Nasze wspomnienia

jp2-wspomnienia

fot. Wojciech Milewski

 

Dr Waldemar Uziak, pracownik naukowo-dydaktyczny Katedry Prawa Pracy WPiA UG, kierownik Działu Prawnego ZRG „S”

– Jeszcze jako student w latach 70. ubiegłego wieku miałem okazję uczestniczyć we mszach świętych celebrowanych przez kardynała Karola Wojtyłę, ówczesnego metropolitę krakowskiego w kościele Najświętszego Serca Jezusowego we Wrzeszczu. Docierały też do nas informacje, jak wiele ważkich spraw prowadzi przyszły papież Jan Paweł II dla Kościoła, że na nic zdały się agenturalne zabiegi ówczesnych władz, by przeciwstawić kardynała Wojtyłę kardynałowi Wyszyńskiemu.

W 1978 roku nie miałem wątpliwości, że wybór kardynała Wojtyły na Stolicę Piotrową będzie ważny nie tylko dla polskiego Kościoła. Wieczór 16 października 1978 roku, kiedy wypowiedziane zostały słowa „Habemus Papam, Carolus Wojtyla!”, wspominam jako jeden z najważniejszych dni w moim życiu, porównywalny z narodzinami dzieci, z ich ślubami. Byłem też pod wielkim wrażeniem udziału w swoistym bierzmowaniu narodu, wśród rzesz zgromadzonych na krakowskich Błoniach w 1979 roku, i spotkania na krakowskiej Skałce. Nie zapomnę widoku młodych ludzi, którzy opanowali całą przestrzeń, łącznie z okolicznymi dachami, spontanicznego spotkania, podczas którego papież odłożył kartki z przemówieniem i rozmawiał z nami tak po prostu.

W pamięci mam swoiste motto, słowa z placu Zwycięstwa, że człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa i człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa, rozwinięte w encyklice „Redemptor Hominis”. To przesłanie jest ważne, podkreśla podmiotowość człowieka, odnosząc ją też do relacji z ludźmi, których spotykam na swej drodze, dla których doradzam, dla których prowadzę zajęcia. To jest zobowiązanie. Nie mogłem więc nie włączyć się od 1980 roku w dzieło „Solidarności”.

 

Janusz Śniadek, poseł PiS, były przewodniczący „Solidarności”

Pamiętam wyjątkową radość, gdy jako student Politechniki Gdańskiej dowiedziałem się o wyborze Karola Wojtyły na papieża. Pierwszą papieską pielgrzymkę do ojczyzny śledziłem jeszcze w telewizji, ale w 1987 r. uczestniczyłem w mszach św. na Zaspie i na skwerze Kościuszki w Gdyni. Ta druga eucharystia znajduje się z reguły w cieniu gdańskiej mszy, ale pamiętam duże wrażenie, jakie na mnie i kolegach z gdyńskiej stoczni wywarły słowa Jana Pawła II skierowane do ludzi morza. Za swoisty testament Ojca Świętego dla ludzi „S” uważam jego przemówienie w Auli Pawła VI podczas związkowej pielgrzymki w listopadzie 2003 r. Papież wymienił wówczas katalog spraw, w których „S” nie może milczeć, bez względu na konsekwencje i ataki. To m.in. kwestie czasu pracy, zatrudniania na czarno, macierzyństwa, urlopów. Jan Paweł II doskonale orientował się w trudnej sytuacji pracowników w Polsce, a wiemy chociażby z jego encyklik, jak dużą wagę przywiązywał do godnych warunków pracy. Można powiedzieć, że papieskie słowa do dziś stanowią fundament programowy „Solidarności”.

Paweł Glanert, fotograf, członek OM NSZZ „S” Stoczni Gdańskiej

Jan Paweł II jest dla mnie najwybitniejszym Polakiem w historii. Dokonał wielkich rzeczy nie tylko dla Kościoła, ale także dla politycznych zmian na świecie. Był doskonałym mówcą, dlatego jego nauki były zrozumiałe dla każdego, nie tylko dla intelektualistów. Dzięki temu wpływał na kręgosłup moralny całego społeczeństwa. Pod rządami komuny był rzecznikiem „Solidarności”, mówił o nas, ale też za nas.

Jako fotograf czasami zazdrościłem słynnemu Arturo Mariemu, że przez tyle lat towarzyszył Ojcu Świętemu z aparatem. Pierwszy raz uczestniczyłem we mszy św. z Janem Pawłem II w 1983 r. w Warszawie. W 1987 r. fotografowałem spotkania papieża z „Solidarnością” na Westerplatte i na Zaspie. I to właśnie podczas tych wydarzeń zrobiłem najciekawsze moim zdaniem swoje zdjęcia Jana Pawła II. Chociaż na Westerplatte miałem pecha – gdy papież stał zaledwie dwa metry ode mnie, na aparat miałem akurat założony obiektyw do zdjęć dalekich. A ponieważ każdy chciał być blisko Ojca Świętego, wokół mnie był taki ścisk, że nie miałem możliwości jego wymiany.

W 2005 r. uczestniczyłem w pogrzebie Jana Pawła II z kolegami ze stoczniowej „S”. Aby oddać mu ostatni hołd, staliśmy kilkanaście godzin w kolejce do Bazyliki św. Piotra, gdzie było wystawiono ciało naszego papieża.

 

Ksiądz kanonik Ludwik Kowalski, proboszcz parafii pw. św. Brygidy

– Jestem z pokolenia, które nie miało wielkich perspektyw. Zdawałem maturę w stanie wojennym. To, co się wówczas działo, nie napawało nadzieją. Młodzież się buntowała, uciekała z kraju wszelkimi możliwymi sposobami. Grupy moich koleżanek i kolegów pozostały w obozach uchodźców w Niemczech, w Austrii, w Italii. Losy ich rozrzuciły po świecie – od Kanady po Australię.

W 1983 roku w Częstochowie Jan Paweł II spotkał się z młodzieżą. Byłem i ja tam wśród prawie dwóch milionów młodych ludzi. Papież do nas mówił, aby w młodości chodzić z takim dojrzałym wewnętrznym programem miłości. Zwracał się do nas: „Moi drodzy przyjaciele!”. Wzywał do bycia odpowiedzialnym za wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich zobowiązuje. Papież apelował, byśmy nie zazdrościli Francuzom, Niemcom czy Amerykanom, gdy nasza wolność tak dużo kosztuje, bo to, co kosztuje, stanowi wartość. Zachęcał nas do tego, byśmy w Polsce, jako przyszłość narodu, budowali tutaj lepszy świat. Dotarła do mnie wówczas myśl o powołaniu do kapłaństwa. Wstąpiłem do seminarium duchownego po tamtej pielgrzymce. Jan Paweł II zainspirował nas do poświęcenia życia Chrystusowi. Był ojcem duchowym naszego pokolenia, który mobilizował nas do pracy nad sobą, do pracy dla ojczyzny, pokazywał nam nasze życie jako życie godne. Ojciec Święty dał nam nadzieję.

 

Edward Fortuna, przewodniczący KM NSZZ „S” Zarządu Portu Morskiego Gdańsk

– Sam fakt wyboru Karola Wojtyły w 1978 r. na papieża był dla mnie czymś niezwykłym. Myślałem wtedy: „Polak staje na czele Kościoła katolickiego. Czy to możliwe? A jednak!”. To przecież wydawało się nieosiągalne, aby papieżem został nie-Włoch. I potem, tak ważne dla mnie i dla wielu, wypowiedziane przez Ojca Świętego słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi”. Te słowa popłynęły do naszych serc. To był początek „Solidarności”. Ojciec Święty dał nam ducha cierpliwości, walki i miłości. Ważne dla nas były jego encykliki, a szczególnie „Laborem exercens”, skierowana do ludzi pracy. To były słowa papieża, który znał ciężar pracy fizycznej. Pracował przecież podczas wojny w kamieniołomie, w Zakrzówku. To był Ojciec Święty, który rozumiał prostego człowieka. I jeszcze inne ważne słowa. Jan Paweł II przypomniał, że w sporze między władzą a ludem zawsze rację ma lud. To nam dawało odwagę, pewność siebie. Śmierć Ojca Świętego odczułem jak odejście kogoś mi najbliższego, jak ukochanego członka rodziny. Czułem pustkę i smutek. Ale to, co mówił do nas, stało się dla mnie drogowskazem na kolejne lata.

 

Bożena Brauer, przewodnicząca KM NSZZ „S” Pracowników Oświaty i Wychowania w Gdańsku

– Ojciec Święty był ważną postacią w moim życiu. W momencie wyboru go na papieża byłam studentką. To było ogromne przeżycie i radość. Potem pojechałam do Krakowa, na pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Początkowo planowaliśmy pojechać do Gniezna, ale baliśmy się, że będą problemy z dostaniem się tam. Tak bardzo pragnęłam zobaczyć, usłyszeć Ojca Świętego. I kiedy już nas żegnał, czułam smutek. Patrzyłam na samolot wzbijający się w niebo, płakałam i myślałam o tym, żeby móc jeszcze spotkać się z Ojcem Świętym.

Jan Paweł II najpierw na Jasnej Górze w 1983 roku a potem na Westerplatte przypomniał słowa, które stały się moim mottem życiowym: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Zrozumiałam, że sama jestem odpowiedzialna za siebie, ale też za innych. Zrozumiałam, że ja sama muszę sobie stawiać życiowe poprzeczki, że ważne jest, aby dążyć do celu, być dla innych. To motto przekazywałam w mojej nauczycielskiej pracy. Pod tym hasłem od ośmiu lat współorganizowaliśmy jako „Solidarność” konkurs dla młodzieży „Ośmiu wspaniałych”, nagradzający pracę wolontariuszy. W tym roku jesteśmy jego organizatorami. To motto staram się realizować w mojej związkowej pracy i życiu osobistym.

Zebrali: (asg, oz, ach)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę