczenia jak ona.

– Czuję się jak nieprzydatny robot. Dopóki ciężko pracowałam, było wszystko w porządku, a kiedy zmierzyłam się z ciężką chorobą, ten robot się zepsuł i pracodawca postanowił wyrzucić go na śmietnik – mówi rozgoryczona. – Gdyby pracodawca był dobrym, normalnym człowiekiem, nie postępowałby tak z wieloletnimi pracownikami. Sam przecież będzie obchodził niedługo 40 lat pracy i odbierze swoją jubileuszówkę.

Kasia jest osobą samotną. Kiedy wraca do domu, nikt na nią nie czeka, nie ma komu się wyżalić, nikt jej nie wesprze.

Życie bez pracy

Kasia jest przerażona. Nie wie, co ma robić dalej, jak żyć. Nie ma środków na utrzymanie, jest osobą samotną.

– Nie wiem, co zrobić. Jestem załamana. Nikt mi nie pomoże. Nie mogę spać, choć biorę leki uspokajające przepisane przez lekarza. Co chwila płaczę. Wstydzę się, że nie będę miała pracy. Dlatego unikam ludzi, nawet rodziny. W pracy już inni pracownicy odsunęli się ode mnie, omijają mnie szerokim łukiem. Tak jakbym mogła ich zarazić swoim bezrobociem – opowiada roztrzęsiona.

Gotowa jest przyjąć każdą pracę, nawet sprzątanie. Zapisała się na kurs opiekuna medycznego, ale obawia się, że nie nadaje się do tej pracy.

– Teraz znów jestem na początku drogi zawodowej. Tak jakbym miała 20 lat. To bardzo stresujące. Bo będę musiała rywalizować z młodymi, pełnymi werwy pracownikami. Nie wierzę, że sobie dam radę – mówi Kasia. – Ostatnio podczas kursu prowadzone były zajęcia o wykluczeniu z grupy. Poczułam się tak, jakby mówiono o mnie. Nie jestem już młoda, tyle lat przepracowałam w jednej firmie i zostałam wyrzucona na bruk.

Monika mówi, że na szczęście ma męża. Przebywa na zwolnieniu lekarskim.

– Zmusiła mnie do tego sytuacja. Jestem pod opieką psychiatry i psychologa. Nigdy wcześniej nie chodziłam na zwolnienia. Wydawało mi się, że powinnam być lojalna wobec koleżanek – tłumaczy Monika.

Dodaje, że bardzo żałuje, iż nie wniosła sprawy do sądu pracy.

– Miałam na to tylko siedem dni, a byłam wstrząśnięta, załamana i zbyt zdenerwowana, aby się tym zająć.

Monika nie ma pomysłu na swoje dalsze życie zawodowe.

– Czuję stres przed nową pracą. Przeglądam oferty. Wymagania są bardzo duże i na dodatek doświadczenie mam przecież tylko w jednym fachu, a w nim nie znajdę już pracy. Nie wiem, co będzie dalej.

Ola mówi, że mentalnie nie jest gotowa, aby nie pracować.

– Będę starała się znaleźć pracę. Nie chcę tracić nadziei. Wprawdzie zamykają drzwi, ale może gdzieś uchyli się okno. Choć przez okno wejść trudniej. Zdecydowałam się na pójście do szkoły opiekunek medycznych – opowiada Ola. – Będę szukać choć dorywczej pracy, żeby zarobić trochę pieniędzy i wyjść z domu. Na razie jestem na zwolnieniu z powodu depresji. Ścieram kilka razy dziennie kurze, pracuję w ogródku, żeby tylko jak najmniej myśleć. Całe szczęście, że mam męża.

Ola opowiada, że najtrudniejsze były pierwsze dni po otrzymaniu informacji o zwolnieniu.

– Poczułam się wykluczona. Pierwszy dzień jakoś dawałam sobie radę, potem targały mną różne, skrajne emocje. Raz czułam zazdrość w stosunku do koleżanek, że one jednak zostają, innym razem były mi bliskie, myślałam, iż tym, które mają wysokie kredyty, byłoby jeszcze ciężej. Koleżanki też nie wiedziały, jak ze mną rozmawiać. Jedna się mnie zapytała: – Czy powinnam czuć się winna, że to ty tracisz pracę, a nie ja?

Małgosia zapowiada, że jeśli otrzyma wypowiedzenie, pójdzie do sądu pracy. O szukaniu innej pracy na razie nie myśli, nie ma na to siły.

– Najbardziej boli mnie to, że dyrektor nie przeprowadził ani ze mną, ani z koleżankami żadnej rozmowy, nie wytłumaczył się, nie okazał współczucia. Po prostu znalazł sposób na pozbycie się nas – mówi Małgosia.

Bohaterki prosiły, aby nie ujawniać ich personaliów ani nazwy zakładu pracy.

Olga Zielińska

Download PDF
Powrót Drukuj stronę