Osiem lat Platformy. I wystarczy…

Kończy się ośmioletnia era rządów Platformy Obywatelskiej. Z 201 posłów PO do pociągu z napisem „Sejm” wsiądzie zapewne co drugi. To skutek rządów sprawowanych bez oglądania się na obywatelskie inicjatywy i sabotowanie dialogu społecznego. Setka parlamentarzystów partii władzy zostanie na peronie, z którego wyruszała w kampanijny objazd po kraju ekipa Ewy Kopacz, a z którego w 2014 roku odjechał do Brukseli Donald Tusk, pozostawiając partyjnych towarzyszy.

Na konto PO-PSL poszły m.in. podwyższenie wieku emerytalnego do 67 roku życia, wprowadzenie dodatkowych podatków, m.in. od kopalin, wzrost VAT, elastyczny czas pracy, tolerowanie szarej strefy i umów śmieciowych, seria afer, podwojenie zadłużenia państwa.

Mimo, że Platforma opowiada się za umiarkowanym liberalizmem w kwestiach gospodarczych, to wzrost fiskalizmu państwa, m.in. podatku VAT czy zawłaszczanie pieniędzy obywateli (OFE) przeczy tym deklaracjom.

Nasze zadłużenie zagraniczne sięga biliona dwustu miliardów złotych, w porównaniu z 569 miliardami złotych w 2007 roku, a dług publiczny, mimo „skoku na OFE”, rośnie i wynosi 886 miliardów złotych.

Aferalna RP

Osiem lat rządów Platformy i PSL można by opisać jako ciąg nierozliczonych afer. Państwo traktowane jest jako prywatny folwark.

Gdański były polityk PO Sławomir Nowak był jednym z bohaterów „afery taśmowej”.

– To są jaja, kur… Co za kraj, ja pier… – żalił się Nowak podczas spotkania z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem przy stole w restauracji, szukając ratunku wśród przyjaciół i „przyjaciół przyjaciół”, którzy mogliby rozwiać czarne chmury nad jego głową. Nie licząc tych lokalnych i „zegarkowych”, przypomnieć warto infoaferę w Komendzie Głównej Policji i przy informatyzacji MSW, aferę hazardową (ze słynnymi spotkaniami biznesu i polityki na stacjach benzynowych i cmentarzach), autostradowo-ekranową, upadłość firm budowlanych w czasach boomu inwestycyjnego, „deale” omawiane u „Sowy i przyjaciół”,

Pendolino, którego nie musieliśmy kupować, zapaść ochrony zdrowia, patologię w systemie finansowym, wciskane Polakom kredyty we frankach szwajcarskich, udzielane ludziom, którzy franków nie widzieli na oczy, aferę piramidy finansowej Amber Gold, gdzie prowincjonalny aferzysta, korzystając z niezrozumiałej ochrony instytucji powołanych do ochrony prawa, był w stanie przytulić ponad 300 milionów złotych. To pokazuje, że stan państwa jest opłakany, państwo istnieje tylko teoretycznie

W sytuacji konfliktów oczkiem w głowie stają się dostawy sprzętu dla polskiej armii. Okazało się, że Airbus Helicopters, produkujący śmigłowiec H225M Caracal, został dopuszczona do ostatniej fazy przetargu. W armii francuskiej lata…14 maszyn typu Eurocopter H225M Caracal.  Tymczasem Airbus Helicopters podpisuje największy kontrakt na helikoptery na świecie – dostawy 50 wielozadaniowych śmigłowców dla polskiej armii.

Zdrowie

Od ośmiu lat toczy się proces wywłaszczania obywateli z ich prawa do opieki zdrowotnej.   Dzisiaj pacjent czuje się intruzem w spółce prawa handlowego do niedawna nazywanej przychodnią czy szpitalem, a jeśli dotknie go nagły wypadek (złamie rękę, nogę), to w szpitalnym oddziale ratunkowym spędzi 12 godzin w oczekiwaniu na zaopatrzenie medyczne.

Władze województwa pomorskiego zdominowane przez PO zdają się nie rozmieć materii rzeczy, eskalując chaos w opiece zdrowotnej. Temat zapewnienia godziwej opieki zdrowotnej ich przerósł. Bo też nie byli merytorycznie i profesjonalnie przygotowani do wprowadzania zmian. I wpadli w dołek, który wykopali, nie rozumiejąc mechanizmów rządzących tzw. rynkiem usług medycznych, na którym pacjent stał się klientem, lekarz usługodawcą, a medycyną zarządza bilans zysków i strat w pliku Exel.

W skali kraju jest w puli 67,5 miliarda złotych wpłacanych przez obywateli pod przymusem, by państwo polskie mogło realizować swoje konstytucyjne zobowiązania wobec społeczeństwa. PO-PSL na Pomorzu o zdrowiu mówi językiem handlowym. W tym systemie „nadmiar” chorych przynosi straty. W tym systemie pacjent przeszkadza, pałęta się po spółce, czegoś chce. Chce się zarejestrować do lekarza, którego darzy zaufaniem, oczekuje opieki i zaopatrzenia medycznego. Jednym słowem, psuje bilans. Krytyczny głos znakomitych lekarzy, profesjonalistów, w tym konsultantów krajowych i wojewódzkich, ordynatorów klinik UCK, rektora GUMed itp., był słyszalny przy łączeniu placówek medycznych ze względów ekonomicznych. Od łączenia nie poprawi się opieka medyczna, skoro istnieje uzależnienie finansowe spółek kapitałowych od przychodów z NFZ i konieczność zawarcia kontraktów po jednostronnie określonych i narzuconych przez fundusz cenach.

Nasze ledwie 27 miejsce w Europie pod względem stanu i jakości lecznictwa to dno.

Według raportu OECD na 1000 mieszkańców przypada 2,2 lekarza. Więcej jest w Rumunii czy Słowenii. Bezpłatne leki refundowane nie są dla osób po 75 roku życia, pobierających najniższą emeryturę lub rentę – uważali senatorowie PO. Darmowe leki, zgodnie z założeniami, miały trafić do tych, którzy na miesiąc od państwa dostają nie więcej niż 844 zł 45 gr brutto i ukończyły 75 lat. Senat wyrzucił projekt do kosza.

– Zrobiliśmy to jawnie i z otwartą przyłbicą – pochwalił się wówczas na swoim blogu Jan Filip Libicki, senator PO. Pomorscy senatorowie, którzy odrzucili projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, to marszałek Bogdan Borusewicz, Andrzej Grzyb, Kazimierz Kleina, Leszek Czarnobaj, Edmund Wittbrodt i Roman Zaborowski.

Podatkowe autostrady

Platforma miała kiedyś program. Łza się w oku kręci. W drodze ku władzy PO wystąpiła nawet z programem podatku liniowego i projektem „Trzy razy 15”, czyli obniżenie do 15 procent podatku dochodowego od firm (CIT), wprowadzenie podatku liniowego PIT na poziomie 15 procent oraz zmniejszenie maksymalnej stawki VAT do 15 procent, rozwiązania Senatu, ograniczenia nomenklatury, zmniejszenia liczby radnych, naboru pracowników administracji na drodze konkursów.

Co zostało z obietnic i założeń, które padły w przemówieniach z 2007 i 2011 roku? Polska w budowie – w sieć autostrad czy sprawną służbę zdrowia nikt nie wierzy. Jedyną kwestią, którą gabinet Tuska zrealizował, jest podwyżki podatków i obciążeń (składka rentowa płacona przez pracodawców, podatek od wydobycia miedzi i srebra, likwidacja luki, która umożliwiała ucieczkę od podatku Belki, wzrost podatku VAT z 22 do 23 procent, co uderzyło w konsumentów, wzrost VAT na artykuły dziecięce z 8 do 23 procent, likwidacja ulgi internetowej oraz ulgi dla twórców). Żadna z planowanych inwestycji drogowych nie została ukończona na propagandowe przedsięwzięcie Euro 2012.

Mamy najdroższe drogi w Europie i pomyśleć, że przejazd po autostradach i drogach szybkiego ruchu w krajach nadbałtyckich, Niemczech, krajach Beneluksu i w Hiszpanii jest bezpłatny. W Szwajcarii ważna 14 miesięcy winieta kosztuje 40 franków, czyli około 150 złotych.

Exposé. Słowa, słowa, słowa…

Premier Kopacz wygłosiła w Sejmie 1 października 2014 r. exposé. Podobnie jak wystąpienia premiera Tuska z listopada 2011 r. i z października 2012 r. warto je podsumować.

W „polu” jest realizacja specjalnej ustawy antykryzysowej, dzięki której firmy, które straciły na embargu na Rosję, będą mogły skorzystać z dopłat do wynagrodzeń lub do szkoleń pracowników bądź otrzymają refundację składek na ZUS.

Na weryfikację czeka obietnica, by od 2016 roku z urlopów rodzicielskich mogli skorzystać wszyscy rodzice, którzy takiej możliwości do tej pory nie mieli. To rodzice bezrobotni, pracujący na umowy o dzieło, studenci i rolnicy.

Na start czeka program staży dla studentów w urzędach administracji publicznej i program odbudowy szkolnictwa zawodowego we współpracy z przedsiębiorcami oraz stworzenie doradztwa zawodowego w gimnazjach

O obiecanym powrocie 22-procentowej stawki VAT w 2014 roku już pisaliśmy.

Od trzech lat powinien działać Polski Fundusz Innowacyjności na rzecz Badań i Rozwoju w przedsiębiorstwach, finansowany z pracującego majątku Skarbu Państwa.

Ślimaczy się modernizacja kolei i dostosowanie sieci kolejowej do prędkości 120 i 160 km/h.

Nie nastąpiła odbudowa połączeń kolejowych w Polsce północnej i wschodniej.

Ewa Kopacz i Donald Tusk zapowiedzieli spełnianie przez Polskę wszystkich kryteriów przyjęcia euro. Podobnie jak załatwianie spraw podatkowych w dowolnym urzędzie skarbowym. W centrum obsługi pracownik urzędu skarbowego miał obsłużyć obywateli nie tylko w sprawach dotyczących podatków, ale także z zakresu ZUS.

Polacy czekają od lat na kodeks budowlany, który uprości procedury związane z budową.

– Mój rząd zaproponuje młodym Polakom, tym najzdolniejszym, by począwszy od 2016 roku mieli możliwość studiowania na najlepszych uczelniach zagranicznych i ta możliwość będzie sfinansowana przez państwo – obiecywała Ewa Kopacz.

Obiecała bezpieczne dla pacjentów wdrożenie pakietu onkologicznego i kolejkowego oraz finansowanie specjalizacji lekarzy w ramach rezydentur.

– Dokończymy realizację rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2011-2015, w tym budowę autostrad A1, A2, A4 oraz A8 – zapowiadała Kopacz.

I było coś dla dzieci: miejsce w przedszkolu.

– Obejmiemy wszystkie dzieci w wieku 3 i 4 lat prawem do edukacji przedszkolnej. Dzięki częściowemu subwencjonowaniu przedszkoli z budżetu państwa uda nam się zapewnić w nich miejsce dla każdego dziecka – mówiła premier.

Na pasku Berlina

PO nie przysłuży się też problem naporu na Europę przybyszów z Azji i Afryki. Polacy z obawą patrzą na szturmujące granice tłumy muzułmanów. Ewa Kopacz nie rozumie nastrojów społecznych. Na dodatek brak jej woli i siły charakteru, żeby wyciągnąć wnioski. Dla Ewy Kopacz punktem odniesienia są liberalne „salony”.
Premier, zamiast odrzucić przymusowe kwoty dla imigrantów, narzucane przez Angelę Merkel oraz większość polityków unijnych, wolała lawirować. Skutek? Rząd nie stanął w jednym szeregu z Czechami, Słowakami, Węgrami, Finami czy Rumunami.

Czy nasze służby będą w stanie odróżnić uchodźców politycznych od zarobkowych?   Widzimy tysiące zdeterminowanych ludzi napierających na przejścia graniczne i czujemy brak realizmu rządowych obietnic.

Platforma antyobywatelska

Partia mająca w nazwie „Obywatelska” nie pozwala na rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Na nic zdały się zabiegi o przeprowadzenie referendum nad wydłużeniem wieku emerytalnego, nad wiekiem szkolnym i majątkiem publicznym.

„Solidarność” chciała, aby w referendum Polacy odpowiedzieli na pytanie, czy są za utrzymaniem dotychczasowego wieku emerytalnego, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Pod wnioskiem o referendum złożono 2 miliony podpisów. I co? I nic. Podpisy wylądowały w koszach na śmieci.

Do Sejmu po akcji „Ratuj Maluchy” wpłynęło 950 tysięcy podpisów osób, które chciały referendum w sprawie obniżenia wieku szkolnego i zmian w edukacji. I nic.

Pod rządami PO-PSL dialog społeczny znalazł się w głębokim kryzysie. W czerwcu 2013 r.  trzy reprezentatywne centrale związkowe opuściły Komisję Trójstronną, nie chcąc legitymizować antypracowniczych działań rządu.

Jest jednak pewien postęp. Projekt ustawy o Radzie Dialogu Społecznego przygotował NSZZ „Solidarność”. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał 3 sierpnia 2015 r. ustawę o Radzie Dialogu Społecznego. Jej skład wybierze już prezydent Andrzej Duda.

Rada Dialogu Społecznego ma większe kompetencje, gwarantuje większą niezależność, pośrednią inicjatywę ustawodawczą, znosi możliwość blokowania uchwał przez jedną ze stron, a także wprowadza kadencyjność przewodniczącego rady.

Tymczasowo zatrudniony

Koalicja PO-PSL zaniechała prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej i zdecydowała się postawić na konkurowanie poprzez zaniżanie kosztów pracy, co prowadzi do oparcia gospodarki o umowy śmieciowe.

28 procent zatrudnionych w Polsce pracuje na umowach tymczasowych bez stałej gwarancji zatrudnienia. To najwięcej wśród 34 krajów OECD oraz aspirujących do organizacji Kolumbii, Łotwy, Litwy, Rosji i Kostaryki. 

Dla młodych Polaków stały etat to marzenie. Na umowach tymczasowych pracuje aż 71,2 procent pracowników w wieku do 24 lat. Co gorsza, na umowach tymczasowych pracuje się latami.

Z danych GUS wynika z kolei, że pod koniec 2013 r. 1,4 miliona Polaków miało podpisaną wyłącznie umowę cywilnoprawną.

Rząd się ocknął i w siódmym roku rządów PO-PSL w 2014 r. Donald Tusk powiedział, że rząd rozpoczyna walkę z erą tzw. umów śmieciowych. Za jego rządów liczba „śmieciówek” rosła w ogromnym tempie – w 2012 r. pracowało na umowach o dzieło i zlecenie ponad milion osób w firmach zatrudniających ponad 9 osób, o 85 procent więcej niż w 2010 r.

Nie chcą płacić za pracę

Wzrósł odsetek pracodawców niewypłacających należności za godziny nadliczbowe. Inspektorzy PIP w 2014 r. wydali 8 tysięcy nakazów wypłaty zaległych wynagrodzeń na 171 milionów złotych.  Wielu z nich lekceważy przepisy o odpoczynku dobowym. Tak w praktyce realizowany jest „elastyczny czas pracy”. Spadła też liczba rejestrowanych układów zbiorowych pracy. Odnotowano jedynie 88 zakładowych układów pracy. O 21 mniej niż rok wcześniej. 

Więcej pracy, mniej płacy
Przeciętne wynagrodzenie prezesa działającego w Polsce banku z pierwszej dziesiątki to 2,9 mln zł rocznie. Przeciętna pensja w Polsce wynosi około 4 tys. zł. Statystyczny obywatel na roczną pensję prezesa banku musiałby pracować 60 lat.

Jak wynika z raportu OECD, produkt narodowy brutto danego kraju mógłby rosnąć szybciej, gdyby panowała w nim większa sprawiedliwość płacowa.

– Walka z nierównością płacową musi się znaleźć w centrum politycznych dyskusji – mówi José Ángel Gurria, sekretarz generalny OECD.

Minimalna płaca brutto w Polsce to 1750 zł w 2015 r. Po odliczeniu składek najmniej zarabiający dostają 1243 zł na rękę.

W Polsce średni skorygowany dochód do dyspozycji gospodarstwa domowego netto na osobę wynosi 16 234 dolary na rok, a średnia OECD wynosi 23 938 dolarów. Pracujemy przez 1929 godzin rocznie, czyli więcej niż średnia OECD, która wynosi 1765 godzin.

Co nam proponuje PO?

Z ust Ewy Kopacz usłyszeliśmy o likwidacji składek na ZUS i NFZ i „jednolitym podatku”. A potem się wyjaśniło, że nie likwidacja składek, tylko wliczenie składek do PIT, nie jednolity podatek, tylko od 10 do 39,5 procent.

Tak gospodarują nasi „liberałowie”, najlepiej czujący się na państwowych i komunalnych posadach, na których czerpią profity, wydając publiczne pieniądze.

140 miliardów wpływów ze składki na ZUS, 67,5 miliarda wpływów ze składki na NFZ.  Podatek z PIT przynosi dzisiaj 44,5 miliarda rocznie. Wychodzi więc, że podatek PIT w tym systemie, o którym premier mówiła, miałby dać nie 45 a 250 miliardów, czyli wpływy z podatku PIT musiałyby wzrosnąć ponad 5-krotnie.

Wyborcze deklaracje Ewy Kopacz to zapowiedź cofnięcia poziomu ochrony praw pracowniczych w Polsce. Wprowadzenie w życie kontraktów w miejsce umów o świadczenie pracy oznacza likwidację uprawnień pracowniczych, destabilizację warunków zatrudnienia.

To, co zaprezentowali premier Kopacz i szef jej doradców Janusz Lewandowski, przypomina akcję referendalną byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego z pytaniami przygotowanymi na kolanie.

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę