Największa polska cywilna tragedia na morzu

W 1993 roku nocą z 13 na 14 stycznia zatonął polski prom „Jan Heweliusz”. To była najtragiczniejsza katastrofa w dziejach polskiej marynarki handlowej.

Prom MF „an Heweliusz” zatonął podczas rejsu ze Świnoujścia do Ystad, podczas sztormu – o sile 12 stopni w skali Beauforta, około godz. 4:36. Wiatr o mocy huraganu osiągał w porywach prędkość 160 km/h, a fale sięgały pięciu metrów. Na bliźniaczym promie „Kopernik”  na przyrządzie do pomiaru siły wiatru skończyła się skala.

Na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie jest od czterech lat pomnik upamiętniający ofiary katastrofy, obok monumentu „Tym, którzy nie powrócili z morza”.  Pomnik przedstawia podwójny poler, element statku, który służy do obkładania lin cumowniczych, wyłaniający się z kamiennego postumentu.

zdjęcie: Wikimedia Commons

W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku „Jan Heweliusz” wypłynął w rejs ze Świnoujścia do szwedzkiego Ystad. Prom wyszedł  morze, bo ruch na nabrzeżu był olbrzymi. Następne ciężarówki czekały na nabrzeżu na przeprawę do Szwecji. Niestety. Panowały wówczas ekstremalne warunki atmosferyczne.

Przechył jednostki rozpoczął się ok. godz. 4:10. O godzinie 4:36  doszło do przesunięcia ciężarówek i ładunków i przechylenia jednostki. Prom obrócił się do góry dnem o godz. 5:12. Woda miała temperaturę 2 stopni Celsjusza.

Prom „Jan Heweliusz” poszedł na dno 20 mil morskich od wyspy Rugia, zabierając życie 55 osób – 35 pasażerów, w tym dwoje dzieci i 20 członków załogi.

Morze zwróciło odnalezione 49 ciała. Sześcioro pasażerów uważa się za zaginionych. Zginęli obywatele Polski, Austrii, Węgier, Szwecji, Czech i Norwegii.

Wrak spoczywa na głębokości 27 metrów.

Izby Morskie: szczecińska, gdyńska i odwoławcza w Gdyni przez 6 lat zajmowały się badaniem przyczyn wypadku. Odwoławcza Izba Morska w Gdańsku uznała, że prom nie nadawał się do żeglugi, a odpowiedzialnym za to był jego szczeciński armator, spółka „Euroafrica” i właściciel statku, który dopuścił go do eksploatacji. Współwinnym tragedii uznano Polski Rejestr Statków i Urząd Morski w Szczecinie oraz zmarłego w katastrofie kapitana jednostki.

Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu Izby Morskie w Szczecinie i Gdyni nie rozpatrzyły sprawy zatonięcia promu w sposób bezstronny i naruszona została Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Przypomnijmy, że największą powojenną tragedią na Bałtyku było zatonięcie MS „Estonia”, promu pasażersko-samochodowego, w nocy z 27 na 28 września 1994. Z 989 pasażerów na pokładzie „Estonii” uratowano jedynie 138 osób.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę