Oświatowa „S” protestuje, a szefowa MEN nie chce by rodzice i nauczyciele mówili jednym głosem

W stolicy przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów przy al. Ujazdowskich rozpoczął się protest nauczycieli zwołany przez Radę Krajową Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Powodem jest brak pozytywnej odpowiedzi ze strony rządu na postulat 9 proc. podwyżki w roku 2015 dla pracowników oświaty oraz sfery budżetowej.Tej bowiem nie ma od trzech lat, a realna płaca pracowników oświaty spadła do poziomu z 2007 roku. 

W warszawskim proteście przed KPRM bierze udział około tysiąca związkowców – nauczycieli oraz pracowników administracji szkolnej. Mają ze sobą flagi związkowe, gwizdki, trąbki. Polscy nauczyciele mają jeden z dłuższych czasów pracy w Europie, a jednocześnie są w grupie najniżej opłacanych nauczycieli.

Pikietę rozpoczęło więc uliczne przedstawienie pt. „Godna praca – godna płaca, czyli siłaczka – biedaczka. Tragedia całkiem nie antyczna”, której tekst napisała jedna z nauczycielek. Padały hasła: Za dobra pracę zapewnijcie dobrą płacę! Za Giertycha pusta micha, za Rostkowskiej-Kluzik - pętelka i guzik! „Nauczyciel europejski” udowadniał zaś z ironią, iż tak, jak polscy nauczyciele zarabia „trzy tysiące”. Trzy tysiące euro.

- Nie chodzi nam tylko o płace, ale o godność polskiej edukacji. Tylko nauczyciel godnie traktowany, z charyzmą i autorytetem może dobrze wykonywać swoją pracę. Domagamy się by traktowano nas podmiotowo, a nie uciekano się do zarządzania przez konflikt – mówił w Warszawie Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „S” Regionu Gdańskiego.

Do Warszawy z Regionu Gdańskiego NSZZ „S” udała się 34-osobowa delegacja pracowników oświaty. Są związkowcy z Gdańska, Gdyni, Kościerzyny, Chojnic, Kolbud, Pruszcza Gdańskiego.  Jednocześnie tam, gdzie działają w szkołach koła NSZZ „S” wywieszone są flagi NSZZ „Solidarność”  jako wyraz poparcia akcji. Jednak w budżecie na 2015 rok nie ma zapisów o środkach finansowych na podwyżki w resorcie edukacji.

Jak argumentowała w stolicy Monika Kończyk, wywodząca się z gdyńskiej oświatowej „S”, w Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, reprezentantka Sekcji do spraw międzynarodowych płaca polskiego nauczyciela nie sięga połowy średniego wynagrodzenia w edukacji w Unii Europejskiej, a w niektórych krajach jest ona nawet pięciokrotnie wyższa niż w naszym kraju.

Premier Ewa Kopacz nie znalazła czasu dla protestujących nauczycieli. Petycję związkowców odebrał Tadeusz Sławecki, jeden z podsekretarzy stanu w MEN.

Rozgoryczenie nauczycieli wywołały też próby skonfliktowania rodziców i nauczycieli, podjęte przez szefową MEN Joannę Kluzik – Rostkowską. Najwyraźniej MEN nie chce by w sprawach szkoły rodzice i nauczyciele mówili jednym głosem.

Przypomnijmy też, że w ubiegłym tygodniu Minister Edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska (PO) odnotowała na swoim koncie „sukces”. Udało jej się bowiem „napuścić” rodziców na nauczycieli i nauczycieli na rodziców. I to pod hasłem troski o prawa uczniów i rodziców. Takiej troski nie wykazywała ona choćby w sprawie obowiązku szkolnego sześciolatków. Kiedy MEN obniżało wiek obowiązku szkolnego, szefowa resortu edukacji nie pochylała się z troską nad rodzicami i nie zastanawiała się, co pracujący rodzice zrobią z sześciolatkami w okresie wolnym od nauki. 

Joanna Kluzik-Rostkowska skierowała zaś w ubiegłym tygodniu list otwarty do rodziców, w którym przypomniała dyrektorom szkół, że mają obowiązek organizować zajęcia opiekuńcze i wychowawcze dla uczniów w okresie przerwy świątecznej (większość placówek edukacyjnych organizuje oczywiście takie zajęcia), a rodziców poinformowała: „Macie prawo, by nauczyciele zaopiekowali się Waszym dzieckiem podczas przerwy świątecznej”.

I dalej szefowa MEN (dzisiaj  PO, a niegdyś w PiS i PJN), pisała: „Przerwa świąteczna, która w tym roku jest zatwierdzona między 22 a 31 grudnia, nie jest czasem wolnym od pracy dla nauczycieli. Wolne, tak jak wszyscy, nauczyciele mają jedynie w dni świąt”. Minister sama taką przerwę zresztą zatwierdziła. Teraz w swej „trosce” podała numer infolinii MEN, na której można składać skargi na nauczycieli. Infolinia ta działa od dawna, tyle, że jej uruchomienie wiązało się ze zmianami w prawie oświatowym i objęciem obowiązkiem szkolnym sześciolatków.

Od komentarzy po liście minister zaroiło się na forach internetowych. Zaprotestowały związki zawodowe NSZZ „S” i ZNP.

- Nie chciałam przewrotu kopernikańskiego. Chciałam zwrócić uwagę, że czas przerwy świątecznej to nie jest czas urlopu nauczycieli – tłumaczyła się Joanna Kluzik-Rostkowska w  RMF FM.

Nawet była szefowa MEN Kataryna Hall była zażenowana, kiedy we wtorek rano w Radiu Gdańsk odpowiadała, że tak by nie zrobiła, jak jej partyjna koleżanka, ale jest nauczycielką, a nie dziennikarką „umiejącą tworzyć newsy”, jak Kluzik-Rostkowska. Z tym, że szefowa MEN to jednak nie dziennikarka, uciekająca się do „dziennikarskiej prowokacji”. Jej rola jest zupełnie inna.

– Ja bym tak nie zrobiła. Stan prawny jest znany. Wysłałbym list przypominający wraz z życzeniami świątecznymi. Pani minister ma talenty medialne. Sprytnie się zachowała. Uciekła się do zręcznej dziennikarskiej prowokacji, Nastąpił jednak dysonans poznawczy. Ważne jest byśmy dobrze współpracowali. Trzeba dużej wrażliwości i empatii – tłumaczyła swoją partyjną koleżanka Kluzik-Rostkowską była szefowa MEN Katarzyna Hall.

- MEN nie darzy nauczycieli zaufaniem? Jesteśmy wyjątkowo odpowiedzialną grupa zawodową, wiemy jakie mamy obowiązki. Nie może MEN budować konfliktu rodzice – nauczyciele. To nieodpowiedzialność – nie kryje oburzenia Bożena Brauer, liderka gdańskiej oświatowej „S”.

Także Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” odczytuje list otwarty minister edukacji narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej w sprawie przerwy świątecznej w szkołach jako próbę dyskredytacji zawodu nauczyciela w oczach opinii publicznej poprzez insynuowanie, że pracownicy oświaty mogą próbować w okresie zbliżającej się zimowej przerwy świątecznej uchylać się od obowiązku opieki nad dziećmi. Minister prowadzi do pogłębienia się chaosu w zakresie czasu pracy nauczycieli.

Kwestię dni wolnych od zajęć edukacyjnych w okresie od dnia 23 grudnia do dnia 31 grudnia lub od dnia 22 grudnia do dnia 31 grudnia, jeżeli dzień 22 grudnia wypada w poniedziałek, reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 18 kwietnia 2002 r. w sprawie organizacji roku szkolnego.

- NSZZ „Solidarność” wyraża zdecydowany sprzeciw wobec konfliktowania przez panią minister dwóch ważnych podmiotów życia szkoły: rodziców i nauczycieli. Dobre efekty pracy wychowawczej, edukacyjnej i opiekuńczej są możliwe tylko w drodze pełnej współpracy opartej na wzajemnym zaufaniu – oświadczył Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę