Nierówności płacowe w Polsce maleją, czas na wzrost płac w ślad za rosnącą wydajnością

Z wolna zmniejsza się różnica między najlepiej a najmniej zarabiającymi. Różnice zmalały najszybciej w Europie.

Najuboższym, czyli najmniej zarabiającym, poprawia się w Polsce szybciej niż tym z górnej dochodowej półki. Eurostat zbiera i opracowuje dane dotyczące zarobków. Te oczywiście odbiegają od naszych ambicji. Optymalne są zaś sytuacje, kiedy nierówności są mniejsze, ale i zarobki korespondują z jakością i wydajnością pracy.

Gospodarki państw, w których średnie zarobki są wyższe, są też i bardziej wyrównane. Dlaczego? Nie ma tam zbyt wielu chętnych do podjęcia nisko płatnej pracy więc pracodawcy muszą owe niższe zarobki zaoferować na odpowiednim poziomie.

Dane Eurostatu o wskaźnikach nierówności dla poszczególnych krajów przeliczono jako krotność zarobków tych z górnej jednej piątej drabinki płacowej (bogatych), w zestawieniu do jednej piątej opłacanych najniżej.

Za portalem money.pl, który przywołuje dane Eurostatu, podajemy, iż w Polsce najbiedniejszy z 20 proc. najbogatszych zarabia 4,8-krotność tego, co najbogatszy z 20 proc. najbiedniejszych, a przewaga bogatych od lat wyraźnie maleje. Bliżej więc jesteśmy wskaźników z Niemiec (4,6-krotność) czy Szwecji (4,3-krotność).

W latach 2005-2016 nierówność w Polsce zmieniła się z 6,6-krotności do 4,8-krotności. Tak dużej zmiany o 1,8 krotności nie odnotował nikt w Europie.

Najbliżej skali „równościowych” zmian w Polsce są Wielka Brytania, gdzie nierównowaga płac zmieniła się z 5,9-krotności zarobków bogatych do biednych w 2005 r. do 5,1-krotności w 2016 r., oraz Irlandia z 5,0 do 4,4-krotności.

Głównym powodem wyrównywania jest wzrost najniższych płac. Wynagrodzenie minimalne liczone w euro wzrosło z 210 euro w 2005 r. do 417 euro miesięcznie w 2016 r. I to przy spadku bezrobocia.

W 2016 roku minimum płacowe poszło w górę o 150 zł do 1850 zł, a obecnie to 2100 zł. Większy procentowo od Polski wzrost płac minimalnych w latach 2005-2016 odnotowały Rumunia (+221 proc.), Estonia. Łotwa, Litwa i Słowacja.

Malejąca nierówność zarobkowa oznacza pozytywny trend w gospodarce. Najniższe są w krajach, gdzie przeciętne płace to ponad 2,5 tys. euro na rękę, czyli Szwajcaria, Islandia, Norwegia, Dania, Szwecja, Finlandia i Irlandia.

Jest w nich tak równo, bo jest tak dobrze pod względem zarobków.

Jednak głównym celem państwa nie powinno być wyrównanie różnic. Jeśli tak, to bylibyśmy blisko marksizmu i leninizmu, który głosił hasła równości (w myśl orwellowskiego „wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze”) poprzez eliminację bogatszych „klas” społecznych. .

Celem gospodarki powinno być to, aby jak najwięcej ludzi dobrze zarabiało. Likwidować nierówności można też bez konieczności obciążania najbogatszych dodatkowymi daninami. W Rumunii zredukowano VAT z 24 do 19 proc. co zmieniło pozytywnie obraz tamtejszej gospodarki, co pozytywnie odbiło się głównie na płacach najuboższych.

Nadal najmniej „wyrównane” kraje to w kolejności: Serbia, Bułgaria, Rumunia i Litwa. Są to zarazem państwa, gdzie średnie zarobki należą do najniższych w Europie i nie przekraczają 700 euro miesięcznie. W pierwszej dziesiątce największego rozwarstwienia wynagrodzeń są m.in. Grecja, Portugalia i Włochy.

Nie jest też powodem do optymizmu wzrost pomocy socjalnej. Trudno bowiem pokusić się o dowód, że pomoc socjalna przyczynia się do rozwoju gospodarczego zamiast wzrostu płac w stronę godziwego wynagrodzenia za wykonaną pracę.

ASG

Download PDF

Powrót Drukuj stronę