Ojciec Maksymilian Kolbe bohaterem filmu

Na ekrany niektórych polskich kin wejdzie w piątek 13 października film „Dwie korony” w reżyserii Michała Kondrata. Fabularyzowany dokument jest pierwszym filmem ukazującym szerokie spektrum życia świętego Maksymiliana Kolbe.

Wyjątkowa premiera polskiego filmu o życiu św. Maksymilian Kolbego miała miejsce we wrześniu w Watykanie, w Palazzo San Carlo za Spiżową Bramą,  a światowa prapremiera „Dwóch koron” – podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes. Film został pozytywnie przyjęty. Była to zarazem jedyna nowa polska produkcja pełnometrażowa, która została tam wyświetlona.

Życie zakonnika było już raz tematem zainteresowania reżysera Krzysztofa Zanussiego, który w 1991 roku wyreżyserował film pt. „Życie za życie. Maksymilian Kolbe”, oparty na motywach więźnia Auschwitz i losów świętego zakonnika w otoczeniu propagandy PRL.

Z kolei „Dwie Korony” to pierwszy film ukazujący mało znane fakty z życia św. o. Maksymiliana Kolbe – od jego dzieciństwa, aż do heroicznej decyzji o oddaniu życia za współwięźnia w KL Auschwitz.

Zdjęcia dokumentalne zostały zrealizowane w Polsce, Japonii i we Włoszech. Występują Adam Woronowicz w roli św. Maksymiliana, Cezary Pazura, Maciej Musiał, Antoni Pawlicki, Dominika Figurska, Sławomir Orzechowski.

W części dokumentalnej wypowiadają się znawcy życia św. Maksymiliana: osoby duchowne i świeckie – między innymi Kazimierz Piechowski, który spotkał o. Maksymiliana w czasie pobytu w Auschwitz, a słowa, które od niego wówczas usłyszał przemieniły go i ukierunkowały duchowo.

Przypomnijmy, że ojciec Maksymilian Maria Kolbe (Rajmund Kolbe), święty, męczennik, kapłan, filozof i teolog, wydawca, misjonarz, franciszkanin umierał śmiercią głodową na przełomie lipca i sierpnia 1941. Oddał swoje życie za bliźniego – Franciszka Gajowniczka. Jego postawa, wierna Chrystusowi, zdziwiła oprawców spod znaku pogańskiej swastyki. Konał w celi nr 18 w podziemiach bloku 11. Do końca spowiadał i udzielał rozgrzeszenia towarzyszom niedoli.

Nim dokonał heroicznego znaku wiary założył wraz ze współbraćmi w 1917 roku Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae). Wstrząsnęły nim bolszewicki przewrót w Rosji i agresja wobec religii ogarniająca ówczesny świat. Od 1922 r. wydawał miesięcznik „Rycerz Niepokalanej” (w 1938 r. nakład miliona egzemplarzy), a od 1935 r. „Mały Dziennik”. W latach 1931–1935 prowadził działalność misyjną w Japonii, w Chinach i w Indiach.

Po powrocie do Polski postanowił uruchomić małą radiofonię, czyli stacje nadawcze małej mocy w Niepokalanowie. Zgodnie z obowiązującym w przedwojennej Polsce prawem nie istniała taka możliwość więc został krótkofalowcem o znaku SP3RN (jak Radio Niepokalanów). Stacja nadawała na przełomie lat 1937/1938, pokrywając swoim zasięgiem praktycznie obszar całego kraju – i to pomimo przeszkód ze strony sanacyjnych władz.

Został przewieziony do KL Auchwitz 28 maja 1941 roku. Na ręku wytatuowano mu numer 16670. do współwięźnia Józefa Stellera powiedział: „Nienawiść nie jest siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość”.
29 lipca 1941 roku podczas apelu obozowego O. Kolbe wyszedł przed szereg współwięźniów po tym, jak na obozowym placu wyselekcjonowano dziesięć osób, które miały umrzeć w głodowej celi śmierci za to, że jeden więzień uciekł.
„Czego chce ta polska świnia?” – zapytał zaskoczony „Lagerfuehrer” Karl Fritzsch, przedstawiciel „rasy panów”, kiedy stanął przed nim o. Maksymilian w pasiaku, wyprostowany jak struna, z majestatycznym spokojem na twarzy.

Po niemiecku O. Maksymilian poprosił, by mógł zająć miejsce współwięźnia Franciszka Gajowniczka, który rozpaczliwie błagał oprawców o litość. Zapytany „dlaczego?”, odparł: „Jestem księdzem katolickim”.

Po kilku dniach głosy z celi śmierci cichły. Niemcy kazali pod nadzorem kapo wynosić ciała kolejnych zmarłych.
Kolbe zmarł ostatni, dobity zastrzykiem z kwasu karbolowego, wstrzykniętego mu najprawdopodobniej 14 sierpnia 1941 r.

Na losy świętego wpłynęło widzenie jakie miał w kościele św. Mateusza w Pabianicach.

- Prosiłem Matkę Bożą, żeby mi powiedziała, co ze mną będzie… Wtedy Matka Boża pokazała mi się, trzymając dwie korony: jedną białą, a drugą czerwoną. Spytała, czy chcę tych koron; biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, a czerwona, że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę dwie – wspominał o. Kolbe.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę