MOPR w Gdańsku do prokuratury a wiceprezydent do dymisji

Do gdańskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie wojewody pomorskiego w związku z działalnością Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Gdańsku. Nadzorujące MOPR władze Gdańska tłumaczą, że większość zastrzeżeń jest bezzasadna. Opozycja domaga się wyciągnięcia konsekwencji wobec odpowiedzialnych za politykę społeczną miasta włodarzy.

To kolejna sprawa po oświadczeniach majątkowych prezydenta Pawła Adamowicza (PO), korupcji przy przydzielaniu mieszkań komunalnych, nadużyciach w MOSiR, Centrum Sprawiedliwości przy ul. 3 Maja oraz nowobudowanej szkole w Kokoszkach, które znalazły się ostatnio pod lupą służb specjalnych i organów ścigania. Jak się okazuje wymiar sprawiedliwości na dobre rozgościł się w gdańskim magistracie.

Wniosek skierowany do prokuratury to efekt kontroli gdańskiego MOPR przeprowadzonej przez pracowników urzędu wojewódzkiego. Sprawdzenie działalności tej placówki miało związek m.in. z doniesieniami sprzed kilku miesięcy o możliwym molestowaniu seksualnym dzieci w rodzinach zastępczych. Na początku stycznia przed gdańskim sądem rozpoczął się w tej sprawie proces wychowawcy jednego z rodzinnych domów dziecka.

Roman Nowak, rzecznik prasowy wojewody pomorskiego doniesienie do prokuratury ma związek z podejrzeniem „niedopełnienia obowiązku przez funkcjonariusza publicznego” polegającego na powierzeniu opieki nad dziećmi w placówkach opiekuńczo-wychowawczych osobom bez kwalifikacji.

Ewa Kamińska zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej próbowała umniejszyć wagę problemu. Powiedziała w poniedziałek na zwołanej konferencji prasowej, że trzem osobom powierzono wprawdzie pełnienie obowiązków dyrektora w placówkach opiekuńczo-wychowawczych bez odpowiednich uprawnień, ale były one w trakcie odpowiednich szkoleń.

– To było zgłaszane i było znane służbom wojewody. Te trzy osoby były nam wcześniej znane, jako pracownicy opieki zastępczej – podkreśliła wiceprezydent Kamińska.

W piśmie pokontrolnym do prezydenta Gdańska, przekazanym przez rzecznika wojewody, we wnioskach ogólnych wskazano m.in., że miasto Gdańsk nie ma wystarczającej liczby osób pozostających w gotowości do przyjęcia dziecka w ramach rodzin zastępczych.

– Liczba osób zatrudnionych w MOPR w Gdańsku, zajmujących się rodzinną pieczą zastępczą nie zapewnia dostatecznego wglądu w sytuację dziecka przebywającego w rodzinie zastępcze – to jeden z wniosków po kontroli wojewody.

- Wszyscy jesteśmy w takiej sytuacji, że zadania pieczy zastępczej przewyższają możliwości służb, które w te zadania są zaangażowane, cierpimy na niedobór asystentów i koordynatorów rodzin – mówiła Kamińska, która utrzymuje, że większość zastrzeżeń szczegółowych kontrolerów Urzędu Wojewódzkiego dotyczy spraw „formalno-organizacyjno-biurokratycznych” np. braku właściwych podpisów lub dat.

Opozycja bije na alarm i żąda wyciągnięcia konsekwencji. Bezzwłocznego odwołania Ewy Kamińskiej w związku z wynikami kontroli w gdańskim MOPR domaga się od prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza klub radnych PiS. Dzisiaj na biurku prezydenta pojawi się formalny wniosek w tej sprawie.

- Wnioski przedstawione w raporcie Wojewody Pomorskiego są druzgocące i jednocześnie świadczą o co najmniej braku nadzoru prezydenta ds. polityki społecznej nad działalnością MOPR w Gdańsku w zakresie tak wrażliwym i odpowiedzialnym jak wspieranie rodziny i funkcjonowanie systemu pieczy zastępczej – napisał w imieniu radnych Grzegorz Strzelczyk, przewodniczący Klubu Radnych PiS.

Już w grudniu ub. r. radni PiS domagali się zawieszenie w czynnościach osób odpowiedzialnych za nadzór nad funkcjonowaniem Rodzinnych Domów Dziecka, do czasu zakończenia kontroli w tych placówkach i bezwzględne wyciągnięcie konsekwencji personalnych wobec osób odpowiedzialnych za brak nadzoru nad placówkami!

Download PDF
Powrót Drukuj stronę