Pacjenci z rakiem nadal w kolejkach

Pacjenci z podejrzeniem raka dostają zwykłe skierowania zamiast zielonych kart. W efekcie muszą ustawiać się w kolejkach jak dawniej.

Zielona karta jest jednym z elementów pakietu onkologicznego, który został wprowadzony 1 stycznia. Wraz z jej otrzymaniem pacjent zyskuje prawo do diagnozy i leczenia z pominięciem kolejek. Musi zapisać się do specjalnej kolejki onkologicznej, ale nie może czekać w niej na badanie lub wizytę dłużej niż siedem dni.

Przy podejrzeniu raka możliwość wydania zielonej karty ma wyłącznie lekarz rodzinny. Specjaliści, w tym onkolodzy, mogą wydać ją tylko wtedy, kiedy mają już pewność, że pacjent choruje na nowotwór. Pewność mogą mieć zaś dopiero po badaniach, m.in. histopatologii. Specjaliści mogą je zlecać, ale w normalnym trybie – czyli po odstaniu swojego w kolejce. Część z nich odsyła więc pacjentów z powrotem do lekarzy pierwszego kontaktu, którzy przy wydawaniu karty mogą kierować się intuicją. Inni wystawiają im zwykłe skierowania z dopiskiem: „Pilne. Podejrzenie raka”. To nie rozwiązuje jednak problemu, ponieważ pacjenci z podejrzeniem raka, ale nieobjęci zieloną kartą, są diagnozowani w ramach zwykłego, limitowanego kontraktu. Tymczasem, jak pisze „Gazeta Wyborcza”, NFZ obciął np. Zespołowi Szpitali Miejskich w Chorzowie kontrakt na tomografię o jedną trzecią, tłumacząc, że koszty leczenia pozostałych chorych będą pokrywane w ramach pakietu bez limitów. Anna Knysok, wicedyrektorka Zespołu, obawia się, że w takiej sytuacji limitowany kontrakt szybko się wyczerpie. – Ciekawe, czy NFZ zapłaci nam wtedy za nadwykonania – mówi.

Rys. Barbara Ruszkowska
Download PDF
Powrót Drukuj stronę