Najuboższym opozycjonistom z czasów PRL – po 400 zł

Opozycjoniści z lat PRL dostaną dodatek w wysokości 400 zł miesięcznie – o ile spełnią wymogi ustawy. W ubiegłym tygodniu posłowie głosowali nad podwyższeniem świadczeń dla ofiar systemu totalitarnego i opozycjonistów z czasów PRL. Posłowie Platformy Obywatelskiej i PSL sprzeciwili się przyznaniu tym, często żyjącym w nędzy ludziom wyższych kwot.

Sejm w piątek 20 marca br. przyjął ustawę o pomocy dla działaczy opozycji w PRL w latach 1956-1989. Poprawka zgłoszona przez PiS dawała możliwość wypłacania dodatków w wysokości 880 zł, jednak 198 posłów Platformy i 33 z PSL zagłosowało przeciwko. Opozycjoniści dostaną więc dodatek w wysokości 400 zł miesięcznie. Wprowadzono więc mechanizm udzielenia pomocy tym, którzy znajdują się w najtrudniejszym położeniu

Z pomocy dla działaczy opozycji w PRL, którą przewiduje uchwalona przez Sejm ustawa  skorzysta nie więcej niż tysiąc osób.

- Z pomocy skorzysta kilkaset do tysiąca osób. Jeżeli te ostrożne szacunki się potwierdzą, otworzy to drogę do debaty nad nowelizacją ustawy i rozszerzenia kręgu uprawnionych. Obecny kształt ustawy może bowiem prowadzić do niewydatkowania całego budżetu, który został przeznaczony na pomoc dla działaczy opozycji – powiedział prezes IPN Łukasz Kamiński.

Dodatek przysługuje tylko tym opozycjonistom, którzy żyją za mniej niż 1050 złotych miesięcznie. Mają oni tak niskie świadczenia emerytalne, gdyż np. przez wiele lat nie mogli znaleźć w PRL legalnego zatrudnienia. Gdy wyliczono im emerytury okazało się, że  nie przysługują im nawet najniższe świadczenie.

Przewidywany termin wejścia ustawy w życie to 31 sierpnia br. Będzie ją realizował Instytut Pamięci Narodowej i Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Prezes Kamiński przypomniał, że Instytut Pamięci Narodowej „od dłuższego czasu podnosił kwestię działaczy opozycji, którzy dziś z różnych przyczyn znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej”.

Do czasu wejścia przepisów w życie byli działacze opozycyjni mogą starać się o tzw. rentę specjalną.

Z kolei posłowie SLD uznali ustawę „za niesprawiedliwie wyróżniającą” byłych opozycjonistów wobec innych poszkodowanych np. w okresie transformacji z lat 90.

- Proces transformacji był tak bolesny gdyż wieloletnie rządy PZPR doprowadziły polską gospodarkę do bankructwa. Możemy tylko zastanawiać się, porównując z innymi krajami, w jakiej bylibyśmy dziś sytuacji gospodarczej, gdyby nie tamte stracone 45 lat – mówił Kamiński i dodał, że jest „fundamentalna różnica pomiędzy osobami, które walczyły o wolność i niepodległość Polski, a tymi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji na skutek kryzysu gospodarczego”.

Państwo polskie nadal wypłaca sowite emerytury dawnym funkcjonariuszom aparatu represji czy działaczom partyjnym, odpowiedzialnym za wprowadzenie i utrzymywanie dyktatury. Takie świadczenia do swej śmierci pobierali m.in. prokurator Helena Wolińska-Brus i komendant obozów na Górnym Śląsku – Salomon Morel. Przypomnijmy, że przed rokiem rząd PO-PSL negatywnie ocenił poselski projekt ustawy  autorstwa Solidarnej Polski, o obniżeniu świadczeń emerytalnych byłych funkcjonariuszy SB i WRON.

W myśl tego projektu podstawa wymiaru świadczenia emerytalnego esbeków zmniejszyłaby się z 0,7 proc. do 0,25 proc. za każdy rok służby, a zaoszczędzone pieniądze miałyby trafić jako odszkodowanie do ofiar represji komunistycznych.
Od pięciu lat oficerowie cywilnych służb represji PRL dostają niższe świadczenia – obliczane według wskaźnika w wysokości nie 2,6 proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby za lata 1944-1990 lecz 0,7 proc.
Trybunał Konstytucyjny zakwestionował wówczas obniżanie emerytur członkom WRON za okres sprzed wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r.
W czerwcu 2013 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie przyjął na wokandę skarg byłych funkcjonariuszy SB na polskie przepisy odbierające im wysokie emerytury tzw. ustawą deubekizacyjną.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę