Niemcy otworzą szerzej rynek pracy. Co to oznacza dla nas?

Czy będzie rewolucja na rynku pracy cudzoziemców w Polsce? Jeśli sprawdzą się zapowiedzi otwarcia niemieckiego rynku pracy dla Ukraińców wkrótce może okazać się, że spora ich grupa przeniesie się z Polski na Zachód. I to mimo bariery językowej. Polscy pracodawcy będą więc zmuszeni do sprowadzenia pracowników z Wietnamu, Białorusi, Gruzji, Pakistanu czy Sri Lanki, albo do podniesienia pensji.

Przypomnijmy, że Polak, a także Ukrainiec, może od 3 do 4 razy więcej może zarobić pracą w Niemczech niż w Polsce. Trzeba jednak, kalkulując emigrację „za pracą” brać pod uwagę też koszty życia.

Jak podaje „Rzeczpospolita” niemiecki rząd szykuje szersze otwarcie swojego rynku pracy dla osób spoza Unii Europejskiej. Przez pół roku będą mogli legalnie szukać zajęcia, a potem legalnie pracować. Nowe zasady mogą wejść w życie już od 2019 roku.

Eksperci rynku pracy szacują, że liczba wakatów w naszej gospodarce przekroczy nawet pół miliona i w ślad za tym spadłaby produkcja. Jedyne wyjście, to podnosić płace, albo sięgnąć po pracowników z Białorusi, Wietnamu, Pakistanu, Indii i Gruzji.

Na razie niemiecki rząd ma inny problem. Po wynikach wyborów w Hesji, w których CDU straciła jedną trzecią głosów na rzecz Zielonych i AfD kanclerz Angela Merkel oświadczyła, ze nie będzie kandydowała na przewodniczącą CDU. Porażka CDU i SPD w wyborach do landtagu w Hesji nie pozostaje bez wpływu na kondycję wielkiej koalicji oraz pozycję Angeli Merkel.

Ale też uwaga! Gonimy kraje „starej Unii”, starając się nadrobić dystans praktycznie nie do nadrobienia. Jest jednak nutka optymizmu. Otóż porównanie zarobków i siły nabywczej pieniądza w Polsce i w krajach tzw. starej Unii wypada coraz bardziej na naszą korzyść więc i opłacalnych kierunków emigracji zarobkowej jest mniej.

Średnia pensja w państwach, do których najchętniej emigrujemy, jest nadal dużo wyższa od naszej. Otóż jest to np. 3730 euro w Niemczech, 2957 euro we Francji, 2560 euro we Włoszech, 2482 euro w Wielkiej Brytanii i 2189 euro w Hiszpanii.

Jest i druga strona medalu, czyli koszty życia. A te w państwach „starej” UE są wyższe niż w Polsce. W Polsce za podstawowy koszyk dóbr płacimy o połowę mniej niż w swoich krajach Włosi, Niemcy i Francuzi, i prawie o dwie trzecie mniej niż Brytyjczycy. Różnice w cenach w pewnej mierze niwelują korzyści, jaką dają wyższe pensje w krajach zachodnich.

Poza krajem aktualnie przebywa około 2,3 miliona Polaków.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę