Nie damy się podzielić! Pikieta pracowników służby zdrowia w Warszawie

„Ministrze serce nie masz”, „Służba zdrowia – największy biznes wszechczasów”, „Recepta Zembali – upadłość szpitali”, „Żądamy dialogu społecznego”, „Jesteśmy razem” – pod takimi hasłami 12 października przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia w Warszawie odbyła się ogólnopolska pikieta pracowników służby zdrowia, zorganizowana przez Krajową Sekcję Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego oraz Krajowy Sekretariat Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

Związkowcy domagali się równego traktowania i podwyżek wynagrodzeń dla wszystkich pracowników ochrony zdrowia. Przypomnijmy, że w myśl niedawnego porozumienia zawartego przez rząd z pielęgniarkami i położnymi dodatkowe środki zostaną przekazane na podwyżki płac tylko dla tej grupy zawodowej. Tymczasem służba zdrowia to także sto tysięcy pracowników wykonujących inne zawody medyczne: ratownicy medyczni, fizjoterapeuci, opiekunowie, technicy radioterapii i elektroradiologii i inni. Przedstawiciele tych zawodów przedstawili przed Ministerstwem Zdrowia długą listę problemów. Gdyby ich świadomość mieli pacjenci, pewnie włos jeżyłby im się na głowie. To praca na umowach śmieciowych, szkolenia zawodowe opłacane z prywatnych pieniędzy, nawet 400 godzin pracy w miesiącu i bardzo często wynagrodzenie miesięczne w wysokości… 1350 zł na rękę.

– Rozwarstwienie wynagrodzeń w służbie zdrowia jest ogromne – przekonywali protestujący – Czasami lekarz za jeden dyżur weekendowy otrzymuje więcej niż inny pracownik zarobi w ciągu dwóch miesięcy. Pomimo tego pikietujący zapewniali, że nie dadzą się podzielić. W proteście solidarnie wzięły udział także przedstawicielki pielęgniarek i położnych.

Wśród około tysiąca uczestników pikiety nie zabrakło związkowców z Regionu Gdańskiego NSZZ „S” z Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia, Podmiotu Leczniczego „Copernicus”, gdańskiego oddziału NFZ, Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku oraz pracowników ZRG.

– Protest oceniam jako udany. Pikieta była duża i zauważalna. Mam nadzieję, że wpłynie ona na postrzeganie pracowników służby zdrowia przez decydentów, ale także opinię publiczną. Przecież w ochronie zdrowia pracują nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale również wiele innych grup zawodowych. Nie można ich lekceważyć, bo opieka zdrowotna to system naczyń połączonych. Każde ogniwo ma znaczenie. Chyba nikt z nas nie chciałby, żeby opiekował się nim źle opłacany, niezadowolony i przemęczony personel – argumentowała przewodnicząca Regionalnej Sekcji Zdrowia NSZZ „S” w Gdańsku Irena Jenda.

Związkowcy złożyli petycję na ręce wiceminister zdrowia Beaty Małeckiej-Libery. Przekonują w niej, że wprowadzenie podwyżek dla wszystkich grup zawodowych w służbie zdrowia jest możliwe jeszcze w tym roku, ponieważ projekt odpowiedniego rozporządzenia wciąż znajduje się na etapie konsultacji społecznych i można wprowadzać w nim zmiany. Czy jednak ze strony Ministerstwa Zdrowia będzie taka wola? – Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu – obrazowo przedstawiła stan dialogu społecznego w służbie zdrowia przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „S” Maria Ochman.

W drodze powrotnej z pikiety związkowcy z Regionu Gdańskiego odwiedzili jeszcze restaurację „Ewa & Przyjaciele”, otwartą przez sztab PiS. Specyficzna to restauracja, bo nie można w niej nic zjeść. Można za to przypomnieć sobie największe afery rządów PO-PSL. Swoje miejsce ma także afera taśmowa, a w niej słowa byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, które musiały wyjątkowo zaboleć pracujących za 1350 zł pracowników służby zdrowia: „Tylko złodziej albo idiota pracuje za 6 tys. zł miesięcznie”…

ACH

fot. A. Chmielecki

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę