NSZZ „Solidarność” zajęła gmach ministerstwa zdrowia – żądamy rozmów i „dobrej zmiany”

Zaostrzył się konflikt między związkami zawodowymi a ministerstwem zdrowia. Związkowcy z NSZZ „S” zajęli pomieszczenia resortu i żądają spotkania z premier Beatą Szydło.  Chcą spełnienia obietnic większych nakładów na ochronę zdrowia i „dobrej zmiany”.

Jak się dowiadujemy związkowcy z NSZZ „S” postanowili w południe czekać na zakończenie posiedzenia rządu.

- Przed wyjazdem na posiedzenie rządu z protestującymi spotkał się minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Związkowcy są otwarci na dialog z osobą ciszącą się zaufaniem i wiarygodnością. Taką osobą jest bez wątpienia premier Beata Szydło -  poinformowała nas Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia KK NSZZ „S”.

Protest „Solidarności” rozpoczął się zaraz po spotkaniu Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia, które odbyło się w poniedziałek u ministra Konstantego Radziwiłła.

- Minister zbywa nasze postulaty i nie zamierza realizować programu wyborczego – argumentuje Maria Ochman, liderka Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

Związki z Porozumienia Zawodów Medycznych, zrzeszające dziewięć ogólnokrajowych związków, które reprezentują m.in. lekarzy, pielęgniarki i położne, techników medycznych, fizjoterapeutów, rozliczą rząd z obietnic większych nakładów na ochronę zdrowia. Uzgodniły już datę wielkiej demonstracji.

Wcześniej minister zapowiadał prawdziwą rewolucję w ochronie zdrowia, czyli likwidację NFZ i powszechne ubezpieczenie zdrowotne Polaków.

Związkowcy twierdzą, że reformy systemu nie przyniosą rezultatu, o ile nakłady na zdrowie nie zwiększą się z obecnych 4,4 proc. PKB do 6 proc.

Związkowcy próbowali umówić się na spotkanie z premier Beatą Szydło, ale skończyło się na spotkaniu z szefową KPRM Beatą Kempą i ministrem Konstantym Radziwiłłem.

Radziwiłł od dawna deklaruje, że nakłady na służbę zdrowia powinny wzrosnąć do wspomnianych 6 proc. Poprzestał na  słowach.

Chodzi o projekt ustawy w sprawie minimalnego wynagrodzenia pracowników podmiotów leczniczych, przedstawiony na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego pod koniec czerwca. Związkowcy przypominają ministrowi Radziwiłłowi, że nie będąc jeszcze ministrem, domagał się np. trzykrotności średniej krajowej dla lekarzy specjalistów, a obecnie proponuje, by zarabiali 1,23 owej średniej.

Służba zdrowia reprezentowana przez NSZZ Solidarność oczekuje realizacji programu wyborczego PiS i obietnic złożonych naszemu środowisku w w exposé pani premier Szydło. Niestety, prace w Zespole Trójstronnym ds. Ochrony Zdrowia nie przyniosły niczego konkretnego

- Regionalna Sekcja Służby Zdrowia popiera w pełni działania Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność. W Zespole Trójstronnym do spraw Ochrony Zdrowia  prace się nie posuwają więc trzeba rozmawiać bezpośrednio z premier Szydło. Przewodniczący naszego Związku Piotr Duda, jako przewodniczący Rady Dialogu Społecznego został poproszony o pilotowanie takiego spotkania. Nie mamy niestety żadnej odpowiedzi od premier Szydło.  Skoro nic się pozytywnego nie dzieje, czyli nie ma efektów i nasze propozycje pozostały bez echa. A mówimy nie tylko o podwyżkach. Chodzi nam też o przyśpieszenie prac nad ustawą o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia przygotowanie i uchwaleni ustawy o sieci szpitali, zwiększenia finansowania państwowego Ratownictwa Medycznego i utrzymanie dotychczasowych zadań Państwowej Inspekcji Sanitarnej – przypomina Irena Jenda, przewodnicząca Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia „S” Regionu Gdańskiego.

24 września ma odbyć się manifestacja w Warszawie. NSZZ „Solidarność” dalsze działania uzależnia od spotkania z premier Szydło.

Sekretariat Ochrony Zdrowia NSZZ „S” zwrócił się o spotkanie z premier Beatą Szydło zwracał się 14 września, sygnalizując że rozmowy z ministrem Radziwiłłem nie przynoszą rezultatów i prowadzą do radykalizacji zachowań środowiska. Do tej pory nie otrzymali odpowiedzi, więc „Solidarności” na znak protestu postanowiła nie opuszczać siedziby ministerstwa, żądając spotkania z premier.

- Oczekujemy rozpoczęcia faktycznego rozwiązywania naszych problemów. Zamiast pustych słów i gry na czas, realnych decyzji i konkretnych terminów ich realizacji. Mamy pełną świadomość, że po ośmiu latach dewastacyjnej polityki kolejnych rządów PO-PSL nie nastąpi radykalna zmiana na lepsze. Nie formułujemy postulatów niemożliwych do realizacji – czytamy w oświadczeniu „S”.

- Poczuliśmy potraktowanie w sposób uwłaczający, z wyższością, lekceważeniem. I to przelało czarę goryczy. Znamy się od wielu lat, wiemy jakie były jego postulaty wcześniej. Pan minister podszedł dosyć arogancko. Wszyscy twierdzili, że ta sytuacja wymaga specjalnego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego - powiedziała Ochman.

Postulaty „Solidarności” to podwyżki wynagrodzeń dla wszystkich grup zawodowych, przyspieszenie prac na d ustawą o minimalnym wynagrodzeniu w służbie zdrowia oraz ustawa o sieci szpitali.

- Miał być dialog, a wyszedł protest. Pan minister po raz kolejny zlekceważył stanowisko i przedstawił propozycję 0 proc. wzrostu wynagrodzeń dla ludzi, którzy w większości pracują razem z zespołem. Wcześniej pan minister Zembala przydzielił podwyżki pielęgniarkom i położnym, ale oprócz tych grup są jeszcze diagności, laboranci, rehabilitanci, ratownicy, salowe. O tych ludziach nikt nie pamięta. Największa podwyżka dla pracowników służby zdrowia to będzie podwyżka płacy minimalnej – argumentowała Ochman.

Zdaniem liderki Sekretariatu rząd musi zacząć wprowadzać dobrą zmianę w służbie zdrowia. Elżbieta Witek, szefowa gabinetu politycznego premier Szydło zaproponowała, by do rozmów z Beatą Szydło doszło za tydzień, we wtorek. Maria Ochman zapowiedziała, że protest będzie trwał do skutku.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę