Musimy wzmacniać nasze stoczniowe struktury. WZD Sekcji Krajowej Przemysłu Okrętowego

Mirosław Piórek został ponownie wybrany na przewodniczącego Sekcji Krajowej Przemysłu Okrętowego NSZZ „S”. Delegaci WZD SKPO, który odbył się 16 maja w Stężycy, wybrali go jednogłośnie.

Zdjęcia: Olga Zielińska

 

– Chwila zadowolenia z otrzymanych od was głosów trwa niestety krótko. Cztery lata pracy przed nami. Chciałbym żebyśmy za ten czas mogli poszczycić się nowymi osiągnieciami, podpartymi konkretami, podpisanymi ważnymi dokumentami. Tego sobie i wam wszystkim życzę – powiedział po ogłoszeniu wyników Mirosław Piórek.

Mirosław Piórek w trakcie sprawozdania z działalności Sekcji przypomniał podpisanie w Brukseli ważnego dokumentu – porozumienia między przedstawicielami związków zawodowych i pracodawców dotyczącego norm socjalnych w europejskim przemyśle stoczniowym.

– Wspólnie z kolegami pomyśleliśmy, że jeśli nie możemy w Polsce nic zrobić w kwestii poprawy warunków pracy dla wszystkich zatrudnionych w branży stoczniowej, zacznijmy działać na arenie międzynarodowej. I stąd nasze zaangażowanie w powstanie tego ważnego dokumentu.

Mirosław Piórek przypomniał, że dokument ten ma szczególne znaczenie dziś, w sytuacji, kiedy związkowcy czują, iż nie mają w Polsce z kim rozmawiać.

– Prawda jest taka, że upadły trzy największe stocznie – mówił przewodniczący SKPO. – Dlatego musimy ratować nasz ogląd sytuacji i tworzyć fundamenty pod tworzenie silniejszych struktur branży stoczniowej.

Przewodniczący Sekcji zapowiedział, że jego celem będzie m.in. działanie na rzecz poparcia Sekretariatu Metalowców .

Prowadzący zebranie Krzysztof Żmuda przedstawił sprawozdanie finansowe z działalności Rady Sekcji w poprzedniej kadencji.

Delegaci wybrali 11-osobową Radę Sekcji oraz ośmiu delegatów na Kongres Sekretariatu Metalowców.

Gośćmi specjalnymi WZD byli Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S”, Marian Krzaklewski, przedstawiciel „S” w międzynarodowych strukturach związkowych oraz przewodniczący Sekretariatu Metalowców Bogdan Szozda.

– Bez przemysłu okrętowego nie byłoby żeglugi, więc to naturalne, że branża stoczniowa jest mi bliska – mówił przewodniczący ZRG.

Krzysztof Dośla nawiązał do współpracy rządu ze związkami zawodowymi w Polsce i innych krajach.

– W Niemczech kanclerz zabiega o zaproszenie związkowców przez kilka miesięcy. W Polsce, jeśli na spotkaniu pojawi się jakikolwiek przedstawiciel rządu to najwyżej na pięć minut. Gdyby polscy ministrowie byli rozliczani ze swojej pracy, to u nas byłoby tak samo jak w Niemczech.

Przewodniczący ZRG przypomniał, że również po stronie przedsiębiorców nie ma partnerów do dialogu.

– Organizacje pracodawców niestety cały czas zachowują się jak instytucje lobbystyczne, które mają własne interesy. Dialog jest środkiem do zawierania porozumień na szczeblu krajowym, branżowym, zakładowym. Ale ze strony pracodawców widzieliśmy, że była najczęściej jedynie chęć, aby spotkać się po to, żeby nie podpisać żadnego porozumienia – mówił Dośla.

Dodał, że związek tak naprawdę jest na początku drogi budowania nowych postaw pracodawców, ich nowego myślenia. W podobnym tonie wypowiadał się Marian Krzaklewski.

– Polska jest na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o zorganizowanie się pracodawców, o ich przedstawicielstwo w UE. Austria ma np. 100 proc. zorganizowanie się pracodawców w strukturach – relacjonował Krzaklewski.

Bogdan Szozda wiele mówił o Sekretariacie Metalowców.

– W Sekretariacie Metalowców mamy osiem sekcji. Jest to zbiór branż, które tak naprawdę decydują o gospodarce naszego kraju. Zrzeszamy ok. 50 tys. członków – relacjonował Szozda. – W naszym związku nie ma obligatoryjnej przynależności do branż. Tym sposobem wiele zakładów nie ma przynależności branżowej. Według mnie istotą funkcjonowania sekretariatów i sekcji jest wynegocjowanie ponadzakładowych układów zbiorowych pracy. A to, że jest taka właśnie sytuacja powoduje, że nie możemy ich wynegocjować.

Szozda przedstawił także funkcjonowanie związków w innych krajach. – Związki na świecie działają w branżach. Może w przyszłym roku, kiedy będzie zjazd statutowy uda się coś w tej kwestii zmienić. Bo w takim kierunku powinien iść nasz związek – dowodził Szozda.

Podobnego zdania był Mirosław Piórek, zauważając konieczność funkcjonowania Polski w strukturach międzynarodowych.

– Polityki przemysłowej Polski nie ma. Jest polityka przemysłowa Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, ale nie Polski. Nas w Brukseli praktycznie nie ma. Inne państwa mają tam swoje biura, przedstawicielstwa. I to jest przyszłość, jeśli chodzi o zabezpieczanie miejsc pracy. Robimy to, czego nie robi rząd. Jeśli nas tam nie będzie, będzie to miało konsekwencje dla przyszłych miejsc pracy. Dlatego statut związku nie powinien nam przeszkadzać, ale wręcz nas wspierać w naszych działaniach – mówił przewodniczący SKPO.

Według Mirosława Piórka przewodniczący Regionu powinien mieć zastępców, będących przedstawicielami danych branż.

– Mamy środki na organizowanie się, na funkcjonowanie. Powinniśmy określić sobie model docelowy, nawet, jeśli dojście do niego miałoby nam zająć kilka lat – tłumaczył Piórek.

Krzysztof Dośla odniósł się także do struktur branżowych.

– Mnie do nich przekonywać nie trzeba – stwierdził przewodniczący ZRG. – Krajowa Sekcja Morska Marynarzy i Rybaków należy do Międzynarodowej Federacji Transportowców. Uważam, że bez funkcjonowania w branżach nie ma funkcjonowania związku.

Przewodniczący ZRG przyznał, że nie ma rządowej polityki wsparcia dla polskiego przemysłu stoczniowego.

– Spotkałem się w tym roku kilkakrotnie z przedstawicielami rządu. Rozmawialiśmy na temat przemysłu stoczniowego – mówił Dośla. – Patrzę z bólem serca na to, co robi rządowa spółka ARP z naszym przemysłem. Same poręczenia kredytowe to już ponad jeden miliard zł. Gdyby te pieniądze spowodowały rozwój polskiego przemysłu, że podpisano z pracownikami umowy o pracę to powiedziałbym, że fajnie, iż funkcjonuje Agencja. Ale tak nie jest. Na Wybrzeżu Zachodnim nie będzie za chwilę już żadnej stoczni. My się z tego nie cieszymy, bo potem może przyjść kolej na nas.

Dośla dodał, że jedynym inicjatorem dyskusji o polityce dotyczącej przemysłu, jego przyszłości jest związek, ale nie państwo.

Marian Krzaklewski, związkowy przedstawiciel w strukturach międzynarodowych dodał, że  ze strony Polski nie było zaangażowania w rozmowach z Brukselą, aby ratować rodzimy przemysł stoczniowy.

– Nigdy ze strony Polski nie było ubiegania się o zgodę na pomoc finansową dla polskich stoczni ze strony państwa. A przecież takie sytuacje powinny mieć miejsc. Można było się powołać na restrukturyzacje, na różne aspekty. Ale należało uprzedzić decyzje KE. Nigdy nie było jednak takiej sytuacji, żeby rząd Polski upominał się o umożliwienie pomocy polskiemu przemysłowi stoczniowemu – tłumaczył Krzaklewski.

Delegaci byli zgodni, że w nowej kadencji należy działać na rzecz wzmocnienia struktur branżowych i będzie to jednym z celów działań SKPO.

zola

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę