Panie Prezydencie! Dziękujemy!

W programie tegorocznych obchodów wydarzeń grudniowych w Gdańsku zaplanowano na 16 grudnia m.in. zapalenie zniczy przed tablicą pamiątkową na budynku byłego Komitetu Wojewódzkiego PZPR (obecnie siedziba Prokuratury Okręgowej w Gdańsku) oraz pod pomnikiem upamiętniającym śmierć Antoniego Browarczyka, najmłodszej i pierwszej ofiary stanu wojennego.

Zdjęcia: Maria Giedz

 

– Przeciwko robotnikom, którzy w 1970 r. pod tym budynkiem protestowali i domagali się podwyżek wynagrodzeń wprowadzono na ulice Gdańska armię liczącą ponad 30 tysięcy żołnierzy, milicji i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa – mówił Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „Solidarność”. – Zamordowali przed siedzibą KW PZPR 9 osób. Nasza pamięć o nich, to że przychodzimy i palimy świeczki, jest gwarantem, że się o nich nie zapomni.

Nikt nie spodziewał się, że na Targu Rakowym w Gdańsku, gdzie znajduje się, odsłonięty rok temu pomnik Antoniego Browarczyka, pojawi się prezydent Andrzej Duda. Stowarzyszenie Federacji Młodzieży Walczącej, które jest inicjatorem powstania pomnika, bardzo zabiegało, aby prezydent spotkał się z matką Antoniego Browarczyka.

– Poprosiliśmy prezydenta, bardzo spontanicznie i zgodził się – powiedział prezes stowarzyszenia Robert Kwiatek, gdański fotoreporter.

Prezydent Andrzej Duda przyjechał pod pomnik Browarczyka prosto z Oksywia, gdzie odbywały się inne uroczystości. Czekała na niego rodzina zamordowanego, matka pani Marianna Browarczyk i siostra Grażyna Browarczyk-Matusiak.

– Brat był osobą bardzo troskliwą – wspomina Grażyna Browarczyk-Matusiak. – Mówiono o nim: dobry, serdeczny człowiek, który pomaga wszystkim. Miał otwarte, ciepłe serce. Był zawsze pogodny i uśmiechnięty.

Prezydent nie miał wystąpienia przy pomniku. Złożył kwiaty, postawił znicz, chwilę się modlił. Krótko rozmawiał z matką Antoniego Browarczyka. Kiedy zamierzał odejść, mieszkańcy gdańska, w tym grupa kibiców poprosiła prezydenta o rozmowę. Podszedł do nich i usłyszał od jednego z nich: „Panie Prezydencie! Dziękujemy!”

– Zginął parę metrów ode mnie – wyjaśniał prezydentowi Gdańszczanin. – Razem uczestniczyliśmy w wydarzeniach. To, że Pan tu przyjechał jest wzruszające, w szczególności, że jeszcze trzy lata temu, kiedy braliśmy udział w uroczystościach, chodziła tu policja, chciałbym powiedzieć milicja i nas legitymowała. To było straszne. Naprawdę dziękujemy. Zmieniają się czasy. Wszystkiego dobrego i jesteśmy wzruszeni.

– Dziękuję, że państwo pamiętacie – odpowiedział Gdańszczanom Andrzej Duda.

Kiedy prezydent udawał się do samochodu, czekający na przystanku tramwajowym ludzie zaczęli klaskać. Jak powiedział ów Gdańszczanin, co roku był legitymowany, kiedy przychodził na Targ Rakowy zapalić świeczkę w miejscu, w którym zginął Antoni Browarczyk. Tym razem, ani policja, ani borowcy nikogo nie legitymowali, jedynie w kulturalny sposób sprawdzali, czy ktoś nie posiada broni, albo materiałów wybuchowych i to tylko dlatego, że pod pomnikiem miała się pojawić głowa państwa. Rzeczywiście czasy się zmieniają.

(mig)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę