Na podbój góry McKinley

Na podbój szczytu McKinley na Alasce szykuje się Krzysztof Maliszewski, członek organizacji zakładowej NSZZ „Solidarność” w Federal Mogul Bimet SA i wydziałowy społeczny inspektor pracy.

Zdjęcia z archiwum Krzysztofa Maliszewskiego

Krzysztof Maliszewski 2

Krzysztof Maliszewski 1

Wyprawa wyrusza 14 maja – wtedy zdobywcy wylatują z Krakowa na Alaskę w Stanach Zjednoczonych. Krzysztofowi Maliszewskiemu towarzyszy Grzegorz Bargiel z Zakopanego, ratownik TOPR, międzynarodowy przewodnik wysokogórski, taternik i alpinista. Jak szacują, cała ekspedycja potrwa około dwudziestu dni.

Mount McKinley jest najwyższą górą w Stanach Zjednoczonych i całej Ameryce Północnej – wznosi się na wysokość 6194 metrów nad poziomem morza. Pod względem wysokości jest trzecim szczytem wchodzącym w skład tak zwanej Korony Ziemi, złożonej z najwyższych szczytów siedmiu kontynentów. Krzysztof Maliszewski marzy o zdobyciu całej Korony. Pokonał już europejski szczyt Mont Blanc (4810 metrów). Czy uda się zdobyć amerykański szczyt?

– Idziemy z nadzieją, że wejdziemy na górę, a czy góra nas wpuści, to się okaże – mówi związkowiec. I podkreśla, że McKinley uważany jest za jedną z najzimniejszych gór na świecie. Spośród siedmiu szczytów należących do Korony Ziemi ustępuje jedynie Everestowi pod względem trudności wspinaczkowych i niezwykle trudnych warunków atmosferycznych. Bliskość koła podbiegunowego i ciśnienie atmosferyczne sprawiają, że zdobycie szczytu McKinley jest porównywalne ze zdobyciem siedmiotysięcznego szczytu w Himalajach. Uciążliwe wiatry o dużej prędkości, burze śnieżne i temperatury spadające do minus 30 stopni C i niżej znacznie utrudniają wspinaczkę.

Maliszewski nie jest góralem, urodził się, mieszka i pracuje w Gdańsku. Skąd bierze się u niego zamiłowanie do wspinaczki? – Miłość do gór i młodzieżowy impuls – wyjaśnia Krzysztof Maliszewski. I dodaje: – To moja pasja od 25 lat i mimo dystansu, jaki dzieli mnie od morza do Tatr, staram się ją realizować.

Przynależność do „Solidarności” jest dla niego bardzo ważna, dlatego podczas wyprawy na McKinley będzie nosił kurtkę z naszywkami odwołującymi się do Związku, który go oficjalnie wspiera. Jako społeczny inspektor pracy dba o poprawę bezpieczeństwa pracy kolegów ze swojego wydziału.

– Wszyscy trzymamy kciuki za sukces wyprawy. Życzymy Krzysztofowi, aby wrócił cały i zdrowy z Ameryki, jako zdobywca najwyższego szczytu tego kontynentu – komentuje Paweł Dziwosz, przewodniczący zakładowej organizacji NSZZ „Solidarność” w Federal Mogul Bimet SA.

Martyna Werra

Download PDF
Powrót Drukuj stronę