„Nie jesteśmy żadną bandą. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. 5 Wileńska Brygada AK na Pomorzu” – wystawa IPN – Szymbark, 27 lipca – 27 sierpnia 2012

Dwa lata po wybuchu Powstania Warszawskiego – 3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci na niespełna 18-letnią Danutę Siedzikównę, pseudonim „Inka”, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK. 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15  niezidentyfikowany z nazwiska oficer w mundurze KWB, najpewniej pracujący „pod przykryciem” (jego autentyczne dane nie zachowały się w archiwum MON i MSW), zabija z trzech metrów dziewczynę w gdańskim areszcie śledczym. W przesłanym grypsie z więzienia Siedzikówna napisała przed egzekucją: „Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba”. Oskarżycielem w procesie sanitariuszki był prokurator Wacław Krzyżanowski, który dla 17-letniej wówczas dziewczyny zażądał kary śmierci. Nigdy za tą winę nie odpokutował pobierając sutą emeryturę.
Dzisiaj imię Sanitariuszki „Inki” nosi w Sopocie skwer nieopodal budynku Uniwersytetu Gdańskiego, przy ul. Armii Krajowej, przy której mieszkał też prof. Lech Kaczyński, prezydent RP. Te dwa dramaty spajają jak klamrą losy pokolenia Kolumbów i żołnierzy antykomunistycznej armii.

Od 27 lipca do 27 sierpnia b.r. w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku (pow. kartuski, prezentowana jest najnowsza wystawa plenerowa, przygotowana przez gdański oddział Instytutu Pamięci NarodowejNie jesteśmy żadną bandą. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. 5 Wileńska Brygada AK na Pomorzu”. Autorkami wystawy są Izabela Brzezińska, historyk z gdańskiego oddziału IPN oraz Marzena Kruk, naczelnik archiwum gdańskiego oddziału IPN. Wystawa jest pierwszą od dziesięciu lat próbą zaprezentowania w tej formie szerszemu odbiorcy tragicznej, ale i bohaterskiej zarazem historii 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, która działała na Pomorzu w latach 1945–1946. Na 21 panelach przedstawiono dzieje 5 Wileńskiej Brygady AK na Wileńszczyźnie w 1944 r. i na Białostocczyźnie w 1945 r., jak i działania oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Pomorzu, w latach 1945–1946. Zaprezentowane zostały także poszczególne sylwetki dowódców („Łupaszki” oraz jego podkomendnych, sanitariuszek i łączniczek). Osobne miejsce na wystawie poświęcono działalności komunistycznego aparatu bezpieczeństwa oraz próbom upamiętnienia poległych, przez dzięsięciolecia zapomnianych lub oczernianych, „Żołnierzy Wyklętych” 5 Wileńskiej Brygady AK. Materiał ilustracyjny zaprezentowany na panelach wystawy pochodzi w przeważającej części ze zbiorów archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej oraz zbiorów prywatnych. Szymbark jest trzecim miejscem (po Lubichowie i Sopocie), w którym prezentowana jest wystawa.

Żołnierze Państwa Podziemnego walczyli z dwoma wrogami z Niemcami i  Sowietami. Później z funkcjonariuszami NKWD, UBP i KBW. Wielu zdołało, jak żołnierze 5. Brygady Wileńskiej AK, dostać się za linię Curzona i kontynuować działalność niepodległościową. Walczyli na Białostocczyźnie i na Pomorzu. Chociaż historia im przyznała rację muszą im wystarczyć epitafia w kościołach i poranne msze święte w rocznicę śmierci.

Na Pomorze członkowie sztabu Okręgu Wileńskiego AK trafili we wrześniu 1945 r. wraz z rzeszami repatriantów ze wschodnich województw RP. W Gdańsku bowiem stykały się trasy powrotów z Zachodu i przesiedleń ze Wschodu. Łatwiej więc było się zgubić. W Gdyni zakonspirował się Antoni Olechnowicz ps. „Pohorecki”. Inni ukryli się w Gdańsku i Sopocie. Nawiązali m.in. kontakt z gen. Stanisławem Kopańskim, szefem sztabu Polskich Sił Zbrojnych w Londynie. Powstał w Trójmieście ośrodek mobilizacyjny wileńskiej AK.
- Weszliśmy w stan przejściowy między wojnami. Długotrwałość tego okresu nie da się przewidzieć – pisał „Pohorecki”. Partyzanci ze wschodu szykowali się do walki. Do lasu szli z bronią w ręku, tak jak wcześniej na Wileńszczyźnie i Białostocczyźnie. Kierowała nimi determinacja i przeświadczenie, że nowe porządki są nie dla nich, a bezpieka, siły pomocnicze nowego okupanta, i tak im nie podaruje.  Jesienią 1945 r. swoje kwatery przenosi z Podlasia zgrupowanie Zygmunta Szendzielarza, legendarnego „Łupaszki”. Żołnierze mieli za sobą  gorzkie, tragiczne doświadczenia. Na Wybrzeże trafiają partyzanci, którym udało się uciec z obozów w Rosji, jak Feliks Selmanowicz „Zagończyk” i Jerzy Lejkowski „Szpagat” (członek oddziału „Kmicica”, którego żołnierzy wymordowali podstępnie partyzanci sowieccy w 1943 r., później w 1 i w 4 Szwadronie 5. Brygady na Pomorzu i na Warmii).  Przed dowódcami stanęło zadanie zorganizowania punktów informacyjnych, lokali konspiracyjnych i punktów werbunkowych. Partyzantów trzeba było zaopatrzyć w broń, żywność, lekarstwa i środki transportu. Magazyny konspiracyjne były m.in. w okolicach Sztumu i Malborka, w Wejherowie,  Gdańsku – Stogach, w powiecie tucholskim.
- Nie byliśmy poszukiwaczami przygód. To nie było życiowe awanturnictwo. Nie bawiliśmy się w Indian. Szliśmy do lasu przekonani, ze będzie wojna światowa. Nie mieliśmy złudzeń czego możemy spodziewać się po komunistach i ich mocodawcach – wspominał przed 10 laty w rozmowie z nami Olgierd Christa ps. „Leszek”. Jego szwadron stacjonował w 1946 r. m.in. w  Borach Tucholskich.
- Ludzie patrzyli na nas ze zdziwieniem. Początkowo z rezerwą. Oto widzieli wojsko, chodzące w mundurach w biały dzień, pod bronią – wspominał Christa.   

Epilog

W lipcu 1950 r. zapadły wyroki śmierci na żołnierzy „bandyckiej” AK. Zarzucono im terroryzm, współpracę z Gestapo, mordowanie członków lewicowego podziemia. Ppłk. Antoni Olechnowicz ps. Pohorecki, ostatni Komendant Okręgu Wileńskiego AK (ostatecznie rozbitego w 1949 r.), który doprowadził do ewakuacji Okręgu za linię Curzona i nawiązał bezpośredni kontakt z Naczelnym Wodzem, mjr Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka”, dowódca V Wileńskiej Brygady AK na Wileńszczyźnie oraz zgrupowania 5. i 6. Brygady na terenie Polski północnej, por. Lucjan Minkiewicz, ps. „Wiktor”, żołnierz 6. Brygady oraz por. Henryka Borowskiego ps. „Trzmiel”, oficer kontrwywiadu wileńskiej AK – 8 lutego 1951 r. zostali rozstrzelani w piwnicy więzienia na Mokotowie. Tracili życie w kilkunastominutowych odstępach.

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę