Oddali hołd internowanym

Przed dawnym obozem internowania w Strzebielinku spotkały się osoby, które tam przebywały oraz zaproszeni goście. – Tylko obecność nasza, ofiar i tych, którzy chcą pamiętać nie pozwala sprawcom żyć spokojnie – mówił przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Krzysztof Dośla.

Zdjęcia: Tomasz Wittbrodt

 

Zorganizowane 10 grudnia spotkanie opłatkowe połączone z mszą św. rozpoczęło się od złożenia kwiatów pod tablicą pamiątkową, która znajduje się na murze dawnego obozu internowania. W okresie między grudniem 1981 a grudniem 1982 przebywało w nim łącznie, w różnych miesiącach, kilkaset osób.

– Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że nasze spotkania mogą się odbywać – zaznaczył Roman Bielecki ze Stowarzyszenia Strzebielinek, jedna z osób przetrzymywanych w obozie (zatrzymany za to, że „zamierzał rozpowszechniać ulotki nawołujące do zakłóceń uroczystości 1 Maja, nakłaniał studentów WSM do pójścia pod pomnik ofiar grudnia 1970 w Gdańsku, pomimo zakazu władz”).

W zimnych celach, bez wyroków władza PRL umieszczała po kilkunastu zatrzymanych (z czasem, po wizytach delegacji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, więzienny rygor został złagodzony). Jednocześnie funkcjonariusze SB próbowali nakłonić przebywające tam osoby do podpisywania deklaracji lojalności lub wręcz współpracy.

– Wracamy w to miejsce dla upamiętnienia tamtych przeżyć – mówił ks. Marian Miotk, proboszcz Parafii św. Józefa Rzemieślnika w Gniewinie.

– Ale ten dzień nie może być jednym dniem w roku, kiedy nasze myśli będą kierowały się ku bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego państwa polskiego i dążeń demokratycznych społeczeństwa przeciwstawili się narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu – zwróciła się do zebranych poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

– Potrzeba pamięci nie tylko o naszych bezpośrednich doznaniach, ale również o tym wszystkim, co przeżywali najbliżsi, jest ważna w naszym życiu osobistym i społecznym – przyznał jeden z uczestników. – Wszyscy mamy nadzieję, że tamten czas już nigdy się nie powtórzy – dodał.

– Być może nie musielibyśmy się tu spotykać, być może nie byłoby nocy 13 grudnia, gdyby wcześniejsze zbrodnie totalitarnej, komunistycznej władzy; poznański czerwiec, grudzień na Wybrzeżu, radomski czerwiec zostały osądzone – powiedział Krzysztof Dośla i jednocześnie przypomniał, że do dziś żaden ze sprawców, ani głównych inspiratorów zbrodni przeciw narodowi nie został osądzony. – Mało tego, państwo polskie w całej swojej mocy i potędze nie potrafiło zbrodni nazwać zbrodnią i tylko obecność nasza, ofiar przestępstw i tych, którzy chcą pamiętać nie pozwala sprawcom żyć spokojnie. Nasza pamięć to zabezpieczenie, aby nigdy więcej do takich zdarzeń nie doszło, ale czy sama pamięć wystarczy? Chcielibyśmy, aby nikt więcej nie musiał występować w proteście przeciwko łamaniu praw człowieka i w obronie prawa do godnego życia.

Tomasz Wittbrodt 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę