Na zdrowie 6 procent PKB… za osiem lat

Pod presją protestu środowisk medycznych, rozpoczętego strajkiem głodowym lekarzy rezydentów, rząd przedstawił projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Od 1 stycznia 2018 r. środki na ochronę zdrowia mają stopniowo rosnąć, by za 8 lat w 2025 r. osiągnąć poziom 6 proc. PKB.

W 2018 r. na ochronę zdrowia ma być przeznaczone 4,67 proc. PKB, a rok później 4,86 proc. W 2020 r. będzie to 5,03 proc, w 2021 r. – 5,22 proc., w 2022 r. 5,41 proc., w 2023 r. – 5,6 proc., a w 2024 – 5,8 proc. Docelowy poziom finansowania 6 proc. PKB, miałby być osiągnięty w 2025 r. Będzie się to wiązało z systematycznym podnoszeniem składki zdrowotnej.

Projekt przygotowało ministerstwo zdrowia. W komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu czytamy, że resort spodziewa się, że jego uchwalenie przełoży się na wzrost bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, o którym premier Beata Szydło mówiła w expos.

Dzięki zwiększeniu nakładów publicznych na finansowanie gwarantowanych świadczeń zdrowotnych, NFZ będzie mógł zakontraktować większą ich liczbę. Oznacza to, że czas oczekiwania na świadczenia zdrowotne skróci się, a w efekcie jakość opieki zdrowotnej w publicznym systemie służby zdrowia poprawi się.

Jednocześnie min. Konstanty Radziwiłł zapowiada w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej, że wynagrodzenia rezydentów, które są finansowane z budżetu poprzez resort pracy (a nie jak sądzą niektórzy z NFZ) będą rodzajem stypendiów. Przy czym młody lekarz – o ile zdecyduje się na wyjazd za granicę będzie musiał te pieniądze zwrócić.

Tymczasem jego zastępczyni wiceminister Katarzyna Głowala na dzisiejszym posiedzeniu komisji zdrowia nie potrafiła podać podstawowych liczb, dotyczących zapisów budżetowych,,wnosząc o zapytanie i odpowiedź… na piśmie. Tymczasem w zakresie „ochrona zdrowia” projektu budżetu na 2018 r. zapisane środki na zdrowie są o 114 milionów złotych mniejsze niż w 2017 roku. 

Z kolei zdaniem marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, nota bene lekarza, młodzi medycy powinni pracować dla idei. Sam uposażenia parlamentarzysty się nie zrzekł.

- Sam w tej chwili zarabiam zdecydowanie mniej, niż bym zarabiał, jako dyrektor czy ordynator szpitala. Myślenie o pieniądzach nie jest najważniejsze w życiu, zapewniam kolegów lekarzy, młodych lekarzy, którzy rozpoczynają pracę, że pieniądze naprawdę nie są najważniejsze w życiu – powiedział w poniedziałek Stanisław Karczewski, odnosząc się do protestu głodowego młodych kolegów po fachu i zachęcał „kolegów lekarzy” aby „wrócili do swojej pięknej i wspaniałej pracy, która daje niezwykłą satysfakcję”.

Lekarze rezydenci protestują od 2 października –  prowadzą głodówkę w Warszawie, w Szczecinie, Lesznie, Łodzi, Krakowie, Gdańsku, Płocku i we Wrocławiu. Domagają się wzrostu nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w 2021 r.  Chcą też podwyższenia swoich wynagrodzeń do 1,05 średniej krajowej.

Dane z raportu OECD z 2016 r. mówią, że w Polsce czas oczekiwania na świadczenia medyczne w 2015 r. był rekordowo długi – np. na operacje zaćmy trzeba było czekać 400 dni (w Holandii – 40 dni, w Hiszpanii i Finlandii – ok. 100 dni), na wymianę stawu biodrowego 365 dni (w Holandii – 40 dni, na Węgrzech i w Hiszpanii – ok. 150 dni), stawu kolanowego – 400 dni (w Holandii – 30 dni, w Portugalii – 200 dni).

Dlatego założono w projekcie rządowym, że dodatkowe środki w pierwszej kolejności będą przeznaczane na finansowanie tych świadczeń, na które czeka się szczególnie długo.

Z raportu OECD z 2016 r. wynika także, że kraje rozwinięte przeznaczają na ochronę zdrowia średnio 6,7 proc. PKB. W Polsce w 2015 r. było to 4,5 proc. PKB.

Mniej pieniędzy publicznych niż Polska, wśród państw OECD, na ochronę zdrowia przeznaczały: Litwa (4,4 proc. PKB), Korea Południowa i Turcja (4 proc. PKB), Łotwa (3,4 proc. PKB) oraz Meksyk (3 proc. PKB).

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę