Ofiara Grudnia 1970 nie poszła na marne. Uroczystości w Bazylice św. Brygidy i na Placu Solidarności

– Czy jesteśmy wierni ideałom, za które stoczniowcy oddali życie? Mamy i chleb, i wolność, i nową Polskę, ale czy szanujemy to? – pytał, nawiązując do słów „Ballady o Janku Wiśniewskim”, biskup Zbigniew Zieliński podczas homilii wygłoszonej w Bazylice św. Brygidy. Uroczystą mszę świętą 16 grudnia w 45 rocznicę zbrodni Grudnia ’70 koncelebrowało trzech biskupów gdańskich: metropolita abp Sławoj Leszek Głódź oraz biskupi pomocniczy Zbigniew Zieliński i Wiesława Szlachetka.

fot. Paweł Glanert

 

Bratobójcza zbrodnia

– Odwołujemy się do miłosierdzia, ale jeszcze bardziej podkreślić musimy tu, w tej chwili modlitwy i prawdy, że miłosierdzie nie jest ślepą, przymykającą na wiele ważnych spraw temidą. Jest przyczynkiem do jeszcze szerszego otwarcia naszych oczu na prawdę i budowania na niej teraźniejszości i przyszłości – mówił w homilii bp Zieliński, który przypomniał wydarzenia z grudnia 1970 roku, opierając się także na własnych wspomnieniach oraz przekazie obecnym przez lata w jego rodzinie. – Idźmy zatem za radą proroka Izajasza do Pana , który sprawia pomyślność. Wołajmy: „Niebiosa wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją. Niechaj ziemia się otworzy. Niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwość”. W tym niezwykle ważnym adwentowym czasie Roku Miłosierdzia, świadomi naszych braków i zaniedbań wobec Boga i braci, również tych, których dzisiaj przywołujemy w pamięci, przyjmijmy pełne miłosierdzia Boże nawoływanie: „Nawróćcie się do mnie, by się zbawić” – apelował biskup Zieliński.

Do rozpoczętego niedawno w Kościele katolickim Świętego Roku Miłosierdzia odwołał się także w słowie wprowadzającym do mszy św. metropolita gdański. Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź porównał wydarzenia z grudnia 1970 roku do biblijnej bratobójczej zbrodni Kaina na Ablu. Metropolita gdański zaapelował jednak o miłosierdzie w poświęconym tej Bożej łasce roku.

We mszy św. w Bazylice św. Brygidy uczestniczyli związkowcy, rodziny ofiar Grudnia ’70, przedstawiciele władz, poczty sztandarowe, osoby represjonowane w stanie wojennym, zrzeszone w Stowarzyszeniu „Godność”. Obecni byli m.in. przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, przewodniczący ZRG NSZZ „S” Krzysztof Dośla, były prezydent Lech Wałęsa, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister w Kancelarii Prezydenta RP Maciej Łopiński, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jacek Kurski, nowy wojewoda pomorski Dariusz Drelich, były szef Związku poseł Janusz Śniadek, były wiceprzewodniczący „S” Andrzej Gwiazda, przedstawiciele IPN i władz miasta Gdańska.

Ofiara, która nie poszła na marne

Po zakończeniu mszy św. jej uczestnicy przeszli w uroczystym pochodzie, z zapalonymi zniczami, na Plac Solidarności. Pod pomnikiem Poległych Stoczniowców list prezydenta RP do organizatorów i uczestników uroczystości odczytał minister Maciej Łopiński. „Dzisiaj, gdy gromadzimy się w miejscach upamiętniających poległych i represjonowanych, przychodzimy ze świadomością spoczywającego na nas zobowiązania. Tym, którzy zginęli za chleb i wolność należny jest nasz wielki wysiłek, aby w niepodległej ojczyźnie urzeczywistniły się prawa obywatelskie i pracownicze, solidarność społeczna, równość szans i poszanowanie ludzkiej godności. Dziękuję wszystkim, którzy kultywują pamięć o ofiarach grudnia i wypełniają marzenia pokoleń o lepszej Polsce. Nie wolno nam uchybić temu patriotycznemu dziedzictwu. Cześć poległym stoczniowcom. Cześć współrodakom, którzy złożyli najwyższą ofiarę dla wolności ojczyzny” – napisał m.in. Andrzej Duda.

Marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski podkreślił, że w grudniu 1970 roku robotnicy nie upominali się o chleb, ale o godne życie. Zaapelował, aby „już nigdy brat nie strzelał do brata”.

– Są tacy, którym nie jest po drodze, by być tu z nami. My pamiętamy i dziękujemy. Jako związkowcy zrobimy wszystko, aby wypełnić testament pomordowanych. Ten testament to nie tylko słowa, ale przede wszystkim czyny. Jesteśmy przekonani, że ten testament mieszkańców Gdańska, Gdyni, Szczecina, którzy oddali życie za wolną Polskę zostanie wypełniony, mimo tego, co dzieje się od kilku tygodni w naszej ojczyźnie w przestrzeni politycznej. Mimo sporów i jazgotu opozycji, która jeszcze parę tygodni temu była u władzy, a dzisiaj mówi o zamachu na konstytucję i demokrację. Jest w naszym kraju demokracja. Możecie demonstrować. To prawo wywalczyli wam stoczniowcy w 1970 i 1980 roku – powiedział przewodniczący „S” Piotr Duda, który podkreślił, że po wielu latach wspólnie ze związkowcami upamiętniają ofiary Grudnia ’70 prezydent, premier (obecna tego dnia na Śląsku podczas uroczystości w kopalni „Wujek”) i marszałek Senatu.

Dyrektor gdańskiego oddziału IPN prof. Mirosław Golon zaznaczył, że ofiara Grudnia ’70 stała się fundamentem Sierpnia ’80. – Grudzień 1970 to 45 pewnych ofiar śmiertelnych i około 1100 osób ciężko rannych. Ale rzeczywistych ofiar, zwłaszcza rannych, które nie zostały zarejestrowane i zidentyfikowane, jest zapewne kilka tysięcy więcej. Grudzień 1970 to także tysiące osób pobitych i miliony oburzonych i pokrzywdzonych. Dziesiątki milionów obywateli kraju, których dotknęła niesprawiedliwość źle zorganizowanego, źle rządzonego komunistycznego państwa. Ta Polska Ludowa była złą ojczyzną. Dla większości ludzi była krajem biedy, nędzy, wyzysku. Ofiara Grudnia 1970 nie poszła jednak na marne. To z niej zrodził się Sierpień 1980, dziesięciomilionowy niezależny samorządny związek zawodowy, który nadal jest w naszym kraju potrzebny. Niech żyje „Solidarność”! – zakończył prof. Mirosław Golon z IPN.

ACH

Czytaj także: 

Kwiaty i znicze dla ofiar dwóch grudniowych zbrodni

Są wśród nas. Młodzież i stoczniowcy uczcili ofiary Grudnia

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę