Odpowiedzialny przedsiębiorca i związkowiec mają ten sam cel: pomyślność zakładu pracy

Wśród blisko siedmiuset przedstawicieli organizacji związkowych NSZZ „Solidarność” z Regionu Gdańskiego, którzy spotkali się w poniedziałek 29 czerwca w Filharmonii Bałtyckiej był też Jarosław Flont, prezes Gdańskiej Stoczni „Remontowa” im. Józefa Piłsudskiego, wiodącego zakładu przemysłu okrętowego, w którym współpraca zarządu i związków zawodowych układa się pomyślnie w duchu dialogu od lat. Przynosi ona wymierny sukces gospodarczy tej stoczni, zadając kłam, że polski przemysł stoczniowy zasługiwał li tylko na likwidację. Tak tylko mogli twierdzić ludzi nie przygotowani do rządzenia krajem lub realizujący zalecenia płynące z zagranicy.  

Na zdjęciu: Jarosław Flont, prezes GSR, Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG „S” i Mirosław Piórek, lider „S” w Gdańskiej Stoczni „Remontowa”. © Paweł Glanert

jaroslaw_flont

 

– W 2008 roku otrzymaliśmy laur konkursu „Przedsiębiorca przyjazny pracownikom”. Było to jedno z kryteriów, że dzisiaj zostałem tutaj zaproszony. Jako dziecko wyrastające wśród Gdańskiej Stoczni Remontowej na Wyspie Ostrów, a od 22 lat wychowywany przez prezesa Piotra Soykę, dzisiaj szefa holdingu „Remontowa” wiem, że sukces stoczni nie byłby możliwy bez tego, co wywalczyła „Solidarność” przed 35 laty. Za to składam podziękowania i gratulacje – zaczął prezes Flont i omówił codzienność współpracy ze związkowcami. Liderem NSZZ „Solidarność” w „Remontowej” jest Mirosław Piórek, przewodniczący Krajowa Sekcja Przemysłu Okrętowego NSZZ „Solidarność”. Obecny prezes i związkowiec przed laty razem pracowali  przy projektach realizowanych w tej stoczni.

- Otoczenie nie jest łatwe. Z Europy przemysł okrętowy w formie, do której niegdyś się przyzwyczailiśmy odpłynął na Daleki Wschód. Nie da się go w dawnej formie przywrócić. To co było w Szczecinie, w Gdyni stało się nieco później także w Rostoku, w Hamburgu, w krajach skandynawskich – mówił o sytuacji w makroskali prezes „Remontowej”.

- Gdańska Stocznia „Remontowa” znalazła receptę dzięki temu, że mamy ideę i szanujemy ludzi. W długiej perspektywie nie da się prowadzić firmy bez wspólności celów. To nie jest świecie nic dziwnego. Nasi klienci wizytując stocznię życzą sobie spotkań z przewodniczącymi związków, z kadrowcem i pytają w jakiej formie zatrudniają pracowników. Jesteśmy stocznią, która w strategię wpisała utrzymanie zatrudnienia. W stoczni jest 1650 pracowników. Przyjmujemy nowych. Jako pracodawca wiem, że trzeba mieć związek zawodowy. Pracodawca nie będzie rozmawiał z każdym pracownikiem, ale będzie ze związkiem zawodowym. Na tym, na rzeczowym dialogu, polega nowoczesne zarządzanie. Potrzebna jest świadomość celu, wyznaczenie dokąd zmierzamy. Inaczej rozumuje tylko ten kto nie ma koncepcji, ale on może liczyć tylko na krótkotrwały sukces. Rozsądny pracodawca, mający strategię nie powie, że związki zawodowe są przeciwnikiem, ale że są partnerem – przekonywał Jarosław Flont i za to został nagrodzony oklaskami.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę