Pięć czy sześć dni pracy?

Platforma Obywatelska uniemożliwiła odrzucenie przez Sejm w I czytaniu poselskiego projektu ustawy dopuszczającego wprowadzenie w niektórych przypadkach 6-dniowego tygodnia pracy. Mowa o projekcie zmianie ustawy – Kodeks pracy dotyczącego wprowadzenia „możliwości otrzymania przez pracownika dodatku do wynagrodzenia za każdą godzinę pracy w dniu wolnym od pracy w tej samej wysokości, jak obecnie w przypadku pracy w niedzielę”.

W debacie nad tym dokumentem 22 października klub PO był jedynym, który opowiedział się za skierowaniem projektu do dalszym prac w Sejmie. Nawet koalicyjne PSL przyjęło tym razem stanowisko korzystne dla pracowników. –  Polskie Stronnictwo Ludowe nie może poprzeć tego projektu w obecnej formie. Sejmowi nie  wolno tworzyć sytuacji, które prowadziłyby do powstania patologii. Projektowane rozwiązanie można ocenić jako odstępstwo od zasady przeciętnie pięciodniowego dnia pracy. Wydaje się, że projektowana nowelizacja spowoduje naruszenie zasady wykonywania pracy w ramach powszechnie obowiązujących norm czasu pracy – przedstawił stanowisko PSL poseł Józef Zych, powołując się m.in. na opinię prokuratora generalnego.

Jednak jak wiadomo, w obecnej kadencji parlamentu liczy się nie siła argumentów, lecz argument siły. Skonsternowana PO decyzją marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego przeniosła głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu w I czytaniu na następne posiedzenie Sejmu. Do tego czasu koalicji PO-PSL uda się zapewne „skonsolidować stanowisko”.

Projekt posłów PO nie jest przecież wypadkiem przy pracy, ale wpisuje się w trwającą już drugą kadencję antypracowniczą politykę rządu. – Nie byłoby tej zmiany, gdyby nie wprowadzenie 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego, znanej formuły dotyczącej możliwości kredytowania się pracodawców należnym pracownikom wynagrodzeniem. Proponowana zmiana idzie w tym samym kierunku co podniesie wieku emerytalnego. Czytając uzasadnienie do projektu, dochodzi się  do wniosku, że zdaniem autorów zatrudnienie w polskich firmach i ilość świadczonej pracy nie są pochodną rzeczywistego zapotrzebowania na pracę. W ocenie skutków wprowadzenia regulacji także twierdzi się, że zwiększą się wpływy do ZUS i do budżetu państwa. Wpływ tej regulacji na rynek pracy jest negatywny, ułatwi ona pracodawcom realizację zadań przy pomocy mniejszej liczby pracowników pracujących dłużej. Proponowane rozwiązanie nie sprzyja  zmniejszaniu bezrobocia. Wnioskodawcy, mówiąc o zaletach ustawy, wprowadzają w błąd Wysoką Izbę. Nie wiem, co o tym myśleć, czy to tylko niekompetencja, czy zła wola. Polacy należą do najdłużej pracujących narodów  w Europie i na świecie. Równocześnie bijemy rekordy  ubóstwa wśród pracujących. Dlatego ten projekt jest okropną pułapką zastawioną na ludzi nie mogących normalnie zarobić na chleb, aby próbowali zwiększać swoje zarobki, wydłużając czas pracy. Konieczna jest polityka rządu polegająca na stymulowaniu wzrostu wynagrodzeń, a nie na wprowadzaniu pracy przez 6 dni w tygodniu i do sędziwego wieku – celnie wypunktował projekt PO występujący w imieniu Klubu Parlamentarnego PiS Janusz Śniadek, były szef „S”.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę