Neokolonializm zamiast etosu

Po 1989 roku w Polsce powstała patologia – rządzą przedstawiciele dawnej komunistycznej nomenklatury, nie ma miejsca na etos „Solidarności” – zauważa felietonista „Tygodnika Solidarność” prof. Marek Jan Chodakiewicz. Komentarz tego uznanego historyka, wykładowcy w Instytucie Polityki Światowej w Waszyngtonie, autora książek „Między Wisłą a Potomakiem” oraz „O prawicy i lewicy”, można potraktować jako jedną z puent do niedawno obchodzonej rocznicy Sierpnia ’80. Czy zwycięstwo „Solidarności” zostało dobrze wykorzystane?

Prof. Chodakiewicz, przywołując m.in. specjalistę do spraw transformacji ustrojowych i gospodarczych prof. Witolda Kieżuna, podkreśla, że sytuacja w Polsce po 1989 roku przypomina rzeczywistość neokolonialną w Afryce – wąskie grupy „elit” (biurokraci państwowi, wojskowi, przedstawiciele tajnych służb) żerują na większości społeczeństwa.

Zdaniem Marka Chodakiewicza wynika to z przyjęcia neoliberalnego kierunku polskiej transformacji. „W neoliberalizmie liczy się tylko zysk, nie ma moralności. To wiedzie do neokolonializmu (…) Balcerowicz to post-Sowiet, który jeden materializm (marksistowski) zmienił na drugi (kapitalizm polityczny). Rozwiązania, jakie proponował po ’89 roku były z ducha neoliberalne i prowadziły do uczynienia z Polski właśnie neokolonii. Razem z Jeffreyem Sachsem, doradcą Międzynarodowego Funduszu Walutowego, działali tak, aby ocalić komunistów jako kapitalistów, a jednocześnie skruszyć gospodarkę komunistyczną, etatystyczną. Udało się: powstała patologia, ale nomenklaturszczycy rządzą nadal jako postkomuna” – pisze w „Tygodniku Solidarność” prof. Chodakiewicza.

Czy była inna droga? Zdaniem polsko-amerykańskiego historyka podczas transformacji Polska powinna wykorzystać tradycyjne, przedwojenne elity, który żyły wówczas na emigracji oraz wykorzystać model rozwoju „azjatyckich tygrysów”. „Tam wysokie płace robotnicze i protekcjonizm państwowy idą ramię w ramię z rozwiązaniami rynkowymi oraz jasnymi prawami, które ograniczają znacznie korupcję” – czytamy w felietonie prof. Marka Chodakiewicza.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę