Naszym zadaniem – chronić przemysł!

W niedzielę w Katowicach doszło do podpisania porozumienia pomiędzy rządem PO-PSL, a przedstawicielami związków zawodowych m.in. NSZZ „Solidarność”, reprezentującymi protestujących górników z Kompanii Węglowej.

Górnictwo to nasz przemysł strategiczny. Dlaczego? Poniżej tylko kilka z wielu argumentów przemawiających za znaczeniem przemysłu. Pokazujemy o jaką stawkę idzie gra na Śląsku i w tych rejonach Polski, gdzie ostały się resztki narodowego majątku.

Przypomnijmy, że rocznie z polskich kopalń do budżetu trafia około 7 mld zł. Przez ostatnie 25 lat górnictwo odprowadziło do budżetu państwa 200 mld zł. Wyliczenia NIK wskazują, że w tym samym czasie pomoc dla tego sektora gospodarki szacowana jest na 60-65 mld zł.

Przewidując rozwój wypadków w ub.r. w majowym „Magazynie Solidarność” zamieściliśmy raport „Chronić przemysł!”. Tezy w nim postawione okazały się boleśnie aktualne. Widać rządzący są odporni na argumenty.

Na atuty Polski składa się to, że jest nadal krajem przemysłowym, posiadającym tradycje, szkoły, kompetencje, sieci logistyczne itd. Zasoby te należy docenić i chronić. Struktura przemysłu będzie bazą dla sektora usług. Jeżeli jednak struktura ta zniknie, perspektywy rozwoju będą pesymistyczne. Myślenie o gospodarce opartej wyłącznie na usługach jest utopią.

Musimy żądać odpowiedzi od rządu i ubiegających się o nasze głosy partii politycznych na pytania: Jaka jest rola przemysłu w polskim rozwoju gospodarczym? Czy dążenie do tworzenia społeczeństwa opartego na usługach nie jest mitem lub też ślepą uliczką? Czy można się obejść bez polityki przemysłowej? Jak w praktyce zrealizować deklaracje na temat tejże polityki? Czy polski przemysł jest w stanie zapewnić miejsca pracy wysokiej jakości, dostosowane do wymogów społeczeństwa opartego na wiedzy?

W Polsce udział przemysłu w produkcji krajowej brutto wynosi ponad 20 proc. Dotychczas rola Komisji Europejskiej polegała na realizowaniu polityki konkurencji, która w znacznej mierze opierała się na zasadzie liberalizacji i deregulacji rynków, zwłaszcza rynków przemysłowych. Polityka przemysłowa była często postrzegana jako sprzeczna z założeniami budowania rynku wewnętrznego, ponieważ opiera się częściowo na interwencji państwa. Przypomnijmy, że dwie największe polskie stocznie (Gdynia i Szczecińska Nowa) ogłosiły w 2009 r. upadłość po tym, jak w listopadzie 2008 r. Komisja Europejska uznała, że udzielona zakładom w Gdyni i Szczecinie przez polski rząd pomoc publiczna jest nielegalna.

Przez wiele lat dla reprezentującej liberalne poglądy komisji sama idea polityki przemysłowej, a zatem pewnej formy interwencjonizmu państwowego, była nie do przyjęcia. Pogląd ten radykalnie zmienił się wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego.

Załamanie sektora finansowego uwydatniło iluzoryczność gospodarki, w której zbyt duży nacisk kładziony jest na sektory finansowe. Gigantyczna pomoc, jakiej państwa udzieliły zagrożonym upadłością bankom, funduszom emerytalnym i ubezpieczycielom, utorowała drogę do ożywienia polityki publicznej w zakresie regulacji i strategicznego ukierunkowania rozwoju gospodarczego.

W końcu Komisja Europejska, która przez lata relatywizowała dezindustrializację w Europie, ponownie umieściła przemysł w centrum europejskiej strategii rozwoju. „Europa potrzebuje przemysłu, a przemysł potrzebuje Europy” – to pierwsze słowa komunikatu Komisji Europejskiej dotyczącego wyzwań, jakimi są utrzymanie i rozwój działalności przemysłowej.

Przemysł wyróżnia się na tle pozostałych sektorów gospodarki. Ekonomiści są zgodni co do stwierdzenia, że odgrywa on szczególną rolę, gdyż cechuje go rozwój innowacji technologicznych. Polska skupia największych producentów AGD. Jednak są to technologie obce, które mają u nas swoje montownie.

Przemysł ma odgrywać strategiczną rolę w niezależności i suwerenności gospodarczej. Silny przemysł jest niezbędny dla zapewnienia wzrostu gospodarczego i zrównoważonego bilansu handlowego.

Argumenty za koniecznością dążenia do silnego przemysłu:

  • Przemysł stanowi głównego klienta dla pozostałych sektorów ekonomicznych
  • Przemysł jest głównym dostawcą dla innych sektorów
  • Przemysł jest ważniejszym źródłem konkurencyjności pozacenowej
  • W przemyśle występuje efekt synergii wewnątrz- i międzysektorowej, która sprzyja regionalnej polityce rozwoju
  • Przemysł może zagwarantować stabilne i dobre miejsca pracy
  • Przemysł stanowi niezbędne wsparcie dla budżetu państwa.

Innowacyjna gospodarka

Ktokolwiek będzie rządził po wyborach z 2015 roku, nie będzie mógł zlekceważyć konieczności wspierania innowacyjnych rozwiązań w gospodarce. Nie należymy do tych krajów, które uczyniły innowacje kluczem rozwoju. Wciąż jesteśmy w unijnym ogonie. Odpływ młodych, dobrze wykształconych specjalistów to strata dla gospodarki. Liczba osób zatrudnionych w sektorze badawczo-rozwojowym jest jedną z najniższych wśród krajów europejskich.

Raport GUS podaje, że nakłady na cele badawczo-rozwojowe w 2012 r. osiągnęły poziom 14,3 mld zł. W roku 2008 wynosiły 7,7 mld zł.

Pieniądze te nie przełożyły się na zmianę wskaźników gospodarczych. Tymczasem rozwój gospodarki opartej na wiedzy jest jednym z kluczowych unijnych priorytetów na lata 2014-2020. Unia Europejska tylko na realizację jednego programu badań naukowych „Horyzont 2020” chce wydać ok. 77 mld euro.

Z danych GUS wynika, że mimo podwojenia środków na badania i rozwój, tylko 6 osób na tysiąc pracujących działa w tym sektorze, gdy średnia unijna to 12,2, czyli tyle, co w sąsiadujących z nami Czechach.

Słabo wypadamy w udziale pracujących w sektorach wysokiej techniki. Tylko 2,9 proc. pracowników zajmuje się tym obszarem, a średnia UE to 3,8 proc. W Czechach jest to 4,4 proc. ogółu pracujących.

Mizerny jest udział eksportu produktów wysokiej techniki w eksporcie ogółem. W Polsce w 2012 r. stanowił on 5,9 proc., w Czechach – 16 proc., na Węgrzech – 17 proc. Średnia unijna to 15,6 proc.

W 2012 r. Urząd Patentowy RP przyznał 1848 patentów. To poziom z połowy lat 90.  W zestawieniu zgłoszeń wynalazków do Europejskiego Urzędu Patentowego na milion mieszkańców liderem jest Luksemburg z 812 zgłoszeniami, dalej Szwajcaria z 385 i Niemcy z 277. Dla Polski ten wskaźnik to 10, a dla Węgrzech i Czech dwa razy więcej.

Reindustrializacja – szansa czy mit

Kraje rozwinięte starają się zahamować lub nawet odwrócić proces zmniejszania się roli przemysłu w gospodarce. Unia Europejska opracowała strategię rozwoju gospodarki do roku 2020, w której położono nacisk na inwestowanie w nowoczesny przemysł.

Niegdyś przemysł dawał miejsca pracy stabilne i wysoko płatne. Potrzebni byli wyspecjalizowani robotnicy, inżynierowie, operatorzy skomplikowanych maszyn. W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej robotnicy przemysłowi stali się klasą średnią. Dzięki silnym związkom zawodowym zyskali ochronę swych praw. Tymczasem wynagrodzenia w usługach są zwykle niższe, zwłaszcza w mało skomplikowanych – w gastronomii, handlu, firmach kurierskich. Na ogół są zbliżone do płacy minimalnej.

– Fundamentem silnej klasy średniej musi być gospodarka, która generuje więcej dobrych miejsc pracy w trwałych, rozwijających się branżach – mówił prezydent Barack Obama na Uniwersytecie Knox w Galesburgu.

W 2010 r. opracowana została pierwsza strategia „Europa 2020”, w której zapowiedziano prowadzenie skoordynowanej polityki przemysłowej – „Polityka przemysłowa w erze globalizacji”. Komisja Europejska przygotowała dokument „Silniejszy przemysł europejski na rzecz wzrostu i ożywienia gospodarczego”: „Europa musi przywrócić swemu przemysłowi należną mu rolę w XXI w. Jest to jedyny sposób, by zapewnić zrównoważony wzrost gospodarczy, tworzyć miejsca pracy wysokiej jakości i rozwiązywać obecne problemy społeczne”. Zwolennicy reindustrializacji nadzieje wiążą też z nową falą wynalazków, jak nanotechnologia i grafen.

Jednak ani Barack Obama, ani Komisja Europejska nie przedstawiają żadnego pomysłu na usunięcie przyczyn outsourcingu produkcji przemysłowej do krajów rozwijających się.

W dokumencie Komisji Europejskiej jest sprzeczność. Z jednej strony stwierdza się, że „przemysł europejski ma do czynienia z wyższymi cenami energii niż ceny dla przemysłu w innych gospodarkach rozwiniętych, takich jak USA, Kanada, Meksyk i Korea”. Z drugiej zaś jest zapowiedź kontynuowania dotychczasowej polityki energetyczno-klimatycznej, a nawet jej zaostrzenia. Jeżeli energia pozostanie droga – to jak przemysł ma się szybciej rozwijać?

Niemiecka solidność

Sposób na utrzymanie u siebie produkcji przemysłowej mają Niemcy. To niemieckie rodzinne firmy średniej wielkości. W tym wypadku „średnia wielkość” to zatrudnienie rzędu 500-1000 osób. Firmy te unikają giełdy, która oznacza utratę kontroli nad spółką przez ich założycieli. Przykładają wagę do tradycji, jakości i dobrej współpracy z lokalną społecznością i ze szkołami zawodowymi. Unikają zadłużenia, chroniąc niezależność. Przed ponad wiekiem Carl Miele wycisnął na produkowanych pralkach motto: „Semper melior”, czyli: „Zawsze lepszy”.

– Ważne jest, by linie produkcyjne pozostawały w kraju – mawia Markus Miele, wnuk założyciela firmy. I to stanowi sedno sprawy.

- Polska jest krajem przemysłowym, posiadającym w tej dziedzinie tradycje, uczelnie techniczne, a przede wszystkim przedsiębiorstwa, w wielu ważnych sektorach przemysłowych, przedsiębiorstwa, w których pracują tysiące znakomitych fachowców. Zasoby te należy chronić i rozwijać. To na nich opiera się realna gospodarka gwarantująca rozwój naszego kraju i dobrobyt obywateli. To od ich właściwego wykorzystania i rozwoju zależą nowe miejsca pracy. Produkcja przemysłowa wymaga zapewnienia rzetelnych i stabilnych warunków prawnych, zwiększenia inwestycji w badania i rozwój, poprawy współpracy uczelni i ośrodków badawczych z przemysłem, aby zwiększyć jego innowacyjność. Globalna gospodarka XXI wieku wymaga jasnej polityki przemysłowej naszego Państwa, polityki, której dziś nie ma – czytamy w stanowisku XXVI Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w sprawie przemysłu.

Skutki pakietu klimatycznego będą opłakane

Priorytetem polityki gospodarczej poszczególnych krajów coraz częściej staje się zwiększenie potencjału produkcyjnego, a energetycznej – powrót do tańszych, sprawdzonych paliw kopalnych – węgla i gazu ziemnego.

Jeśli UE chce pozostać wiodącą światową gospodarką, musi zrezygnować z „Europejskiej Wspólnoty Wiatraków i Solarów” i odświeżyć koncepcję Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Świat wkracza w fazę kolejnej rewolucji przemysłowej, charakteryzującej się wzrostem udziału sektora produkcyjnego w strukturze PKB. W dobie trwającego kryzysu polityka klimatyczna zaczęła kolidować z rozwojem gospodarczym i stopniowo ustępuje ekonomicznemu pragmatyzmowi.

Skutki przyjęcia pakietu klimatycznego, dotyczącego redukcji emisji gazów cieplarnianych po 2020 r., będą dla polskiej gospodarki opłakane. Ze względu na zależność między wzrostem gospodarczym a wzrostem emisji gazów, gra toczy się o konkurencyjność gospodarczą, o to, jakie surowce energetyczne oraz technologie otrzymają polityczne i finansowe wsparcie.

Potencjalnych przegranych może być wielu, w tym – Polska. Gospodarka i sektor energetyczny, z uwagi na generowanie 90 proc. energii elektrycznej w elektrowniach węglowych, zapłacą cenę za wdrożenie postanowień unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego.

Nowe porozumienie, które zastąpi to z Kioto z 1997 roku, powinno zostać zawarte do końca 2015 r. To plan Unii Europejskiej, która forsuje redukcję emisji dwutlenku węgla, a narzędziem ma być energetyka odnawialna. W istocie ta idea jest biznesowym przedsięwzięciem, na którym producenci niskoemisyjnych technologii generowania energii zarobili miliardy. Gdy Europa liczy straty poniesione w walce z globalnym ociepleniem, Chiny liczą zyski. UE jest jedynym regionem świata, który zmniejszył swoje emisje. Wysiłek Unii w tym zakresie nie ma większego znaczenia, bowiem odpowiada ona zaledwie za 11 proc. światowych emisji.

Chiny, podobnie jak USA, nie ratyfikowały międzynarodowego protokołu z Kioto, za to stały się największym na świecie producentem i eksporterem modułów fotowoltaicznych.

Dziś to Stany Zjednoczone, z dwukrotnie tańszym prądem i gazem w porównaniu z cenami w Europie, znacznie poprawiły warunki prowadzenia działalności produkcyjnej. Efektem jest powrót amerykańskiego przemysłu. Na drugim biegunie zmian znajduje się Unia Europejska. Od 2005 r. ceny energii wzrosły tu o 35 proc.

Na świecie rośnie też zużycie węgla, który jest źródłem najtańszej energii elektrycznej, a od którego UE się odżegnuje. W latach 2010-12 o 21 proc. wzrosło ono w Indiach, o 14 proc. w Chinach, o 11 proc. w Rosji i o 3 proc. w Niemczech.

Stosunkowo niskie ceny energii produkowanej w Polsce są, oprócz taniej i wysoko wykwalifikowanej siły roboczej, jedną z naszych przewag konkurencyjnych.  Dlaczego zatem rząd PO-PSL zaplanował uderzenie w przemysł? Czy odpowiedź poznamy dopiero po jesiennych wyborach parlamentarnych?

Artur S. Górski

 

 

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę