Wyrzucony z pracy za nieprzywłaszczone 5 zł. Nasza prawniczka wygrała w Sądzie Pracy

Iwona Jarosz – Lipkowska, radca prawny Regionu Gdańskiego NSZZ „S” wygrała kolejną w sądzie sprawę w obronie członka naszego Związku. Poszkodowany, kierowca miejskich linii autobusowych spółki Veolia Transport ( obecnie Arriva) w Toruniu, został niesłusznie oskarżony o defraudację 5 zł i zwolniony dyscyplinarnie z pracy.

Sprawa dotyczyła historii z 1 kwietnia 2012 r. Kierowca jeździł tego dnia na trasie Gdańsk – Tczew. Miał pecha, bo omyłkowo wydrukował w kasie fiskalnej dwa bilety każdy po 2,50 zł, których nie kupili pasażerowie. Kierowca chciał odzyskać swoje pieniądze. Niestety w oprogramowaniu kasy fiskalnej nie było funkcji umożliwiającej anulowanie wydrukowanego już biletu. W firmie nie obowiązywały również procedury wyjaśniające, w jaki sposób należy postępować w takich przypadkach.

– Kierowca nie chciał stracić swoich prywatnych pieniędzy, dlatego postanowił, że odsprzeda bilety pasażerom podczas innego kursu. Co ważne, nie miał zamiaru narazić firmę na straty w wysokości 5 zł, pragnął jedynie odzyskać swoje pieniądze – tłumaczy radca prawny Iwona Jarosz – Lipkowska.

Taką podpowiedź otrzymał kiedyś od kolegów kierowców, którzy w podobnych sytuacjach odsprzedawali bilety innym pasażerom.

Pechowo, podczas ostatniego kursu ok. godz. 21 do autobusu weszli rewizorzy. Nie pomogły tłumaczenia kierowcy, że nie mając innej możliwości, odsprzedał wydrukowane wcześniej, podczas innego kursu bilety. Rewizorzy wezwali policję.

– Kierowcę potraktowano wyjątkowo brutalnie – opowiada radca prawny Iwona Jarosz – Lipkowska. – Skuto go w kajdanki, zabrano telefon komórkowy i zamknięto w areszcie na 48 godzin.

Niestety nie był to koniec kłopotów kierowcy. Pracodawca wystąpił do Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” z informacją o zamiarze zwolnienia pracownika bez wypowiedzenia i z jego winy. Jako powód podał utratę zaufania do kierowcy, spowodowane tym, że chciał on wyłudzić 5 zł oraz faktem, że 2 kwietnia nie stawił się w pracy. Nieistotne były tłumaczenia pracownika, że nie chciał on ani oszukać spółki, ani nie mógł być w pracy, ponieważ przebywał w areszcie śledczym. „Solidarność” podnosiła natomiast argumenty, że pracodawca nie poddał kierowców szkoleniu z obsługi kas fiskalnych, nie zapoznał ich z obowiązującym w firmie „regulaminem określającym warunki obsługi podróżnych, odpraw oraz przewozu osób i rzeczy”. Wbrew negatywnej opinii Związku dotyczącej zamiaru zwolnienia kierowcy, pracodawca wyrzucił go jednak z pracy. Prokuratura z kolei umorzyła postępowanie wobec kierowcy.

– Kierowca skierował sprawę do sądu, domagając się odszkodowania w wysokości 9 tys. zł – wyjaśnia Iwona Jarosz – Lipkowska. – Sąd Rejonowy w Malborku oddalił w grudniu 2013 r. powództwo kierowcy i obciążył go dodatkowo kosztami procesowymi. Nie mogliśmy się z tym wyrokiem zgodzić i poszkodowany kierowca wniósł apelację do Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Ten w sierpniu 2014 r. zmienił wyrok na korzyść poszkodowanego kierowcy i nakazał spółce autobusowej wypłatę odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia w wysokości ponad 9,6 tys. zł i zwrot kosztów postępowania procesowego. Spółka Arriva nie dała jednak za wygraną i domagała się od sądu oddalenia apelacji. Sąd Okręgowy uznał, że fakt, iż kierowca sprzedał pasażerom uprzednio wydrukowane podczas innego kursu bilety w wysokości 5 zł nie oznacza, że dopuścił się, jak dowodził pracodawca, naruszenia podstawowych obowiązków pracownika i naraził spółkę na szkodę majątkową.

– Moim zdaniem pracodawca przekroczył granice godnego traktowania pracownika. Potraktował go jak złodzieja. Na szczęście Sąd Okręgowy uznał, że kierowca nie chciał nikogo oszukać, a jedynie odzyskać swoje pieniądze – podsumowuje Iwona Jarosz – Lipkowska.

Wyrok jest już prawomocny

zola

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę